0

Zagraj ze mną

kwiat-i-gwiazdaNiewiele mamy na polskim rynku klasycznych mang sportowych. Niszę starają się zapełnić wydawnictwa Kotori (wydając „Viva la FIFA”) i Yumegari (zapowiadając „Out”). Do tego grona dołącza Waneko z „Hana to Hoshi” (polski tytuł „Kwiat i gwiazda”) autorstwa Kalio Suzukin. Pozycją reklamowaną jako manga sportowa z elementami, również zaniedbanego w Polsce, shoujo-ai. Czy fani wspomnianych gatunków będą zadowoleni z lektury?

Hanai Sawako kochała sport i spełniała się grając w tenis stołowy. Dziewczyna radziła sobie całkiem nieźle, ale jej pasmo zwycięstw zostało przerwane pojedynkiem z Hoshino Shiori. Ten mecz zapoczątkował serię porażek i nie mogąca przełamać czarnej serii Hanai ostatecznie zakończyła sportową karierę. Nie zapomniała jednak kto ją upokorzył i odebrał marzenia. Od tamtych wydarzeń upłynęło już trochę czasu. Hanai rozpoczyna naukę w liceum, ale jej radość z pierwszego dnia w nowej szkole nie trwa zbyt długo. Okazuje się, że trafiła do jednej klasy wraz ze swoją największą rywalką. Gdy Shiori obdarowuje ją niejednoznacznym pocałunkiem, dramat protagonistki zaczyna się na nowo. Bohaterki mają problemy z odgadywaniem wzajemnych reakcji, dlatego im bardziej Hoshino stara się zbliżyć do Hanai, tym bardziej ta się dystansuje, w zachowaniu szkolnej koleżanki dopatruje kolejnych prób upokorzenia, a jej paranoja przybiera na sile. Wszystko to staje się źródłem wielu zabawnych sytuacji. Obowiązkowo muszą pojawić się też postaci, które wzbudzą uczucie zazdrości u bohaterek, by ich relacja mogła się ukształtować. Będą nimi: Chika – przyjaciółka z dzieciństwa Hoshino oraz Ogawa – poczciwy chłopak nieświadom tego, co też rozgrywają obie dziewczyny.

Oryginalnie manga ukazywała się na łamach magazynu „Tsubomi”. Następnie została wydana w formie dwóch tomów. Dwanaście rozdziałów głównej historii dopełniają dwa shorty: o uwielbieniu dla zwierząt oraz randce dziewcząt. W Polsce „Hana to Hoshi” wydana zostanie w wersji deluxe (2w1) w ramach serii „Jednotomówki Waneko”.

A jak to jest z tym safizmem w „Hana to Hoshi”? Mało jest historii mających początek na łamach antologii shoujo-ai i wychodzących poza schemat infantylnych relacji dwóch uczennic, które – rzekomo – darzą się głębokim uczuciem. Manga Suzukin do nich nie należy. Nie ma tu żadnego skomplikowanego związku, uczuciowych napięć, emocjonalnego dojrzewania. Wszystko jest poprawne, klasyczne i nudne.

Szkoda, że wątek sportowy jedynie pobrzmiewa, głównie we wspomnieniach, a nie został bardziej rozwinięty. Pokonywanie własnych słabości, wspinanie się po szczeblach sportowej kariery, rywalizacja a rozwijające się uczucie – możliwości scenariuszowych jest wiele i z pewnością urozmaiciłyby fabułę. A gdyby Suzukin uczyniła miłość do sportu synonimem miłości do siebie, wówczas mecz który bohaterki zdecydują się rozegrać, moglibyśmy traktować jako scenę zbliżenia. Ukontentowani mogliby być zarówno fani mang sportowych, jak również ci liczący na ambitniejszy damsko-damski wątek.

Rysunkowe umiejętności Kalio Suzukin nie zachwycają, ale też autorka nie mogła się za bardzo wykazać umiejscawiając większość akcji w szkolnych murach, w środowisku uczniów. Kreska jest czysta, prosta, tła pojawiają się tylko tam gdzie są niezbędne, dzięki czemu manga uniknęła wypełnienia zbędnymi ozdobnikami (np. w postaci kwiatków) tak charakterystycznymi dla shoujo. Jedyne co razi w warstwie graficznej to nieco nieproporcjonalne sylwetki postaci i zbyt „gruszkowate” głowy.

„Kwiat i gwiazda” to komedia nieporozumień o niekończących się umizgach. Tenisa tu niewiele, wątek dziewczęcej miłości usatysfakcjonuje jedynie niewymagających czytelników. Manga Suzukin jest schematyczną, pozostawiającą niedosyt pozycją, która nijak nie wypełnia żadnej z dwóch nisz.

Zobacz także:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *