1

Pętla powrotów

powrotytekst pierwotnie opublikowany na blogu Karola Konwerskiego

„Powroty” Katarzyny Kaczor to komiksowy drobiazg. Maleńki nakład, kilka stron, zilustrowanych w parę chwil, dwie linijki tekstu, a w środku worek emocji, sprawnie i z wdziękiem opowiedzianych.

Historia którą opowiada Katarzyna Kaczor… nie wróć, popraw! Nie historia, a sytuacja, zlepek kilku chwil to opis banalnej emocjonalnej pułapki, w której znajduje się bohaterka tego komiksowego opowiadania. Widzimy wyrwany z szerszego kontekstu związek, dziewczyna i chłopak, związek na odległość. Wiemy o nich tyle, że są ze sobą teraz, ale to teraz właśnie się kończy, bohaterkę czeka powrót do „gdzieś daleko” leżącego obok „gdzieś indziej”. Autorka zamyka swoją bohaterkę w pułapce ciągłych rozstań i powrotów. Gdy jest z nim myśli o zbliżającym się powrocie do domu, gdy jest daleko marzy o powrocie do niego. To, że nic o bohaterach nie wiemy działa jak akcelerator, bo proste emocje, smutek rozstania, tęsknotę i zazdrość, odczytuje się mocniej i bardziej uniwersalnie. Nie ma tutaj niczego z nastoletniego „pamiętniczka” dorastającej dziewczynki. To dojrzała wypowiedź balansująca na granicy banału, ale nigdy tej cienkiej granicy nie przekraczająca.

„Powroty” wyróżnia też sposób kreacji opowieści. Spokojna narracja, która bazuje na z pozoru nudnym, emocjonalnym fundamencie ma wartki rytm i co najważniejsze idealnie ilustruje pętlę wiecznych rozstań i powrotów.

Kaczor kontynuuje rozpoczętą w zeszłym roku świetną passę kobiecego komiksu. Patrząc na to, co działo się i dzieje na rynku komiksowym w odniesieniu do prac kobiet, rysowniczek i scenarzystek, po doskonałych albumach Agaty Wawryniuk, Agaty Bary, Joanny Karpowicz,  można pokusić się o stwierdzenie, że wśród polskich scenarzystów komiksowych prym wiodą kobiety. Dołączyła do nich właśnie Katarzyna Kaczor.

Zobacz także:

One Comment

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *