0

Listy z żeńskiej szkoły

bdbJakiś czas temu na polskim rynku wydawniczym pojawiła się niezwykła, interesująca praca Riyoko Ikedy, „Mój drogi bracie” (Oniisama e). Wydana w 1975 roku manga jest nie tylko klasyką, którą wypadałoby poznać, ale niezwykle interesującym, fascynującym komiksem. Jej twórczyni należy do legendarnej „Grupy roku 24”, rysowniczek, które stworzyły shoujo razem z jej dwoma podgatunkami: shoujo-ai oraz shounen-ai.

„Oniisama e” publikowane było pomiędzy sierpniem a październikiem 1975 roku w czasopiśmie Margaret kierowanym do dziewczynek między 10 a 15 rokiem życia, wydawanym przez dom wydawniczy Shueisha. Magazyn na rynku ukazywał się w cyklu tygodniowym od 1963 roku, a dwutygodniowym od 1988 do dzisiaj (piątego i dwudziestego każdego miesiąca, więcej informacji tutaj). Japońskie wydanie zbiorcze liczy sobie trzy tomy (wydanie Shueishy). W Polsce jeden, ponieważ „Oniisama e” ukazało się w JPFowej serii Mega Mangi, dzięki czemu ma również powiększony format (A5). Jak podpowiada czytelnicze doświadczone wywiedzione z lektury polskiego „Angel Sanctuary” Kaori Yuki: duży format plus znacząca wielość stron równa się błogosławieństwu. Dwudziestotomowa seria wydana w dziesięciu w naszym standardowym formacie czyta się wybitnie niewygodnie, zwłaszcza gdy mamy do czynienia z komiksem przegadanym (i tak pięknie narysowanym, że człowiek leci do kiosku po lupę).

Na podstawie „Oniisama e” powstało anime pod tym samym tytułem, stworzone przez studio Tezuka Productions w latach 1991-1992. I to by było na tyle. Manga Ikedy nie doczekała się ani dramy, ani gry, ani filmu, co może się wydawać zaskakujące, biorąc pod uwagę, jak wygląda współcześnie rynek adaptacji na wszelkie możliwe media. Nie otrzymała również żadnej prestiżowej nagrody (przynajmniej tak twierdzi mój research). A jednak jest drugą wydaną w Polsce mangą Riyoko Ikedy. Dla przypomnienia, pierwszą była „Ten no hate made. Porando hishi”, czyli „Aż do nieba”, której wybór nikogo raczej w krajowym fandomie nie zaskoczył – w końcu opowiada o Polsce. Ale „Oniisama e”? Nie mam pojęcia, jakimi gwiazdami kierowało się wydawnictwo czy jaką zatrudnili wróżkę, ale jak dla mnie mogliby to robić częściej.

„Mój drogi bracie” rozgrywa się w Japonii mniej więcej w latach siedemdziesiątych, jest to więc jedna z tych mang Ikedy, której akcja nie jest umieszczona ani w przeszłości, ani gdzieś w Europie. Główna bohaterka, Nanako Misonoo właśnie idzie do szkoły średniej – Akademii Seiran, prestiżowego, żeńskiego liceum. Zanim postawiła stopę w upragnionej szkole, udało jej się spełnić skryte marzenie – mianowicie zyskała tytułowego „braciszka”. Będąc jeszcze w gimnazjum chadzała na wykłady prowadzone przez studentów pobliskiej uczelni. Jeden z prowadzących, Takehiko Henmi, błyskawicznie zdobył serce Nanako, jednak nie w taki sposób, jak moglibyśmy przypuszczać po pierwszej stronie mangi. Po ostatnich zajęciach nasza główna bohaterka zdobyła się na odwagę i zapytała, czy Henmi nie zechciałby zostać jej „braciszkiem”, wywołując tym samym wielkie zdziwienie i jego, i Takashiego Ichinomiyi, kolegi. Bynajmniej nie oferując właśnie nawiązania romantycznej relacji, a poszukując substytutu starszego brata, do którego będzie mogła pisać listy. Nie tego się spodziewał Henmi ze strony uczennicy. A jeszcze mniej się spodziewał, że taką propozycję złoży mu… przyrodnia siostra. Rodzice Takehiko rozeszli się, gdy on był jeszcze mały, kilka lat później jego ojciec ożenił się z matką Nanako, z synem jednakże nie utrzymywał kontaktów, przez co nasza główna bohaterka nawet nie wie, że naprawdę posiada brata. Już pierwsze strony pokazują nam, że relacje pomiędzy bohaterami i bohaterkami do prostych nie należą.

Henmi zgadza się spełnić prośbę Nanako, tym samym zostając tytułowym bratem, pod warunkiem, że listy zacznie pisać dopiero po rozpoczęciu nauki w Seiran. Tak się składa, że będzie miała o czym pisać. Jej listy w ciągu trwania historii udokumentują jej proces dorastania. Jadąca pierwszego dnia do szkoły dla córek bogatych, poważanych członków społeczeństwa Nanako jest właściwie jeszcze nieopierzonym, radosnym, beztroskim dziewczęciem. Cieszącym się z tego, że oto będzie chodzić do szkoły ze swoją najlepszą przyjaciółką Tomoko i na dodatek w końcu nie musi nosić mundurka. Ha! W drodze na rozpoczęcie roku (wybitnie zatłoczonym autobusem) spotyka, a dokładniej wpada na osobę tak cudowną, że aż zapiera jej dech w piersiach. Piękną, dystyngowaną, dojrzałą, opanowaną kobietę, która ratuje Nanako z opresji, wyciągając ją z autobusu na odpowiednim przystanku. Dopiero dużo później Nanako dowiaduje się, że miała okazję spotkać jedną z trzech szkolnych gwiazd – Pannę Saint-Just (Hana no Saint-Just), rok starszą od siebie dziewczynę.

Pierwszego dnia nowa koleżanka z klasy, Mariko Shinobu absolwentka gimnazjum Seiran, wytłumaczyła Nanako, że najważniejsze, najzdolniejsze i najpiękniejsze uczennice otrzymały od młodszych koleżanek całkiem oficjalne przydomki. Panna Saint-Just to w rzeczywistości Rei Asaka. Społeczny prym w Seiran wiedzie przewodnicząca Stowarzyszenia Sorority, Fukiko Ichinomiya, znana jako Panna Miya (Miya-sama), uważana za doskonałą w każdym calu. Trzecia gwiazda Seiran to Kaoru Orihara, zwana przez wszystkie dziewczęta Księciem Kaoru (Kaoru-no-kimi).

Wkrótce po rozpoczęciu zajęć otwierają się nabory do Sorority, elitarnego klubu w elitarnej szkole, społecznego crème de la crème. Tylko ograniczona ilość najlepszych uczennic ma szansę znaleźć się pośród ideałów kobiecego wdzięku i inteligencji (w istocie tylko najbogatsze i dobrze się uczące). Nanako ku zdziwieniu wszystkich zostaje do Sorority przyjęta. Uczennice natychmiast dochodzą do wniosku, że to jawna oznaka protekcji czy przekupstwa, a najpewniej obu naraz. Dlatego nie zamierzają, oczywiście, tak tej sytuacji zostawić, co stawia Misonoo w niezwykle trudnej sytuacji. Na dodatek, Mariko postanowiła, że Nanako zostanie jej najlepszą przyjaciółką na całym świecie i kropka. Co w przypadku, gdy prawie cała szkoła zwróciła się przeciwko dziewczynie, nie okazało się zbyt trudne. Właściwie przy pomocy kilku prostych sztuczek i odpowiednich zagrań rozdzieliła Misonoo z Tomoko.

Znajomość ze szkolnymi gwiazdami oraz z Mariko znaczącą wpływa na główną bohaterkę. Istotna okaże się nie tyle sama ich obecność czy obsesyjne zachowania, a raczej poplątane historie oraz emocje, które Nanako powoli poznaje. Ta wiedza przyczyni się do tego, że z naiwnego kaczątka zacznie zmieniać się w młodą łabędzicę. Historie tych czterech dziewcząt nie należą bowiem ani do stereotypowych, ani wesołych. We wszystkich jednak przypadkach znalazły odbicie na ich osobowości i zachowaniach. Nie są jednowymiarowymi bohaterkami, które marzą tylko o Wielkim Romansie Stulecia. Boją się, pragną, dążą do czegoś, mają swoje marzenia i wspomnienia, których najchętniej by się pozbyły, a także problemy natury psychologicznej oraz fizycznej.

Ikeda niesamowicie misternie uplotła opowieść „Oniisama e” oraz jej bohaterki. Czytając „Mój drogi bracie” nie można czasem się opędzić od myśli, że dzisiaj tak ciekawych, wciągających, eksperymentujących z treścią historii już się nie rysuje. Skomercjalizowany, ogromny rynek nie zawsze na to pozwala, a i sposoby opowiadania się silnie uschematyzowały. Losy bohaterów nie wykraczają poza sprawdzone, bezpieczne tematy, które dobrze się sprzedają. Niektórym współczesnym czytelnikom w mandze Ikedy przeszkadzają dwa aspekty. Po pierwsze, kreska. Charakterystyczna dla shoujo lat 70. grafika – duże oczy, kanciaste twarze, mnóstwo ozdobników, kwiatów, rozbłysków – znacząco odbiega od gładkich linii i okrągłych projektów dzisiejszych twórczyń. Po drugie, sposób opowiadania, a dokładniej przechodzenie pomiędzy kadrami w obrębie tak strony, jak i rozdziału. O obu bolączkach da się jednak zapomnieć w momencie, gdy „Oniisama e” w pełni rozwija swoją historię.

Uczennice Seiran skrywają nie raz mroczne tajemnice, a ich zachowania nie zawsze pasują do wizerunku doskonałych uczennic elitarnej akademii. Nowa najlepsza na świecie koleżanka Nanako, Mariko Shinobu, ma przedziwną fiksację na punkcie Misonoo, do tego stopnia, że nie chce jej nawet wypuścić z domu. Ponadto jak większość nastolatek ma silne wahania nastrojów, jest wyniosła i opryskliwa. Jeśli przyjrzymy się bliżej życiu Mariko, cała osobliwość jej zachowania dosyć szybko straci swój psychopatyczny charakter. Dziewczyna żyje w ciągłym wstydzie, przez fakt, że jej tatuś jest najbardziej poczytnym autorem powieści erotycznych. Koleżanki w szkole nie dają Shinobu zapomnieć nawet przez chwilę, dzięki jakim pieniądzom dostała się do Seiran.

Panna Miya, z kolei, skrywa okrutną twarz za maską delikatnej, empatycznej damy. W rzeczywistości jest jedynie rozpuszczoną panienką z bogatego domu, przyzwyczajoną do zasiadania w centrum wszechświata. Pragnie być najlepszą, najdoskonalszą kobietą, a zarazem – podziwianą i uwielbianą. Pannę Saint-Just większość uczennic Seiran postrzega jako uduchowioną, tajemniczą, utalentowaną. Rei ma zwyczaj przychodzić na przerwach do młodszych klas, aby im pograć na gitarze i pośpiewać, dlatego też otacza ją często wianuszek wiernych fanek, wpatrzonych w starszą koleżankę jak w obrazek. Względem Nanako często zachowuje się szarmancko, przyjaźnie, dwuznacznie. Spośród wszystkich sportretowanych bohaterek to właśnie Panna Saint-Just jest tak naprawdę zaburzona – ma depresję, którą łata lekami, popadając tym samym w lekomanię.

„Mój drogi bracie” to shoujo-ai, w którym bohaterki darzą się uczuciami od podziwu aż do obsesyjnej, destrukcyjnej miłości. Nie należy jednak do yuri, ponieważ nie posiada lesbijskich scen erotycznych. Manga Ikedy została opublikowana za wcześnie, aby podobne sceny mogły się w niej znaleźć. Komiksem, który przełamał w tamtym okresie nakazy cenzorskie dotyczące ukazywania seksualności była praca Keiko Takemiyi „Kaze to ki no uta” wydana rok po „Mój drogi bracie”, czyli w 1976 roku. Jednakże to, że erotyki nie można było rysować wprost, nie oznaczało, że nie można jej było sugerować. Ikeda sięgnęła więc po całą gamę rozwiązań graficznych oraz fabularnych, aby zaprezentować czytelnikom to, czego wymagała sama historia. Na kartach „Oniisama e” prezentuje więc trzy „pary romantyczne”, pięć uczennic, które się pokochały lub zostały pokochane. Żadnej z nich nie spotkał szczęśliwy koniec. Ale też manga Ikedy nie jest, wbrew pozorom, romansem. Autorkę zdają się bardziej interesować relacje między bohaterkami, uczuciowe napięcia, dorastanie, a przede wszystkim umiejętność radzenia sobie z osobistymi tragediami. To nie jest słodka historyjka, gdzie wszystko będzie dobrze, a na końcu pojawi się tęcza. Emocją, jaka przenika całą historię jest akogare, czyli tęsknota połączona z pożądaniem. Nanako zakochuje się po raz pierwszy będąc właśnie w Akademii Seiran, czym sama jest zaskoczona i zdezorientowana. Uczucie to okazuje się zbyt silne, aby mogła je po prostu zignorować. Od Księcia Kaoru, której się zwierza ze swoich rozterek, otrzymuje informacje, że nie ma nic złego w kochaniu drugiego człowieka. Dlatego też wyznaje wybrance miłość, nawet jeśli miałaby zostać z tego powodu odrzucona.

Najnowsza Mega Manga od JPF-u nie jest prostą, lekką shoujo, do jakich się wszyscy przyzwyczailiśmy. Warto po nią sięgnąć i zajrzeć jej między kartki. Chociaż portretuje skomplikowane, poplątane relacje między bohaterkami, nie wymaga od nas wcale umiejętności tworzenia drzewek genealogicznych czy wykresów relacji (jak niektóre sagi epic fantasy popularne dzięki pewnemu serialowi HBO). Riyoko Ikeda opowiada swoją historię niesamowicie umiejętnie, łącząc lekką, ornamentową szatę graficzną z trudnymi tematami, od których dzisiejsze mangaki nie raz uciekają. A szkoda.

Zobacz także:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *