0

„Pieta” tom 1 – recenzja mangi

Środowisko fanów yuri w Polsce jest niezbyt liczne i skupione wokół różnych tytułów. Wydawnictwom nie jest więc łatwo trafić w specyficzne oczekiwania. Tym bardziej na uwagę zasługuje fakt, gdy na rodzimym rynku pojawia się manga nietypowa, wyłamująca się ze schematów i nie kłaniająca masowym gustom. Takim tytułem jest „Pieta” Nanae Haruno, zaprezentowana czytelnikom przez oficynę JPF.

„Pieta” jest mangą leciwą, japońskie wydanie tomikowe przypada na 2000 rok, przed kilkunastoma laty dość znaną w ogólnoświatowym fandomie yuri i często przywoływaną jako przedstawiciel tak zwanej „nowej fali” tegoż gatunku. Dzieło może nie wybitne, ale zdecydowanie brylujące na tle wielu innych ówczesnych publikacji, zestawiane razem z komiksami Yamaji Ebine i Kiriko Nananan. Bo czymże jest manga Nanae Haruno? Z pozoru typowym szkolnym romansem. Poznajemy Rio, uwielbianą przez koleżanki wyniosłą i enigmatyczną licealistkę. Los krzyżuje jej drogę z nową w szkole Sahoko. Obie dziewczęta pchane nieznaną siłą zaczynają się do siebie zbliżać. Gdy Rio nie pojawia się na zajęciach, Sahoko postanawia odwiedzić ją w domu. To stanowi przełomowy moment dla ich relacji. Obie bohaterki spędzają ze sobą coraz więcej czasu, zaczyna łączyć je głębsza więź i odkrywają przed sobą swoje sekrety. W efekcie Rio powoli wychodzi z kokonu w którym skryła się przed światem, natomiast Sahoko biernie zostaje wrzucona w wir niezdrowych zależności pomiędzy swoją przyjaciółką a jej macochą, stając się w ten sposób uczestniczką traumatycznych wydarzeń.

Manga opowiada o uczuciach nastolatków, ale cały tag yuri jest bardzo umowny. Owszem Rio ma koleżankę, z którą prawdopodobnie łączy ją coś więcej, a więź głównych bohaterek zostaje ostatecznie dookreślona. Jednak „Pieta” to przede wszystkim studium relacji niekoniecznie romantycznych, pokazujących pogłębiającą się depresję i jej zgubny wpływ na osobę chorą i jej otoczenie. A dodatkiem jest przekrój przez dysfunkcyjną rodzinę, będącą źródłem tej depresji. Autorka oddała cały wachlarz charakterów: mamy tu zaplątaną w skrajne emocje, samodestrukcyjną Rio; wrażliwą i wycofaną Sahoko; toksyczną i stosującą nadużycia emocjonalne macochę oraz zupełnie biernego ojca. Całość zamyka kochające się małżeństwo psychiatrów, których ogólna radość życia mocno kontrastuje z doświadczeniami pozostałych postaci. Mangaczka sporo uwagi poświęca retrospekcjom dopowiadającym, jakież to wydarzenia ukształtowały bohaterów.

Kreska Nanae Haruno jest prosta, z charakterystycznym „podwójnym konturem”, oszczędna w detale i zastosowanie rastrów. Jej styl idealnie komponuje się z niespieszną fabułą, z próba ujęcia w kadrach, niczym wzorem bohaterek na fotograficznej kliszy, chwil z życia dziewczyn.

Polskie wydanie otrzymało nieco większy format niż japońskie, dodatkowo pod obwolutą znajduje się ilustracja. Niestety znać o sobie dała słaba jakość materiałów do druku, czego rezultatem jest kilka stron przyozdobionych czarnymi plamami tuszu. Klejenie tomiku również pozostawia sporo do życzenia, już po pierwszym jego rozłożeniu, kartki zaczęły wypadać.

Może momentami trochę za dużo tu dramaturgii, która nie zawsze się broni. Jednakże „Pieta” to przykład w jak solidny i dobrze skonstruowany sposób można przerobić gatunkowe schematy. Jest to komiks po który sięgnąć mogą nie tylko czytelnicy w wieku bohaterek, ale także ci starsi, zainteresowani komiksem obyczajowym na całkiem niezłym poziomie.

Zobacz także:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *