0

Top 10 mang yuri. Wybór subiektywny.

Yuri – mangi opowiadające o miłosnych relacjach między kobietami. Choć początki gatunku datuje się na lata 50. ubiegłego stulecia, to prawdziwy rozkwit nastąpił dopiero po 2002 roku. Ogrom tytułów może utrudniać wybór tych unikatowych, faktycznie wartych uwagi. Często na prowadzonych spotkaniach wokół yuri i na niezwykle aktywnym forum wydawnictwa Waneko otrzymuję zapytania o proponowane mangi. Postanowiłam, wraz z zaproszonymi osobami, stworzyć zestawienie naszych ulubionych tytułów, które być może ułatwi wybór potencjalnym czytelnikom, a przy okazji pokaże jak kształtuje się gust tych, którzy z yuri mają sporo doświadczenia czy to jako czytelnicy, czy jako promotorzy tego nurtu w Polsce.

Sylwia „Lou” Kaźmierczak – niegdyś byłam naczelną „Chigau”, zina poświęconego yuri i yaoi.
Mam alergię na szkolne romansidła, dlatego w yuri szukam przede wszystkim dorosłych bohaterek i dojrzałych problemów, niekoniecznie około związkowych. Dobrze też gdy komiks zawiera erotykę.

1. Indigo Blue – absolutny „must have” każdego fana yuri. Autorki, Yamaji Ebine, też chyba nie trzeba przedstawiać. Historia miłosnego trójkąta bez happy endu. Dorosłe, dobrze napisane postaci, przejście od czysto seksualnej fascynacji do miłości, znaczenie przyjaźni. Niezwykle udana, realistyczna historia o skomplikowanych relacjach międzyludzkich.
2. What does the fox say? (Team Gaji) – spora niespodzianka ostatnich lat. Koreański komiks o wyemancypowanych i aktywnych zawodowo (w game devie) młodych kobietach. Schematy: praca, rozstania i powroty, dramaty zamożnej, dysfunkcyjnej rodziny, to tylko fasada. Warto czytać między wierszami, by dowiedzieć się jeszcze więcej o skomplikowanych postaciach. Dodatkowo to jedno z niewielu yuri, w którym większość postaci komunikuje się ze sobą poprzez seks. Jest on nośnikiem słów, w ten sposób budują zaufanie, zapominają o problemach, coś ugrywają. No i Seju. Ah, Seju.
3. My lesbian experience with loneliness (Kabi Nagata) – intymność, zdrowie psychiczne, tożsamość seksualna, zaburzenia odżywiania oraz samookaleczanie w kontrze do odwiecznej próby sprostania oczekiwaniom rodziców i dojścia do samoakceptacji. Wbrew pozorom sporo tu humoru. Manga nie jest tak depresyjna i pretensjonalna jak np. zachodnie komiksy podejmujące kwestię coming outu. Pasjonująca i opowiedziana z gracją historia.
4. On a leash (Aji) – w końcu mogę przestać czytać fan fiction do „Mass Effecta” (no dobra, nie przestanę), by znaleźć yuri i wojsko. Wojna pomiędzy ziemskimi i podniebnymi stworzeniami. Ludzie mogą przybierać formy różnych zwierząt, na szczęście nie w scenach zbliżeń. Dwie armie i dwie bohaterki. Red jest szalenie oddana sprawie i zdeterminowana by wykonać każdą misję. A Duval? Jej brutalna natura w połączeniu z respektem, jaki budzi wśród żołnierzy czynią ją niezwykle uwodzicielską.
5. Pulse (Ratana Satis) – dramat medyczny sprawnie łączący medyczne przypadki z trudnymi historiami bohaterów. Zmysł obserwacji i odwołania do realizmu sytuacyjnego pozwoliły Satis wiarygodnie opowiadać o ludziach. Do tego należy dodać bardzo kobiece spojrzenie na zmysłowość, intymność i porządnie.
6. Aido (Kahori Onozuka) – bardzo niedoceniana manga. Oprócz typowego miłosnego wielokąta, autorka akcentuje szkodliwość stereotypowych podziałów płciowych i pokazuje przemoc w związkach, także lesbijskim (co jest ewenementem). Bohaterki mają swoje wzloty i upadki i zauważalnie dojrzewają w trakcie rozwoju fabuły.
7. Maka Maka (Kishi Torajiro) – fabuła? Jaka fabuła? To erotyk, którego bohaterkami są dwie kobiety odnajdujące przyjemność we wspólnych zabawach. W żadnym innym yuri mokra bielizna nie wygląda tak zmysłowo.
8. Octave (Haru Akiyama) – manga, która z jednej strony ujmuje sposobem ukazania kształtującej się tożsamości seksualnej i związanych z tym komplikacji, z drugiej ma tak antypatyczną protagonistkę, że trudno się z nią utożsamiać czy jej współczuć. Przez sześć tomów śledzimy jak bohaterki i ich relacja dojrzewa, jakie mają wzajemne oczekiwania, co też trudnego i niepewnego przyniesie im życie.
9. Ex aequo: Rica ‚tte Kanji (Rica Takashima) – bo pokazuje pokolenie młodych japońskich lesbijek; Collectors (Nishi Uko) – bo związek dwóch nerdek może być trudny, ale i zabawny; Sweet Guilty Love Bites (Amano Shuninta) – bo to taki „Karmel” Labaki w wersji mangowej.
10. Sakura Namiki (Makoto Takahashi) – choć nie jest to wybitna pozycja, to nie można Takashiemu odmówić położenia podwalin pod licealne shoujo-ai. Mamy tutaj wyidealizowaną żeńską szkołę, mamy rywalizację podszytą miłością, jest i odrobina dramy. Do tego piękne, całostronicowe ilustracje z początku tomu. I nawet moja alergia na tego rodzaju romansidła tu nie działa, bo Sakura Namiki ma swój urok. Manga utrzymana w stylistyce, jakiej nie używają już współcześni twórcy, z licznymi błędami warsztatowymi. I co z tego? To kawał mangowej historii (tytuł został wydany w 1957 roku) i warto ją poznać.

Krzysztof „Krzych Ayanami” Kopeć – miłośnik yuri, od lat namawiający oficyny mangowe na wydawanie tytułów z tego nurtu.
Najlepsze moim zdaniem czytadła z elementami lesbijskimi. Łatwe, proste i optymistyczne pozycje, które mają mi zaoferować dobrą zabawę oraz być przyjemnie narysowane. Dramaty czy wylewanie krokodylich łez  i straszliwe tajemnice przeszłości zupełnie nie leżą w kręgu moich zainteresowań, tak więc jeśli jest się zainteresowanym podobnymi tytułami, to takich się na mojej liście nie znajdzie.

1. Pulse (Ratana Satis) – Mel Sievers, która w swoim szpitalu nie ma konkurencji jeśli chodzi o podboje wśród swoich koleżanek – zwłaszcza, iż bardzo chętnie same pchają się w jej ramiona – jest zmuszona stawić czoła największemu kryzysowi w swoim dotychczasowym życiu.  Z dotychczasowymi kochankami nic konkretnego jej nie łączyło, wiedziały one o tym i się nie narzucały. Jej to pasowało i niewiele brakowało, żeby już tak pozostało. Gdyby tylko pewnego dnia, mająca problemy z sercem studentka pobliskiego uniwersytetu, nie uparła się jej bliżej poznać.
Pulse jest najlepszym przykładem na to, że gatunkowi nic nie robi lepiej niż świeża krew. Najlepsza bowiem w tym momencie, jak dla mnie, pozycja wywodzi się z Tajlandii i nie bierze jeńców. Jest dobrze narysowana, ma przemyślaną (chociaż jednocześnie dość prostą) historię, a przede wszystkim wspaniale przedstawione postacie i ich wzajemne stosunki. Nie ma w tym żadnych fajerwerków, ciężko też mówić o jakiś specjalnie traumatycznych wydarzeniach. Czuć tu prawdziwą chemię postaci gdy o siebie dbają, droczą się albo są złe, kiedy któraś udaje walczącą z dewiantem bohaterkę, albo zapomni wykupić leków. Przy całej mojej sympatii do romansideł, pokazanie iż kochany człowiek staje się całym światem udało się tutaj nadzwyczajnie.
2. Bloom into you (Nakatani Nio) – ona jest członkiem szkolnego samorządu i cieszy się wśród uczniów i nauczycieli bardzo dobrą reputacją. Koleżanka do której „czuje miętę” jest niczym się nie wyróżniającą szarą myszką. Niespecjalnie zadowoloną z uwagi jaką wzbudza. Yuu Koito nie miała bowiem w swoim krótkim, nastoletnim życiu żadnych miłosnych doświadczeń i nie jest wcale pewna tego, czy rzeczywiście ten stan rzeczy chce zmieniać. Gdyby było to kolejne „Marimite”, to zapewne bardzo szybko dałbym sobie z tym spokój. Na całe szczęście Bloom into you ma osobie poszukującej mało wymagającego romansidła całkiem sporo do zaoferowania. Jakkolwiek manga jasno pokazuje kto tu jest główną parą, to jednak związek – dość jednostronny na dodatek – Yuu i Nanami jest jedynie częścią historii. Żadna z nich nie żyje w próżni (co się często w przypadku szkolnych pozycji zdarza, gdyż to, co dzieje się poza szkołą dla nich nie istnieje), tylko funkcjonuje pośród rodziny i grona przyjaciół, które też nie stanowi wyłącznie tła. Nie można również powiedzieć aby pozycja Nanami jakoś Yuu zaślepiała – są to dwie indywidualistki mające swoje poglądy, które nie usychają z żalu, kiedy nie mogą się ze sobą spotkać. W sumie wyszła z tego po prostu dobra manga.
3. Age 15 (Ryuu Asagi) – osoba dorosła powinna być odpowiedzialna, poważna, myśląca o przyszłości i umiejąca zachować porządek w swoim domu. W końcu z wiekiem nabiera się ogłady i doświadczenia, trzeba też opłacić rachunki, pełnoletność do czegoś zobowiązuje. Zapewne taką wizję swojej krewnej miała Anna, kiedy wprowadzała się do Emy.  Będzie grzeczna, jako uczennica liceum otrzyma stosowną opiekę skoro mają mieszkać same. Szybko się okazało, że jej wyobrażenia nie tylko nie mają związku z rzeczywistością, ale Ema dodała jeszcze od siebie całkowity brak taktu. W szkole zaś znajomość Anny z cieszącą się dość kiepską opinią koleżanką (z czego ta, wiedząc iż jest ona nieprawdziwa, nic sobie nie robi) rozwija się bardzo burzliwie. Właściwie wszystko co można jeszcze powiedzieć o tej mandze to fakt, iż jej autor specjalizuje się w lesbijskiej pornografii – w związku z czym ani nie żałuje stosownych ujęć, ani też nie narysuje kobiety inaczej jak tylko uosobienie piękna. A wszystko podszyte „historią” o dojrzewaniu i odkrywaniu własnej seksualności.
4. Maison De Maid (Tarang Monnyang) – w czasach gdy nad Imperium Królowej Wiktorii nigdy nie zachodziło słońce, mająca dwie lewe ręce pokojówka June znalazła pracę w znajdującej się na uboczu posiadłości. W swojej karierze odnosiła takie sukcesy jak zgubienie kolczyków, za które zapłaciła powierzonymi jej przez Panią pieniędzmi, czy też zniszczenie Jej sukni. Na szczęście pracodawczyni ma do niej słabość, wie że nie ma złych intencji i lubi jej towarzystwo.
Nie jest to komiks z którego można by czerpać wiedzę o ówczesnej Anglii czy stosunkach społecznych. To przemyślana i pełna humoru historia. Nie wymagająca, nie oferująca zaskakujących zwrotów akcji, bez skaczących sobie do oczu postaci. Oczywista sympatia Pani do June nie wzbudza u innych pokojówek zazdrości czy niepokojów, są one za bardzo zajęte pracą i ewentualnym naprawianiem jej błędów. Prosta i przyjemna lektura, warta tych trzech monet za pasek.
5. Lily Love (Ratana Satis) – z jednej strony pójście na fajkę w kraju, gdzie nie jest to najlepiej u kobiet widziane może sprawić, że inni będą źle na robiącą coś podobnego dziewczynę patrzeć. Z drugiej, w przypadku Mew pomogło to znaleźć miłość jej życia. Z dala od własnego domu, będąc już na tyle dorosłym by móc samemu zadecydować jak własna przyszłość ma wyglądać. Chociaż oczywiście nie oznacza to, że w sytuacji awaryjnej nie zadzwoni się do będącego policjantem brata z prośbą o pomoc, w końcu to rodzina. Czy to w Bangkoku, czy gdzie indziej.
Jest panna będąca w sprawach miłostek zupełnym żółtodziobem, jest bardziej doświadczona lesbijka – i była tej ostatniej. Która lubi się wtrącać w nie całkiem swoje sprawy. Romans w bardzo klasycznym wydaniu, co jest jego największą zaletą. Bez żadnych udziwnień, wyłącznie krótka historia wzlotów i upadków dwóch kochających się kobiet.
6. The Love Doctor (scenariusz: Chamsea, rysunek: Bansook) – człowiek jako istota z gruntu społeczna z wiekiem uczy się jak funkcjonować wśród innych. Czy to w rodzinie, szkole, pracy. W końcu razem spędza się dzień po dniu długie godziny. Jung Erae udało się jakimś cudem przejść przez życie bez podobnych umiejętności, w związku z czym nawet kiedy ktoś próbuje z nią porozmawiać nie wie za bardzo jak się zachować.  Jej kontakty z mężczyznami to już w ogóle ciąg katastrof. Ponieważ jednak ten stan rzeczy nie może trwać wiecznie, to pomoc Cha Yoon, światowej specjalistki w rozwiązywaniu problemów osobistych (gwarantującej zwrot pieniędzy w przypadku poniesienia porażki) na pewno nie będzie czymś co zaszkodzi. O ile wcześniej jej doradczyni nie osiwieje od kolejnych wpadek z udziałem swej nieprzystosowanej klientki.
Bardziej komiks obyczajowy niż komedia, ale z umiejętnie przedstawionymi postaciami, które nie denerwują, tylko konsekwentnie tworzą historię. A poznawanie jej to sama przyjemność.

„Sunater” – admin yuri.pl, jedynego w Polsce dedykowanego portalu.

1. Lily Love (Ratana Satis) – ta pozycja ostro namieszała w fandomie yuri w ostatnich latach. Piękna kreska, dorosłe bohaterki mające dorosłe problemy. Jedna z postaci to kobieta „z przeszłością”, świadoma swej seksualności. W tym komiksie, jak rzadko w którym, możemy obserwować realistyczny rozwój relacji między dwiema kobietami od przyjaźni, po uczucie i fascynację erotyczną. Są też zaznaczone problemy związków tej samej płci: np. brak akceptacji członków rodziny. Choć fabuła troszkę pod koniec zahacza o telenowelę, naprawdę warto.
2. Walk With Me (Hiroki Ugawa) – dymiące kominy i hałdy, krajobraz przepełniony szarością, dominujące nad okolicą szyby kopalń – nie jest to sceneria wymarzona dla dziewczęcych romansów. Niemniej właśnie w górniczym miasteczku, w którym ludzie twardzi jak skały które kruszą wprowadzają swoje prawa, ma miejsce jeden z najlepszych „dramatycznych” romansów yuri jakie dane mi było przeczytać.
3. Their Story (Tan Jiu) – na pierwszy rzut oka to typowa szkolna historyjka. Niemniej wyróżnia się z tłumu na kilka sposobów: precyzyjna, miękka i po prostu atrakcyjna wizualnie kreska; komiks jest pięknie kolorowany; bohaterki mają swój „charakterek”, dają się lubić i aż chce się im kibicować w rozwoju relacji; obecność męskich bohaterów – i to nie byle łachudrów ale facetów z „ikrą” którzy mają swoje 5 minut.
Ewidentną wadą tego komiksu jest szybkość fabuły, a raczej jej brak. W tym tempie pierwszy prawdziwy pocałunek mogę zobaczyć dopiero na emeryturze…
4. The Conditions For Paradise (Akiko Morishima) – czy kobieta z artystyczną duszą wagabundy może znaleźć szczęście u boku ułożonej pracownicy korpo, której życie zaplanowane jest niemal co do minuty? Ten komiks może na to pytanie odpowiedzieć. Charakterystyczna kreska pani Morishimy, w połączeniu z całkowicie dorosłą fabułą, dała świetne efekty. Opowieść nie jest może skrajnie realistyczna, niemniej czyta się ją szalenie przyjemnie, a o to chyba przede wszystkim chodzi.
5. LOVE/DEATH (Kuzushiro) – jeśli ktoś myśli, że mangi szkolne muszą być nudne i przewidywalne powinien sięgnąć po love/death. Można o tej pozycji powiedzieć wiele, ale na pewno nie to, że jest schematyczna, a jej bohaterki wzdychają do siebie przy pełni księżyca.
Tutaj mamy panienki odrobinę pobudliwe, które lubią swoje niezadowolenie/złość/zazdrość okazywać w sposób mało kobiecy – za pomocą broni białej/palnej robiąc niejako przy okazji „wielką drakę w chińskiej dzielnicy”. Jest to pozycja dla miłośników nieco szalonego humoru okraszonego bardzo dynamicznymi scenami walk.
6. Strawberry Shake Sweet (Shizuru Hayashiya) – to zwariowana komedia, której akcja przenosi nas w świat japońskiej fabryki idoli. Stara wyjadaczka dostaje pod opiekę nowicjuszkę i, jak to w mangach yuri bywa, zaiskrzyło między nimi. Największą zaletą tej mangi nie jest fabuła per se lecz swoiste smaczki, które odkrywamy wraz z rozwojem sytuacji. Komedia pomyłek, zwariowany żeński zespół j-popowy, który ciągle rozszerza swój harem, wściekle zazdrosna loli-idolka oraz menadżerka która musi swoje „stadko” trzymać z dala od wszelkich skandali. Brzmi miało atrakcyjnie, ale autorka ma rzadki talent budowania komicznych scen z ogranych zdawałoby się schematów. Manga ma swoje lata, niemniej ciągle może dostarczyć czytelnikowi sporą dawkę niekontrowanego śmiechu.
7. Kase-san (Hiromi Takashima) – to niezwykle ciepła i urocza szkolna historia miłości ogrodniczki i gwiazdy klubu lekkoatletycznego. Niby wszystko je dzieli, jednak miłość chodzi swoimi drogami.
Po tę pozycję powinien sięgnąć każdy szukający wytchnienia po ciężkim dniu. To po prostu niezwykle ciepło opowiedziana historia, okraszona piękną kreską. No i na plus można dodać, że całość nie kończy się wraz z zakończeniem szkoły – potem przeniesiono akcje w mury uniwersytetów.
8. Lonesome Echo (Tatsumi Kigi) – opowieść o młodej nauczycielce muzyki i uczennicy. Niby taka jakich wiele, ale niesie ze sobą tajemnicę ukrytą pod płaszczykiem zwyczajnego szkolnego życia. Pokazuje także problem przemocy w związkach, syndromu sztokholmskiego oraz uzależnienia ofiary od kata. Ma w sobie ogromny ładunek emocjonalny i warto poświęcić dla niej parę chwil.
9. Aqua Blue Cinema (Otsu Hiyori) – teoretycznie to szkolna historyjka. Teoretycznie. Tylko ile szkolnych historyjek zaczyna się od zepchnięcia (fakt – przypadkowo) głównej bohaterki z urwiska? Ile z idolek w wieku szkolnym przymusza niezbyt ogarnięte acz urocze dziewczę do odpracowania hipotetycznego długo jako osobista asystentka?
Ta historia ma w sobie coś, co nie pozwala na bezrefleksyjne odłożenie na półkę. Czyta się ją bardzo przyjemnie i pozostawia w głowie to, co każda dobra opowieść.
10. Game Over (Kagero) – to krótka lecz treściwa manga, której największą zaletą jest nietypowa sceneria (urban exploration opuszczonych domów na krańcu świata) oraz miejscami bardzo dojrzałe kwestie bohaterek.

„Alextasha” – członkini Three Musqueerteers, grupy tłumaczeniowej komiksów Ratany Satis. Współpracuje z Satis w charakterze edytorki.
Każdy fan yuri w pewnym momencie przechodzi przez etap „szkolne yuri”. Ja dość szybko go zakończyłam, ponieważ ciągle powtarzany schemat stał się dla mnie mało atrakcyjny. Wolę kiedy bohaterki mają powyżej 21 lat, pracują, studiują i ich problemy dnia codziennego są mi bardziej bliższe, niż gdy czytam o nieszczęśliwie zakochanych 16-latkach. Oczywiście zdarzają się wyjątki od reguły, ale o tym już poniżej. Bez numerków przy tytułach, bo są dla mnie jednakowo interesujące.

Ameiro Kouchakan Kandan (Miyabi Fujieda) – kto lubi fluff? To takie milusie uczucie w sercu? Takie ciepełko rozchodzące się po ciele? Bo ja uwielbiam. Dlatego właśnie mogę polecić Chatting at the Amber Teahouse. Jest to historia opowiadająca o właścicielce herbaciarni i uczennicy liceum, która zaczyna tam pracować dorywczo. Krótkie, bo dwutomowe, okruchy życia z wątkami komediowymi. Dodatkową ciekawostką jest fakt, że herbaciarnię lubią odwiedzać inne postacie wykreowane przez Fujiedę, dzięki czemu wszystkie jego tytuły znajdują się w jednym uniwersum.
Fu-Fu (Hisanari Minamoto) – jeżeli spodobała wam się wyżej wspomniana Herbaciarnia, to koniecznie przeczytajcie Wife & Wife. Kreska może wydać się dość podobna do poprzedniej, ponieważ autorem jest Minamoto Hisanari. Człowiek, który często współpracuje z Fujiedą. Kolejna lekka komedyjka (4koma) opowiadająca o życiu dwóch, wspólnie mieszkających kobiet i perypetiach z tym związanych.
Strawberry Shake Sweet (Shizuru Hayashiya) – pozostaniemy jeszcze przez moment w kręgu komediowym (co jest naprawdę dziwne, bo za komediami nie przepadam, także jeżeli je polecam, to naprawdę muszą być dobre). W tej mandze poznajemy dwie szesnastolatki i mimo iż są one w wieku szkolnym, to historia się na tym nie skupia (na szczęście). Obie pracują jako idolki i jedna z nich staje się mentorką drugiej. Wszystko poszłoby zgodnie z planem, gdyby nie to, że managerka zakochuje się po uszy w swojej podopiecznej. Fakt ten dostarcza wielu przezabawnych sytuacji i nie sposób oderwać się od czytania.
Kase-san (Hiromi Takashima) – jest to jedna z nielicznych szkolnych mang, które są naprawdę warte polecenia. Dlaczego? Ponieważ uwielbiam widzieć upływ czasu w historii. To jak bohaterki zmieniają się z roku na rok. Jak dojrzewają. Jak powoli rozwija się ich związek (a nie koniec historii po pierwszym pocałunku). Co ciekawe historia naszych bohaterek nie kończy się po liceum. Możemy śledzić ich dalsze losy na uniwersytecie. Zatem jeżeli związek szkolnej gwiazdy klubu sportowego oraz fanki ogrodnictwa was interesuje, sięgnijcie po tę serię!
Lily Love (Ratana Satis) – i znowu jesteśmy na uniwersytecie, ale tym razem nie japońskim tylko… tajskim. Tak, dobrze widzicie. Lily Love jest tajskim komiksem (nie mangą, nie manhwą, nie manhuą – komiksem, takiej nazwy tam używają) i chociażby dlatego warto go przeczytać. Historia opowiada o dziewczynie, która pierwszy raz zakochuje się i to w dodatku w osobie tej samej płci. Zgodnie z japońskim zwyczajem, do którego jesteśmy przyzwyczajeni, tytuł zakończy się na nieśmiałym pocałunku lub dramatycznym „daisuki/aishiteru” i tyle. Ale nie. Tutaj możemy zobaczyć jak się rozwija związek głównych bohaterek. Będzie troszkę dramatu, śmiechu, smutku, problemów z ex czy rodzicami. Prawda, że coś innego? W dodatku kreska niczego sobie.
Fluttering Feelings (Ssamba) – ostatnie lata naprawdę zaowocowały w interesujące, uniwersyteckie historie. Tym razem polecam coś z Korei. Fluttering Feelings jak dla mnie jest jedną z najlepiej napisanych manhw. Dla jednych powolny rozwój uczucia może być nudny, ale dla mnie wręcz przeciwnie. Mamy tutaj świetnie zaprezentowaną psychikę bohaterek. Co lubię jeszcze w tej manhwie to to, jak autorka potrafi przekazać emocje postaci przy pomocy mimiki twarzy, małych gestów czy ogólnie mowy ciała. Nie każdy to potrafi. Czasem bez samego tekstu, potrafimy rozpracować daną scenę właśnie dzięki takiemu zabiegowi.
Jedynym minusem tej historii jest fakt, że prawdopodobnie nigdy nie zostanie zakończona. Zaprzestano jej publikacji na rozdziale 68. po smutnym ogłoszeniu o stanie zdrowia autorki (rak). Obecnie Ssamba czuje się lepiej, ale jest mało prawdopodobne, aby powróciła do rysowania. Mimo wszystko, naprawdę warto poświęcić chwilę i przeczytać tę historię.
Sweet Guilty Love Bites (Shuninta Amano) – Amano Shuninta jest jedną z moich ulubionych autorek, dlatego zawsze jak ktoś pyta mnie o polecenie czegoś z „no wiesz, coś już z dorosłymi kobietami i problemami dorosłych ludzi, już takich w miarę ustatkowanych albo chociaż starających się jakoś związać koniec z końcem” to pierwszą moją myślą jest Sweet Guilty Love Bites. Trzy historie, trzech różnych kobiet, które łączy jedno miejsce pracy, czyli kabaret (nie mylić ze skeczami) i zamiłowanie do kobiet. Tomik śmieszny, jednocześnie poważny i lekko pikantny. Dla każdego coś się znajdzie.
Collectors (Uko Nishi) – kolejny tytuł z okruchów życia i moim ulubionym tagiem „adult life”. Tym razem nasze bohaterki mają dość skrajne hobby. Jedna drugiej potrafi wypomnieć ile to wydała na książki albo ile jeszcze butów można pomieścić w szafie. Jednak mimo różnic i drobnych kłótni ich związek daje radę… chyba? Trzeba się samemu przekonać. Dość realistyczna 4koma, trochę zabawna, trochę poważna z idealnie pasującą do tego kreską.
Octave (Haru Akiyama) – jedno z pierwszych yuri, jakie miałam okazję przeczytać. Może dlatego tak zapadło mi w pamięć i zrobiło na mnie takie wrażenie, a może po prostu dlatego że jest świetne. Uwaga – dramat. Główną bohaterką jest była idolka, która stara się nadać swojemu życiu jakiś sens po zakończonej karierze. Nie spodziewa się ona, że dziewczyna – była kompozytorka – którą poznała w pralni, odmieni całkowicie jej świat.
Kiedy czyta się komentarze o tej mandze, bardzo często są one podzielone na „oh ta historia jest świetna” i „jezu jak ta kobieta mnie wkurza”. Jak już wiecie, ja należę do pierwszej grupy przede wszystkim dlatego, że dla mnie zachowanie głównej bohaterki jest całkowicie zrozumiałe. I mimo, że w jednej sytuacji zachowała się totalnie bezmyślnie i serce mi się kraja zawsze jak czytam rozdział piętnasty, to naprawdę da się to wszystko logicznie wytłumaczyć jakby się człowiek postawił na jej miejscu. No ale nie będę psuć zabawy, trzeba samemu przeczytać i ocenić!
Pulse (Ratana Satis) – i wisienka na moim torcie. Możecie pomyśleć, że nie jestem w tym wypadku obiektywna, ale wyobraźcie sobie, że jednak jestem. Pulse to intrygujący dramat od autorki Lily Love, ze skomplikowanymi postaciami i wątkiem medycznym. Główna bohaterka jest kardiochirurgiem, która przestała wierzyć w miłość po incydencie w przeszłości. Nie wiąże się na stałe, korzysta z życia, spotyka się z kilkoma kobietami (w pracy również). Sytuacja zmienia się, kiedy jej drogi krzyżują się z o 10 lat młodszą dziewczyną z chorobą serca. Brzmi banalnie, jednak nic bardziej mylnego. Pulse jest znacznie poważniejszym tytułem niż Lily Love i wątki poruszane w tej historii są na wysokim poziomie (no i zawartość jest bardziej dorosła). Za co lubię ten tytuł? Postacie, historia, kreska, postacie. Tak, napisałam to dwa razy, ponieważ nie da się nie polubić głównych bohaterek. Im więcej człowiek czyta, tym bardziej się do nich przywiązuje i kibicuje ich poczynaniom. Nie będę ukrywać, że moją ulubioną postacią jest pani kardiochirurg. Może dlatego, że ja i ona mamy wiele wspólnego pod względem charakteru, a może dlatego, że Ratana świetnie pokazała ewolucję jej postaci z początkowej „Queen of the Night” (Whitney Houston się kłania) do opiekuńczej i gotowej do poświęceń partnerki.

Tak prezentują się nasze „topki”. Zgadzacie się z tym zestawieniem? Jakie są wasze typy?

Zobacz także:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *