0

Paranormalny kryminał w wiktoriańskich klimatach

josephine-wktekst opublikowany pierwotnie na Gildii Komiksu
W 2003 roku nieistniejące już wydawnictwo Mandragora wydało zeszyt Josephine. Tchnienie Czarnego Lądu autorstwa Clarence’a Weatherspoona (pseudonim Janusza Pawlaka). Jego bohaterką była tytułowa Josephine – pani detektyw rozwiązująca tajemniczą sprawę statku-widma, jaki przybił do wybrzeży Londynu. Dwa lata później doczekaliśmy się kontynuacji, w której wątek został zamknięty, a w tomiku dodatkowo została zamieszczona krótka historia z Toshiro, cyber-samurajem, inną postacią stworzoną przez Pawlaka. Początki postaci Józefiny sięgają jeszcze wcześniej, czasów magazynu Produkt. To tam rozpoczął się jej komiksowy żywot. Po wielu latach wydawnictwo Ongrys przypomina ten debiut za sprawą edycji kolekcjonerskiej, w której znalazły się historie z Produktu, P-Luxa i Tfura, wzbogacone pokaźnym materiałem dodatkowym.

Josephine Durmaz nie ma łatwego życia. Współpracuje ze Scotland Yardem, który wysyła ją wszędzie tam gdzie nie sięgają kompetencje agencji. Ma wyjaśniać  nadprzyrodzone zjawiska zachodzące w Londynie przełomu XIX i XX wieku. Roboty jest sporo: duch burskiego żołnierza uwięziony w rewolwerze, tajemniczy grzyb z Indii zmieniający zarażonych w żywicieli, koty mszczące się za śmierć swojej opiekunki, zombie-rodzina, nieśmiertelna kobieta zjadająca złoto i tajemniczy mężczyzna przy którym pojęcie przypadku traci swoje znaczenie. Do rozwiązywania śledztw Jospehine wykorzystuje magiczny amulet (którego motyw został rozwinięty w Tchnieniu…) żywiący się krwią denatów, zsyłający wizje ich ostatnich chwil oraz ułatwiający komunikację z duchami. Prowadzone dochodzenia wiążą się z odwiedzaniem wielu zakazanych dzielnic, przeszukiwaniem domów ofiar i miejsc zbrodni i przedzieraniem się przez stosy akt. Cały ten proces został okraszony płynącymi spoza kadrów komentarzami Durmaz.

W recenzowanym albumie na wspomniane wcześniej dodatki składają się: storyboardy, szkice, fragmenty scenariusza, projekty grafik, ilustracje, niepublikowane nigdzie opowieści (Dziecko oceanu i Świeczka) oraz fragment cross-overu z Toshiro. Znalazł się tu również wywiad z autorem. Ciekawy materiał, w którym Weatherspoon opowiada o swoich inspiracjach (m.in. Mike’iem Mignolą), odbiorze komiksu, współpracy z wydawnictwem Dark Horse; mimo zagranicznego sukcesu nie gwiazdorząc. Wydanie nie ustrzegło się braków w korekcie: trafiają się literówki, kuleje interpunkcja. Nie ma to jednak większego wpływu na pozytywny odbiór publikacji.

Graficzne inspiracje Mignolą da się zauważyć, ale autor bardzo szybko wypracował własny sznyt: grube rysy, liczne plamy czerni, bogate w szczegóły kadry, doskonale oddana architektura. Wydanie Ongrysa pozwala prześledzić graficzny progres Pawlaka i udowadnia, że Josephine prezentuje się o niebo lepiej w czerni i bieli niż w kolorze. Oprawa graficzna w połączeniu z rozbudowaną, pierwszoosobową narracją oraz nawiązaniami do wiktoriańskich czasów tworzy niesamowity, gęsty klimat, który w czasie lektury wywołuje uczucie niepokoju.

Zachwycają nie tylko fabuła czy też kreska Weatherspoona, lecz również, a może przede wszystkim, kreacja głównej bohaterki. Nie zdarzyło się jeszcze byśmy mieli w polskim komiksie rozrywkowym tak dobrze nakreśloną kobiecą postać. Odziana w garnitur, z nieodzownym papierosem w ustach i rewolwerem za połą płaszcza, zostaje rzucona w wir niekończących się, tajemniczych spraw. Spraw, które komentuje z właściwym sobie dystansem oraz cynizmem. Dla innych bywa oschła i dominująca, a śledztwa lubi rozwiązywać samodzielnie. Bije od niej siła i inteligencja. Pełna niedopowiedzeń kreacja bohaterki czyni ją postacią niejednoznaczną, a przez to szczególnie interesującą.

Wydanie Josephine z Ongrysa jest wspaniałym ukoronowaniem magazynowej przeszłości Weatherspoona i gratką dla kolekcjonerów. To dobrze wyważony miks, który powinien przypaść do gustu zarówno wielbicielom spraw z Archiwum X, jak również kryminałów w stylistyce noir. A jeżeli nie jesteście fanami żadnego z powyższych, to jest jeszcze charyzmatyczna kobieta doskonała – Josephine Durmaz dla której warto poświęcić te kilka chwil na lekturę.

Zobacz także:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *