1

Ciemna strona księżyca

csk_logoTak zwana „ciemna strona księżyca” to właściwie – niewidoczna lub odwrotna strona Księżyca, nieznana aż do czasów pierwszych lotów sond kosmicznych. Właśnie w podróż tam zabiera nas Olga Wróbel. Autorka bezlitośnie piętnuje „błogosławiony” stan i to co go otacza. Najpierw pokazuje nam Warszawę – rok 2012, a centrum miasta pełne szałasów ze słomy. Dalej czytamy o przesądach, które wpaja się ciężarnym. Stąd wiemy: siedzisz tyłem do kierunku jazdy, będziesz miała poród pośladkowy, patrzysz na księżyc, dziecko będzie łyse, na psa – kudłate, masz zgagę – dziecku rosną włosy, nosisz korale – dziecko owinie się pępowiną i tak dalej. Wróbel z czułą ironią piętnuje ciemnogród, chociaż wie, że z nim nie wygra.

Podczas gdy rodzina i przyjaciele, a nawet nieznajomi na ulicy, cieszą się z jej ciąży, przyszła matka widzi jedynie własne obawy. Ledwie zaszła w ciążę, a już zamiast lodów chce po prostu umrzeć. Tutaj pytanie, które nasuwa się również po lekturze posłowia, czy momenty szczęśliwe rzeczywiście są tylko banalne i nie warte pokazania? Czy autorka po prostu lubi i pielęgnuje w sobie czarnowidztwo i hipochondrię?

Kolejne strony prowadzą nas więc nie po mistycznym przeżyciu napełniającym nieskończoną, kosmiczną mądrością, ale po wylęgarni lęków i kompleksów. Do tego dochodzi samotność i brak jakiejkolwiek szansy na podzielenie się tym, co czuje kobieta w ciąży, choćby z życiowym partnerem. Podobnie jak „Endo” Nowicka, Wróbel zrywa kolejne zakurzone kotary z naszej naiwnej i lukrowanej wizji ciąży i zabiera w podróż po zwyczajnym, szarym życiu, pełnym niepewności i nieradzenia sobie z przytłaczającą fizycznością.

Olga Wróbel pisze: „Zawsze ze zdumieniem czytam relacje sławiące ideę porodu domowego jako wydarzenia intymnego i sprzyjającego przeżywaniu. Jedyne, co mogłabym przeżywać, to męczące zanurzenie w codzienności (…) Chcę być (…) umieszczona w szpitalu.” Komiks „Ciemna strona księżyca” jest dla autorki pamiętnikiem. A co zostaje dla czytelnika? Jeśli czytelnikiem jest kobieta, która ciążę przeżyła, to zakładam, że ubawi się krzycząc „O właśnie tak jest!”. A czytelnik nieciężarny albo taki, który w ciąży nigdy nie będzie? Dla nich „Ciemna strona księżyca” może być ku przestrodze, że nie jest różowo i ku nauce, na przykład takiej: Nie odmawiaj ciężarnej, bo zjedzą cię myszy!

PS. Wpis na blogu autorki z 7 października 2013 roku (odmianymasochizmu.blogspot.com):
„Rok po opublikowaniu komiksu o tym, jak trudna i okropna jest ciąża śmieję się sobie w twarz i lekko sobie w tę twarz spluwam. WTEDY byłam zmęczona? Ależ to naprawdę był spokojny czas, kiedy świat kręcił się wokół mnie!”

Zobacz także:

One Comment

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *