1

Mężczyzna i łabędź

pasterz-oklO tym, że Pasterz to historia o smutku wiążącym się z ulotnością życia, można dowiedzieć się jeszcze przed rozpoczęciem lektury, z ostatniej strony okładki. Autorka komiksu, publikowana w kilku krajach i nagradzana w ojczystej Finlandii oraz w Szwajcarii, Anna Sailamaa wyraźnie chciała, by smutek i ulotność życia wylewały się ze stron jej opowieści. Bohaterowie Pasterza wydają się być ludźmi pozbawionymi perspektyw, przemierzającymi zaśnieżone tereny bez wyraźnego celu. Ich rozmowy i działania rzadko mają większe znaczenie albo wpływ na cokolwiek. Czytelnik zostaje wrzucony w tę niezbyt zachęcającą rzeczywistość i poznaje idącego do pracy młodego mężczyznę, który na swojej drodze znajduje martwego łabędzia. To z pozoru niezbyt wyjątkowe wydarzenie jest jednocześnie punktem wyjścia całej historii. Wydaje mi się, że wiem, co chciała opowiedzieć w niej autorka oraz jakie wrażenie wywołać wśród odbiorców. Sądzę, że wspomniany smutek, melancholia i poczucie bezradności wynikające z życia w pozbawionych sensu, przytłaczających realiach miał udzielać się czytelnikom. Problem w tym, że codzienność bohaterów Pasterza jest nudna i to właśnie ta nuda jest uczuciem dominującym w czasie czytania komiksu Anny Sailamaa. Podobnie jak podczas niedawnej lektury Papierowych chłopaków, trzymając w rękach jedną z nowszych pozycji Centrali zastanawiałem się, na co komu ta historia?

Opowiadając o monotonii trzeba bardzo uważać, by nie zarazić tym uczuciem czytelników. Niestety, Pasterz nie podołał temu zadaniu. To komiks, którego treść bardzo szybko wyleciała mi z głowy i biorąc się krótki czas później za pisanie recenzji, nie pamiętałem już niemal niczego. Musiałem zapoznać się z całością jeszcze raz. Ponowny kontakt wcale nie pomógł. Annę Sailamaa wypada pochwalić za pozbawioną zbędnych szczegółów, surową kreskę oddającą atmosferę miejsca akcji, pewnie należą się jej też słowa uznania za to, że jednak zaraziła mnie uczuciami panującymi na stronach Pasterza, jednak tak naprawdę niewiele z tego wynika. Historia „młodego mężczyzny, który w drodze do pracy znajduje w lesie martwego łabędzia” jest historią bez interesujących wątków, godnych zapamiętania dialogów czy wyjątkowych pomysłów. Jest historią, która po prostu jest. Została opowiedziana, choć nie potrafię zrozumieć, co mogłoby zachęcić mnie do choćby przejrzenia jej po raz kolejny i co zajmującego widziała w niej sama scenarzystka. O ile większość czytanych przeze mnie opowieści obrazkowych, jakie ukazują się w Polsce, uznaję za przeciętne i przyzwoite, nie mogę postawić Pasterza obok pozycji nawet nie zbliżających się do rzeczy wybitnych, ale jednak spełniających swoją rolę. Takich, o których co prawda również bardzo szybko zapomnę, ale mimo wszystko potrafiących mnie usatysfakcjonować. Pasterz znajduje się niżej i jest to jeden z gorszych komiksów, jakie w swojej historii wydała zazwyczaj trafiająca w mój gust Centrala.

Mam wrażenie, że nuda odczuwana przeze mnie w czasie lektury tej opowieści nie jest kwestią mojego braku wrażliwości. W komiksie napisanym i narysowanym przez fińską autorkę zabrakło czegokolwiek skłaniającego mnie do dania mu kolejnej szansy i polecenia go innym. Drugie dno, jakie zdaje się miało zostać ukryte w wątku odnalezienia martwego łabędzia nie rusza mnie nie dlatego, że jestem bezdusznym odbiorcą, a raczej z powodu braku zdolności zainteresowania mnie i zachęcenia do tego, co być może znajduje się pod warstwą jednostajnego życia bohaterów Pasterza. Nie zdołałem do tego dotrzeć.

Zobacz także:

One Comment

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *