0

Klasyczne shojo. Recenzja mangi „Fruits Basket” #1

Shoujowy klasyk, którego pierwszy tom ukazał się w 1998 roku, a ostatni w 2006. Manga raczej lekka, stopniowo nabierająca ciemniejszych barw w kolejnych tomach. Ukazała się u nas po raz pierwszy, ale w poprawionym wydaniu.

Skierowane do kobiet mangi z końcówki lat 90. i przełomu wieków należą do okresu przemian. Po pierwsze, to już drugie pokolenie rysowniczek i czytelniczek wychowanych na „poważnym” shoujo i josei. Bohaterki czytanych i pisanych przez nie mang są nieco bardziej wyemancypowane niż poprzednio, mają pracę lub szkołę, rozmawiają nie tylko o miłości i chłopakach. W tym czasie rozmywa się także podział gatunkowy między science fiction, fantasy i historiami obyczajowymi czy psychologicznymi, co w skrócie oznacza, że nawet w nierealistycznym kontekście autorki chcą opowiadać o prawdziwych relacja międzyludzkich i problemach.

Fruits Basket jest nie tylko kultową mangą, ale świetnym przykładem wspomnianych wyżej zmian oraz tego, że w latach powyżej zera, po 2005, musi nadciągnąć kolejna fala emancypacji, która odciągnie shoujo jeszcze dalej od konfucjańskich ideałów i gatunkowych ograniczeń. Co to znaczy dla czytelniczki po trzydziestce, sięgającej po nowe wydanie Fruits Basket od Waneko? Będzie nostalgicznie, uroczo, intrygująco i ciut naiwnie.

Pierwsze polskie wydanie komiksu Natsuki Takayi jest oparte na wydaniu kolekcjonerskim, poprawionym. Okładki są w cieplejszej kolorystyce, tomy dłuższe, nie zawierają też uwag autorki na marginesie, rodzaju dziennika z notkami do czytelników. Zamiast tego dostajemy szkice bohaterów w stylu chibi. Według niektórych amerykańskich recenzentek to dobrze, bo komentarze były strasznie naiwne i irytujące. Ja troszkę żałuję, zwłaszcza że miniaturki chibi są czasem rozpikselowane i zaburzają strukturę stron.

Możecie już być trochę zmęczone czytaniem ogólnego streszczenia fabuły Fruits Basket. Koncept Takayi jest jasny, konkretny i „mocny”, ciężko go opisać oryginalnie. Główna bohaterka mangi, chwilowo bezdomna sierota Tooru Honda trafia do domu bogatej, tajemniczej rodziny, w której niektórzy dotknięci są specyficzną klątwą. Jeśli zostaną przytuleni przez kogoś odmiennej płci, zamieniają się w jedno ze zwierząt chińskiego zodiaku. Proste, zabawne, fabularny samograj. Honda mieszka i chodzi do szkoły ze Szczurem i Kotem. Chłopaki walczą ze sobą właściwie od urodzenia odtwarzając relacje między odpowiadającymi im postaciami z legendy.

Pierwszy tom Fruits Basket jest na tyle klasycznym shoujo, że prawdopodobnie za bardzo was nie zaskoczy. Już wiemy, gdzie są ramiona romantycznego trójkąta, chociaż nikt jeszcze nikomu otwarcie nie mówi „suki desu”. Przypadkowe potknięcia prowadzą do uścisków i przemian z człowieka w zwierzaka. To z kolei prowokuje głębsze rozmowy. W tle pojawiają się dalsi członkowie rodziny dyskutujący o tym, jak wielkim zagrożeniem dla ich bezpieczeństwa i spokoju jest Honda.

Dlaczego miałybyśmy chcieć czytać ten komiks? Jest naprawdę uroczy i wciągający. Wiem, że to banalna odpowiedź, ale manga broni się klasycznym, lekkim rysunkiem z mnóstwem pięknych, delikatnych wzorów – Takaya nie rysuje plam, każdy cień jest u niej gęstą strukturą linii i kształtów. Poza tym ciekawie pisze kobiety, także te drugoplanowe – najbliższe koleżanki Hondy to silne osobowości, samodzielne bohaterki. Poza tym większość anglojęzycznych recenzji, których autorki znają całą historię, obiecuje w kolejnych tomach sporo poważniejszych wątków, przede wszystkim dotyczących relacji rodzinnych.

Fruits Basket miesza urocze shoujo z mrocznym dramatem rodzinnym. To dobry, wciągający, raczej lekki komiks. Dość konserwatywny, główna bohaterka uwielbia domowe zajęcia, nikt nie jest homoseksualistą. Pod tym względem można wyraźnie poczuć, że Fruits Basket dopiero zapowiada takie serie jak Paradise Kiss (powstający w zasadzie w tym samym czasie) czy nieco późniejsza Nana. Dla mnie jest ciekawym świadectwem rozwoju gatunku i pozycją wydana stanowczo za późno – mogłabym ją bardzo lubić jako starsza nastolatka, a nawet w okolicach dwudziestki. Z kolei dla polskiego rynku mangi jest niezbędnym uzupełnieniem. Mam nadzieję, że zapowiada wznowienie lub po prostu publikację innych przełomowych komiksów shoujo i josei.

 

Dziękuję wydawnictwu Waneko za egzemplarz recenzencki mangi.

Zobacz także:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *