0

Talent królowej Paryża olśni wszystkich. Recenzja komiksu „Tamara Łempicka”

Chociaż obrazy jej autorstwa sprzedano za najwyższą w historii kwotę1, którą kiedykolwiek zaoferowano za polskich artystów – Tamara Łempicka (czy też Tamara de Lempicka) pozostaje nieco zapomnianą artystką dwudziestolecia międzywojennego, drugie wojny światowej czy okresu powojennego. A szkoda – ponieważ jej twórczość, ale również życie są wręcz fascynujące. Poświęcony jej komiks autorstwa Virginie Greiner i ilustratorki, Daphné Collignon, uchyla nieco drzwi do przeszłości malarki.

Pierwszą rzeczą, którą się zauważa, otwierając album Tamara Łempicka to styl, w jakim został namalowany – stylizowane na art déco kadry przyciągają uwagę o wiele bardziej niż opowiadana przez nie historia. Utrzymane w stonowanych barwach brązu, żółci, szarości, wydające się płaskie, a czasem wręcz pozbawione perspektywy doskonale oddają szalony okres lat dwudziestych oraz obyczajowego wyzwolenia – nieco nierzeczywisty, będący artystycznym projektem na ogromną skalę, nieodłącznie związanym ze sztuką. Przez to Łempicką się czyta oraz kontempluje – dokładnie tak, jak obrazy.

Przedstawiona przez Greiner i Collignon opowieść rozpoczyna się, gdy Łempicka z mężem Tadeuszem i córką Kizette mieszkają od dłuższego czasu w Paryżu, w którym tytułowa bohaterka zdążyła wyrobić sobie odpowiednią renomę jako malarka, artystka oraz członkini artystycznej bohemy. To, w jaki sposób tam trafiła w komiksie nie zostaje zaadresowane wprost: wiemy, że robiący ciągłe wyrzuty żonie i często zaglądający do butelki Łempicki związany był z dworem carskim i musiał uciekać po rewolucji. Jego depresja, frustracja oraz ogólne załamanie zmusiły Tamarę do poszukania sposobu zarobku – wtedy sięgnęła po pędzel. Coraz większa sława żony, ale również wymogi uprawiania podobnego zawodu: poszukiwanie inspiracji, często oznaczające wdawanie się w chwilowe romanse tak z mężczyznami, jak też kobietami, czy kreowanie odpowiedniego wizerunku wśród potencjalnych patronów jest zarzewiem wielu rodzinnych konfliktów. Lata 20. XX wieku to dla Łempickiej czas narodzin jako artystki, towarzyskiej osobowości, ale również czas zakończony rozwodem z nieumiejącym poradzić sobie z tak niezależną, zaradną małżonką Łempickim. Komiks Greiner i Collignon kończy się jednak wcześniej, gdy kariera malarki jest w największym rozkwicie po tym, jak wreszcie spotkała swoją późniejszą, wieloletnią muzę, którą po raz pierwszy sportretowała w akcie Piękna Rafaela.

Historia tej artystki jest z dzisiejszego punktu widzenia niezwykle istotna: pokazuje kobietę wyzwoloną, pewną tego, czego pragnie oraz dążącą do realizacji tak swoich artystycznych pragnień, jak również do zapewnienia rodzinie przetrwania. Te trzy aspekty jej życia: malarstwo, rodzina oraz pewność swojej seksualności spotykają się na kartach tego komiksu niezwykle często, tworząc skomplikowany obraz życia Łempickiej. Ujawniając przy okazji wszystkie miejsca przekroczenia tego, co uznawano za „odpowiednie dla kobiety” – co wyraźnie pokazują pretensje Tadeusza oraz jego problemy z faktem, że to jego żona pracuje na ich utrzymanie. Równie mocno przeszkadzają mu romanse Tamary. Jej otwarta biseksualność, jak też adoracja ze strony kulturalnej i politycznej paryskiej elity również przeszkadzały Łempickiemu, co komiks dość wyraźnie zaznacza. Chociaż historia ta kończy się szybciej, wyraźnie możemy już antycypować nadchodzący rozpad ich małżeństwa, niezależny od silnego uczucia, jakim wciąż Tamara darzy męża.

Tamara Łempicka nie jest długim albumem – zwiera bowiem jedynie pięćdziesiąt sześć stron, co sprawia, że sama opowiadana w nim historia pełna jest skrótów, niedopowiedzeń i, miejscami, również niejasności, choć tych ostatnich aż tak wiele nie znajdziemy. Kwestią organizującą pracę Greiner i Collignon jest poszukiwanie przez Tamarę modelki idealnej – kobiety, którą widziała kilkukrotnie, przez moment, w różnych miejscach Paryża. Jest jej niezbędna do ukończenia obrazu, jaki chce namalować dla siebie, a nie dlatego, że ktoś jej za to zapłacił. Podążamy za malarką do wykwintnych klubów society, takich uczęszczanych przez zwykłych paryżan, jak też wraz z André Gide’em do klubu transwestytów – oglądamy różnorodną scenę paryskiej bohemy, na deskach której rozwinęła się kariera Tamary Łempickiej, malarki.

Album dopełnia krótkie przybliżenie biografii oraz twórczości artystki pióra Dimitriego Joannidésa. Dodatek ten naprawdę się przydaje – zwłaszcza biorąc pod uwagę, że w okresie powojennym twórczość Łempickiej znacząco straciła na znaczeniu, aby przestać być poszukiwaną prawie w ogóle w latach 60. XX wieku. Być może nawet należałoby przeczytać je nie po lekturze komiksu a przed nią – po to, aby konieczne z punktu widzenia przygotowania historii pod to konkretne medium skróty osadzić w szerszym, historycznym i artystycznym kontekście. Zdecydowanie wcześniejsza wiedza dotycząca losów Tamary zmienia odbiór tej opowieści – porządkując ją w miejscach, w których autorki musiały zbytnio ją przyciąć.

Tamara Łempicka od wydawnictwa Marginesy jest albumem, który ogląda się z dużą przyjemnością, która może prowadzić do tego, że zapomnimy go czytać. Jest piękny, interesujący oraz pociągający – porusza przy tym sporo dość istotnych dla kobiet kwestii wyzwolenia, miłości, poszukiwania przyjemności. A także, co niestety wciąż rzadkie we współczesnej tak scenie komiksowej, jak literackiej – jego główną bohaterką jest otwarcie biseksualna kobieta. Zdecydowanie warto po niego sięgnąć.

 

1 W 2018 roku za kwotę 9 milionów dolarów sprzedano w Nowym Jorku obraz La Musicienne, a rok później za 15,5 miliona – La tunique.

Zobacz także:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *