1

Kobieta w rękach artystów

kiki-kgtekst opublikowany pierwotnie na portalu Gildia.pl

Witajcie na Montparnassie, dzielnicy, w której spotkać można wszelkich przedstawicieli paryskiej bohemy. Malarze, literaci, aktorki i zwykłe dziwki mieszają się w tłumie. Papierosy, hektolitry taniego alkoholu, seks i nieustająca zabawa – taki to jest świat. Świat równie piękny, co zdradziecki.

To głównie w tej rozpustnej scenerii rozgrywa się akcja albumu, w którym scenarzysta Jose-Louis Bocquet postanowił opisać burzliwe życie legendarnej Alice Ernestine Prin, szerzej znanej jako Kiki. Komiks stworzony do spółki z rysowniczką Catel jest bowiem biografią Królowej Montparnasse’u. Opasła księga składa się z kilkunastu rozdziałów, z których każdy odpowiada wybranemu epizodowi z życia Prin. Czytelnik staje się świadkiem jej narodzin w Chatillon-sur-Seine, widzimy ją podejmującą pierwszą pracę, pierwsze próby pozowania, co otwiera jej furtkę do pracowni kolejnych artystów, widzimy ją debiutującą na Montparnasse, w końcu przedwcześnie umierającą w jednej z paryskich dzielnic. Komiks zaopatrzony został w obszerny spis chronologiczny dat i biografie osób, które przewinęły się przez życie Kiki. Pojawiają się w nich nazwiska takie jak: Man Ray, Amedeo Modigliani, Moise Kisling, Tsuguharu Fujita.

Scenariusz potraktowany jest bardzo skrótowo, co nie dziwi przy tak karkołomnej próbie jak opowiedzenie 52 lat życia na niecałych 400 stronach. W miarę postępu akcji kolejne rozdziały stają się powtarzanymi, monotonnymi sekwencjami z bankietów, barów i łoża. Seks jest inspiracją, seks napędza świat. Banał? Owszem, ale też w tak banalnych klimatach porusza się Bocquet. Postaci i wzajemne zależności między nimi autor przedstawia dość pobieżnie. W rezultacie cała plejada artystów, dla których Kiki była muzą, jak i jej przyjaciół staje się „tylko kolejnym kochankiem” (głównie) lub „tylko kolejnym kompanem od kieliszka” (często). Paradoksalnie, najlepiej zarysowaną jest relacja bohaterki z babką. Próżno szukać w Kiki z Montaprnasse’u oddanego ducha epoki. Ale to nie jedyny problem tego albumu. Nie ważne czy chodzi o pijaństwo i narkomanię wszechobecną wśród cyganerii, czy też o przemoc stosowaną wobec Kiki, scenarzysta przedstawia takie zachowania w dobrym świetle. Nie znajdziemy tu również informacji o kolaboracji z nazistami, antysemityzmie i nacjonalistycznych poglądach paryskiej cyganerii.

A sama Kiki? Z albumu wyłania się smutny obraz kobiety całkowicie podporządkowanej mężczyznom, której jedynym atutem jest ciało. I choć operuje swoją seksualnością w przemyślny sposób i jest w stanie uzyskać za jej pomocą pewne korzyści, to nadal pozostaje jedynie obiektem w rękach artystów. Przekazywanym od jednego do drugiego, z czasem nieco zużytym i niepotrzebnym. Czy taki zamysł miał duet twórców rozpoczynając prace nad Kiki z Montaprnasse’u? Tego nie wiemy. Wiemy natomiast, że Kiki z ich komiksu to postać jednowymiarowa, momentami nudna. Na próżno szukać w tym komiksie prób przeanalizowania motywacji bohaterki, zajrzenia w głąb jej psychiki. Marzenia, nadzieje i porażki, a przede wszystkim artystyczne zamiłowania i działalność Kiki, w scenariuszu Bocqueta musiały ustąpić miejsca erotyczno-rozrywkowej części.

Kreska jaką posługuje się Catel jest prosta, czarno-biała, ascetyczna. Porównując postaci z komiksu ze zdjęciami rzeczywistych, podobieństwo zostało zachowane. Szkoda, że rysowniczka zdecydowała się na tak mało i proste tła. Kolorowe, tętniące życiem miasta jak Paryż i Nowy Jork aż proszą się o bardziej szczegółowe zilustrowanie. Surowość kreski Francuzki powoduje, że momentami budynki wyglądają jak makiety, na tle których poruszają się postaci.

Album Kiki z Montparnasse’u bardziej należy rozpatrywać w charakterze romansu przeplatanego scenami z życia cyganerii, a nie biografii. O wiele więcej na temat Prin dowiemy się z chronologicznego spisu niż samego scenariusza Bocqueta. Może zabrakło spójnej koncepcji albumu? Może zamiast skupiać się na całym życiu warto było wybrać krótszy epizod, by lepiej go opowiedzieć. Pokaźna bibliografia, z której korzystał duet twórców na pewno dostarczyłaby materiału na pasjonującą i momentami tragiczną opowieść. Niestety, finalny produkt jaki wyszedł spod rąk Bocqueta i Catel jest powierzchowny i niesatysfakcjonujący.

Zobacz także:

One Comment

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *