2

Walkin’ Butterfly #1

wb-okl19-letnia Michiko to niepokorna dziewczyna. W przeciwieństwie do swoich rówieśniczek, nie jest zainteresowana ani zamążpójściem ani studiami. Lubi motocyklowe przejażdżki, a czas umila sobie włamaniami. Jednak życie bohaterki nie jest tak proste jakby się mogło wydawać. Michiko boryka się z pewnym problemem, który od zawsze rzutował na jej kontakty z ludźmi. To wzrost. Michiko mierzy bowiem aż 180 cm. Zbyt wysoka, jak na Japonkę, od dziecka była krytykowana za wygląd przez kolegów i matkę. Dziewczyna ma trudności z zawieraniem znajomości, miłosnymi uniesieniami, a także z utrzymaniem pracy, w której również jej aparycja nie pozostaje bez komentarza. Podejmując kolejną działalność zarobkową otrzymuje zlecenie dostarczenia pizzy na pokaz mody. Gdy zjawia się na miejscu zostaje omyłkowo wzięta za modelkę, odziana w kreację i przygotowana do występu. Jedynie projektant Kou Mihara orientuje się w porę i próbuje zapobiec katastrofie. Czyni to jednak w mało wysublimowany sposób i jego uszczypliwe słowa zamiast odwieść Michiko od występu, mobilizują ją. Przejście po wybiegu okazuje się zbyt trudnym i stresującym zadaniem. Dziewczyna ucieka z pokazu, ale nie zapomina o upokorzeniu. Urażona duma w połączeniu z krewkim charakterem Michiko powoduje, że jedyne czego pragnie to zemsta na Micharze i udowodnienie mu, że może być modelką. Co nie będzie łatwym zadaniem.

Młoda, gdańska oficyna, choć zadebiutowała przeciętną „Strażniczką Orelianu”, powoli buduje swoją wysoką pozycję wśród polskich wydawców mang. To dzięki Taidze ukazała się kultowa seria „Pet Shop of Horrors”, o wydaniu której marzył niejeden współczesny 30-latek pamiętający jeszcze animowaną adaptację sprzed niemal dwóch dekad. Kolejnym trafnym wyborem okazuje się „Walkin’ Butterfly” Chihiro Tamaki. Tytuł ma interesującą fabułę i dobrą obsadę, a dodatkowo zaliczany jest do josei – gatunku niedoreprezentowanego na naszym rynku.

„Walkin’ Butterfly” nie jest kolejną opowieścią o poszukiwaniu miłości lecz o ciężkiej pracy, konsekwentnym dążeniu do wytyczonego celu i zwalczaniu własnych kompleksów. Dzięki temu miejsce akcji, jak również zawód w którym próbuje zaistnieć Michiko nie przeszkadzają historii być uniwersalną. Wreszcie droga obrana przez protagonistkę mangi nie jest rezultatem nagle objawionego talentu, ani podążania za ukochanym. To tylko splot zdarzeń. Nieco beztroski żywot i trudny charakter bohaterki nie wynikają z jej niedojrzałości. Nie mogła się do tej pory zrealizować w żadnym zawodzie, bo uniemożliwiło jej to nie szczędzące złośliwości otoczenie. To co dziewczyna chce zrobić, robi tylko dla siebie, nie dla innych. Dzięki takiej kreacji, Michiko jest bardzo ludzka i bliska czytelnikom.

To dopiero pierwszy tom „Walkin’ Butterfly”, ale manga nie uniknie porównań do „Paradise Kiss” Ai Yazawy, które również podejmuje temat pracy w modelingu. Autorka „Motyla” wychodzi z tego porównania zwycięsko. Przede wszystkim jej protagonistka nie jest naiwna, nudna i zdominowana, jak Yukari. Próba zdobycia posady modelki i „utarcia nosa” Miharze, to zdecydowanie ciekawsze wątki niż będące główną osią fabuły „ParaKissa” sercowo-cielesne dylematy głównej bohaterki, usiłującej za wszelką cenę zadowolić projektanta imieniem George. Do tego dochodzi galeria barwnych postaci drugoplanowych (Samejima, Ryou), których zabrakło u Yazawy.

Na chwilę obecną „Walkin Butterfly” to najciekawszy japoński komiks ukazujący się na naszym rynku, dlatego jeśli jeszcze nie poznaliście Michiko – marsz do księgarni po tomik.

Zobacz także:

2 Comments

  1. „Na chwilę obecną „Walkin Butterfly” to najciekawszy japoński komiks ukazujący się na naszym rynku…”
    Nie mogę się z tym zgodzić. Wychodzi chociażby Battle Royale, 6000 czy Opowieść Panny Młodej które biją „Motyla” co najmniej o głowę.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *