0

Umieranie to liczba mnoga

dawid-oklJeśli zacznę od zdania: Kiedy Dawid stracił głos to komiks o przemijaniu i śmierci, to pewnie wielu nie doczyta tej recenzji do końca, a jeszcze mniej sięgnie po sam album. Zatem, jedynie tym którzy nie boją się myśli o własnej śmiertelności polecam komiks belgijskiej autorki Judith Vanistendael, znanej w Polsce z albumu Dziewczyna i murzyn.

Vanistendael zapoznaje nas powoli z bohaterami historii: Dawidem, który właśnie dowiedział się, że ma raka krtani, jego żoną Paulą, artystką, ich ośmioletnią córką Tamarą oraz drugą córką Dawida z pierwszego małżeństwa, Miriam, która właśnie urodziła córeczkę i wychowuje ją samotnie. Kluczowe słowo: ”samotność” będzie w dużym stopniu przewodnie dla albumu, bo w momencie kiedy bohaterowie dowiadują się o śmiertelnej chorobie Dawida, to właśnie samotność zaczyna towarzyszyć im i jemu. Strach, złość, miłość mają moc przyciągania i odpychania. Więzy rodzinne się zacieśniają, ponieważ trzeba wspólnie stawić czoła chorobie, ale jednocześnie bohaterowie oddalają się od siebie przytłoczeni bezsilnością i niezrozumieniem historii, w której uczestniczą. Bo co zrobić, kiedy nasze dziecko pyta: „Czy ty umrzesz”? Wstrząsające przeżycia powodują często wyparcie, a w konsekwencji kłamstwa. Znane są przecież przypadki zaniku pamięci po doznanym szoku. W innych przypadkach, jak ten w albumie, rodzina po prostu nie mówi na ten temat. Milczenie jest rodzajem wyparcia czy to ze strachu, czy z bezsilności, jest również formą oszczędzania własnego cierpienia innym. W ten sposób zachowuje się Dawid walczący w milczeniu z Goliatem – swoim rakiem. Również jego dorosła córka – Miriam unika rozmów, jest podobna do ojca, co zarzuca jej żona Dawida – Paula. Paradoksalnie tylko ona w tej opowieści ma odwagę mówić o swoim strachu.

Tutaj dochodzimy do ciekawej kwestii antagonizmu empatia/egoizm, która towarzyszy bliskim osoby umierającej. Z jednej strony powinniśmy totalnie oddać się choremu. Pielęgnować go, współczuć, bo przecież to on umiera, to on cierpi, a nie my. Z drugiej strony naturalnym zjawiskiem jest coś zupełnie odwrotnego. Obwiniamy chorego o to, że nas zostawia, często wypominamy mu to. Pytając „Co z NAMI będzie?” wpędzamy go w poczucie winy z powodu choroby. Paula zostawia Dawida na łożu śmierci i jedzie na kilka dni do Helsinek. Czyn łatwy do potępienia, ale czy słusznie? Judith Vanistendael stawia pytania o granice empatii, o granice poświęcenia dla drugiej osoby. W tak ekstremalnych sytuacjach nie można wyrysować bezbłędnej linii między tym co słuszne, a co nie. Każdy przeżywa ból na swój sposób. Paula wykrzykuje swój ból wycinając prześwietlenia krtani Dawida i tapetując nimi pokój. Człowiek na łożu śmierci staje się dla niej coraz bardziej obcy, nie pachnie jak Dawid, nie zachowuje się jak Dawid, Dawid znika. Miriam milczy, stara się nie być ciężarem, a jednocześnie sama przeżywa coś zupełnie odwrotnego – narodziny i wychowanie córki. Młodsza córka krzyknie: „Nienawidzę raka”. A co z Dawidem? Dawid kontempluje rzeczywistość. Dawid zabiera Tamarę na łódkę, oddając się obserwacji przyrody. Dawid siada na przystani, zapala papierosa i orientuje się, co robi, co właściwie się stało. Papieros przypomniał mu, że ma raka krtani i że jest z tym zupełnie sam. Najpiękniejsze i najsmutniejsze zjawiska odbywają się w ciszy i samotności, mówi autorka. Nieprzypadkowo główny bohater ma raka krtani, bo po jej usunięciu zostaje człowiekowi tylko milczenie. Tak jak z życiem,którego nie doceniamy, póki go nie tracimy, tak Dawid nie docenia wartości słów do czasu „kiedy Dawid straci głos”. Wówczas z pomocą przyjdzie mu cierpliwy papier. Dopiero, bo człowiek wszystko robi spóźniony, wyzna Pauli to, co jak ten rak uwięzło mu w przełyku.

Judith Vanistendael stworzyła bardzo intymną historię, w której (na szczęście) nie stara się przekonać czytelnika, że można żyć z rakiem, że chory MUSI być silny, że rodzina MUSI być silna, że człowiek jest nadczłowiekiem, że jest maszyną. Wręcz przeciwnie, dzięki wspaniałym ilustracjom wykonanym akwarelami wiąże całość w ulotny, acz witalny świat. Kolorystyka, sposób malowania postaci i tła jest niemal organiczny. Dzięki zabiegom formalnym autorka dosłownie pokazuje powolne zanikanie Dawida. Choć momentami, jak w przypadku historii baloników, album ociera się o naiwność, to nie przekracza cienkiej granicy banalności, pozostając w sferze spokojnej i cierpliwej afirmacji życia. Wiersze przecinające album, wizje danse macabre, czyli swoistego memento mori oraz kościotrup, którego widzi Miriam, a Paula wycina go z prześwietleń Dawida, są leitmotivem komiksu, jego refrenem. No i jeszcze jeden ważny temat: eutanazja. Cieszę się, że ten temat (niepodejmowany poważnie przez polski komiks, podobnie jak: pedofilia, emigracja, aborcja, związki partnerskie, homoseksualizm, gender itp.) zaistniał w komiksie dzięki albumowi Kiedy Dawid stracił głos. „Kto ma prawo decydować o czyimś życiu i śmierci? Kto lepiej wie o cierpieniu niż jego ofiara?” pyta tym komiksem, teraz również polskiego czytelnika, Judith Vanistendael.

Zobacz także:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *