1

Przed wyruszeniem w drogę należy zebrać drużynę

carciphona2_patrPierwszy tom mangi Carciphona zakończył się potężnym starciem z władcą Kronzel i jego Minister, w konsekwencji którego grupa bohaterów musiała opuścić królestwo. Postanowili udać się do miasta Arsenscura, w którym władzę sprawuje przyjaciel Weirin. Zamorska wyprawa do nowego miejsca jest głównym motywem napędzającym „dwójkę”. W trakcie podróży Veloce staje się celem kolejnego ataku, do czego zdarzyliśmy się już przyzwyczaić, oraz bierze do newoli drobnego złodziejaszka-bestię. Jak się później okaże, Arsenscura boryka się z pewnymi problemami natury politycznej.

Fabuła najnowszej Carciphony wyraźnie służy powiększeniu grona postaci i wrzuceniu ich w nową lokację, dając im przy okazji nowe zadanie. Zastanawiające jest czy autorka ma jakąś spójną wizję fabuły? Póki co bohaterowie miotają się między obiektami, a wciąż niewiele wiadomo o celach, do których dążą, ani tym bardziej o motywach kierujących protagonistką. Coraz więcej pytań i mniej odpowiedzi.

Bohaterowie, którzy irytowali już w pierwszym tomie, nadal nie wzbudzają sympatii. Najciekawsza, dająca największe możliwości Blackbird pojawia się zaledwie raz. Dobrze chociaż, że Veloce przestaje wreszcie nosić znamiona wiecznej cierpiętnicy użalającej się nad sobą przy każdej okazji.

Pod względem graficznym bez zmian, innymi słowy rysowanie dynamicznych scen jest dla Shilin Huang problemem. Kadry przedstawiające pościgi w wąskich miejskich uliczkach czy starcia z użyciem magii są nieczytelne. Ten tom obnażył jeszcze jedną słabość autorki. Im więcej postaci w obsadzie, tym bardziej uwidacznia się nieumiejętność różnicowania twarzy większości bohaterów, o statystach nie wspominając. Dla wymagającego czytelnika dużym minusem może być też zdecydowanie zbyt młody wygląd postaci, nawet tych po czterdziestce.

Bonusy zamieszczone w drugim tomie mają formę krótkiego opisu modyfikacji strojów bohaterów oraz kilku tzw. yonkoma czyli komediowych pasków komiksowych składających się z czterech kadrów, czytanych od góry do dołu.

Sporna pozostaje kwestia klasyfikowania przez wydawnictwo Carciphony jako shoujo-ai. Już przy okazji recenzji poprzedniego tomu cytowałam wypowiedź Huang, w której się od tego gatunku odżegnuje. Dziwi więc taka postawa Yumegari.

Manga, która z pierwszym tomem dawała nadzieję na bycie przyzwoitym czytadłem fantasy, niebezpiecznie zmierza w rejony zwykłej komedii z wątpliwej jakości gagami i rwaną fabułą, gdzie posługiwanie się magią jest nic nie znaczącym dodatkiem. Rozluźniona atmosfera, dużo, być może zbyt dużo, humoru i wlokące się niemiłosiernie sceny dialogów nie służą serii i stawiają pod znakiem zapytania jej przyszły los na polskim rynku.

Zobacz także:

One Comment

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *