1

Polski komiks kobiecy

Kobiety przychodzą po swoje

Pisząc o „Polskim komiksie kobiecym”, czuję się podobnie jak na spotkaniu z jego autorkami podczas 23. Międzynarodowego Festiwalu Komiksu i Gier w Łodzi, na którym panów na sali można było policzyć na palcach jednej ręki. Nie jest to uczucie w żadnym wypadku nieprzyjemne. Raczej fascynacja momentem, w którym zderzam się z czymś, co zmusza mnie do refleksji. Tak jak spotkanie na festiwalu stało w opozycji do typowych, przykrytych kurzem rutyny spotkań charakterystycznych dla MFK, tak „PKK” jest tomem, którego publikacja sama w sobie stanowi wydarzenie.

Publikacja tomu przesuwała się w czasie i dobrze, że wreszcie doszła do skutku. Jego pierwszą część zajmuje monografia, której podstawą jest praca licencjacka Kingi Kuczyńskiej, pisana pod opieką profesora Jerzego Szyłaka. Autorka wyraźnie zaznacza, że zakres tematu jest tak szeroki, że nie udało jej się zająć wszystkim (chociażby mangą czy webkomiksem). I bardzo dobrze, jak mawia klasyk. „PKK” otwiera bowiem wystarczająco wiele drzwi, by w przyszłości można było sprawdzać, co się za nimi znajduje. Praca Kuczyńskiej nie przytłacza przy tym naukowym żargonem. Sygnalizuje co prawda teoretycznoliterackie konteksty, ale skupia się bardziej na przedstawieniu faktów historycznych i sylwetek autorek.

Monografię podzielić można na trzy zasadnicze części: próbę zarysowania obecności kobiet w branży komiksowej i wizerunku postaci kobiecych w komiksie (kwestie te są współzależne), rozmowy z polskimi autorkami oraz charakterystykę twórczości polskich twórczyń komiksów.

W trakcie lektury poszukiwałem odpowiedzi na dwa pytania, które rozbrzmiewają zawsze, gdy tylko ktoś na głos powie o „komiksie kobiecym” – czym jest „komiks kobiecy” i po co komu to dziwadło w ogóle do szczęścia potrzebne?

Joanna Sanecka: Dla mnie naturalną bohaterką opowieści jest kobieta. Interesują mnie historie kobiet. Kiedy tworzyłam scenariusz do antologii 44, wydanej przez Muzeum Powstania Warszawskiego, było dla mnie oczywiste, że napiszę o kobiecie i jej losach w czasie powstania.*

Kinga Kuczyńska w wywiadzie udzielonym Comix Grrrlz przyznaje, że określenie „komiks kobiecy” nie jest najszczęśliwsze. Ma świadomość, że termin ten można zdefiniować na kilka sposób, ale na potrzeby swojej pracy postawiła na kryterium autorstwa. Wydaje się to dobrym wyjściem w przypadku tej konkretnej monografii, ale szkoda, że jego wybór nie został umotywowany. Jest to – chociażby na polu literatury – zagadnienie bardzo ciekawe i nie do końca rozstrzygnięte. Tymczasem skupienie na zagadnieniach płci, wybór kobiety jako bohaterki lub określonej stylistyki i inne cechy, które można by uznać za „kobiece”, są przywoływane w rozmowach z autorkami. To tło zasługuje przynajmniej na jeden rozdział.

Sylwia Rostecka: Oczywiście, że nasze prace są feministyczne. Jest to odmienne spojrzenie, często podejmujemy tematy, które trudno znaleźć w polskim komiksie. […] Moim zdaniem istnieje grupa, które chce takie komiksy czytać. W komiksie jest miejsce na różnorodność.

Groźne słowo na „F” nie pada zbyt często, sama Kinga Kuczyńska unika akcentowania swoich poglądów. Niekiedy tylko w akapitach poświęconych poszczególnym komiksom, na zasadzie mini recenzji wtrąca odautorskie, wartościujące opinie. Znacznie ważniejsze jest zaakcentowanie faktu, że komiks tworzony przez Polki (niemal bez wyjątków) wyróżnia się na tle prac mężczyzn – podejmuje inne tematy, inaczej stawia akcenty. I tym samym ma faktyczny wpływ na różnorodność rynkowej oferty, na równi z podziałami gatunkowymi.

Joanna Karpowicz: Facetów nikt nie pyta o twórczość. Jest to dla nich naturalne środowisko. Jeżeli jest między nami jakaś różnica, to chyba ta, że nas zaangażowanie w pracę nieco więcej kosztuje […].

Podczas spotkania na MFKiG prowadząca, Sylwia Kaźmierczak, zapytała się Jerzego Szyłaka, dlaczego, jego zdaniem, tak mało kobiet zajmuje się komiksem. Szyłak odpowiedział – całkiem serio – że są na to zbyt praktyczne. Przepytane przez Kuczyńską autorki oraz historie karier części z nich zdają się potwierdzać tę tezę. Chociaż w naszej kulturze posiadanie tego typu „niepoważnego hobby” jest domeną męską, wiele kobiet fascynuje się historiami obrazkowymi. Jednak gdy zderzają się z rzeczywistością rynkową, czasem potęgowaną pochłaniającą wolny czas „prozą życia” (praca, macierzyństwo), często szukają bardziej praktycznych sposób realizowania swojej pasji. W „PKK” nie brakuje przykładów autorek (jak chociażby Dagmara Matuszak lub Joanna Karpowicz), które na swojej drodze artystycznej nie ograniczają się do komiksu. Wpływ na to ma zapewne wyższe artystyczne wykształcenie, ale naturalnym i właśnie praktycznym wyborem staje się ilustracja lub malarstwo. Czyli dziedziny, w których zasady gry wydają się bardziej jasne i pozwalające osiągnąć wymierny sukces na miarę swojego talentu.

Asia ‚Bordowa’: Dziesięć lat temu nikt nie był w stanie sobie wyobrazić, że polscy artyści będą rysować „Wielki atlas ciot”. Wszystko było bardziej konserwatywne, zastane. A teraz w końcu taki komiks jest w stanie zaistnieć i bardzo się cieszę, że dokonała się ta zmiana.

Rok 2012 nie jest najgorszy dla komiksów publikowanych przez kobiety. Wciąż jednak jest to znikomy procent tego, co się u nas ukazuje. Problemy z wydawaniem, zwłaszcza w oficjalnym obiegu, mają wszyscy, dlatego opinia ‚Bordowej’ o „zmianie” brzmi nieco na wyrost. Jej optymizm pokazuje jednak istotny aspekt kobiecej aktywności w komiksie, czyli wspieranie mniejszości jako takich. Kobiety, wchodząc w kulturę z jej obrzeży, siłą rzeczy stają w szeregu z całą grupą „innych” i mogą się cieszyć z ich sukcesów. Swoją drogą, to ciekawe, że undergroundowy komiks lesbijski trzyma się nieźle (jak na zinowe normy), zaś po gejowskim – poza próbami Abiektu – w zasadzie nie ma śladu. Prędzej kobieta wejdzie do komiksowego panteonu, niż gej opublikuje szorciaka w kserowanym zinie?

Olga Wróbel: Absolutnie nic nie jest w stanie poruszyć światopoglądu tej grupy ludzi i sprawić, że nie tyle nawet przyswoją inny dyskurs, ile zrozumieją, że pewne kategorie są po prostu faktem, funkcjonującym narzędziem opisu rzeczywistości, i to, że jeden opiniotwórczy w swoim mniemaniu komiksowy Gloger zgodzi się z drugim, że komiks kobiecy nie istnieje – cóż, nie znaczy, że on nie istnieje.

Czy „Polski komiks kobiecy” ma szansę wywrzeć szerszy wpływ na, tak zwane, polskie środowisko komiksowe i postrzeganie komiksu kobiecego jako takiego? Osobiście jestem umiarkowanie sceptyczny w tej kwestii. Album wydany przez timofa to pozycja ważna, ale skierowana do odbiorcy, który takich tytułów szuka. W kontekście dość wysokiej ceny (obiektywnie, nie w odniesieniu do obecnej średniej rynkowej) i przytoczonej powyżej obserwacji poczynionej przez Olgę Wróbel, nie wróżę „PKK” kariery dzieła zmieniającego bieg historii. Warto natomiast postrzegać go jako pewien istotny etap w procesie aktywizowania polskich komiksiar. Ta antologia jest zarówno wyrazem uznania dla ich dotychczasowej pracy, jak i sygnałem dla następczyń, że są czytelnicy i czytelniczki, którzy na nie czekają.

A co z komiksami?

Monografia Kingi Kuczyńskiej zajmuje zaledwie około sześćdziesięciu stron w liczącym ponad trzysta stron albumie. W tomie udało się pomieścić trzydzieści cztery wyselekcjonowane komiksy, których autorkami są wyłącznie kobiety. Zestawienie jest na tyle szerokie i obejmujące najważniejsze nazwiska, że można uznać je za reprezentatywne dla „obecnego stanu posiadania”. Rozstrzał estetyczny i tematyczny jest ogromny, dzięki czemu antologia stanowi świetną ilustrację dla tekstu Kuczyńskiej. Są to prace w większości znane z innych publikacji, a wielką zasługą „PKK” było zebranie ich w jednym miejscu.

Kinga Kuczyńska: Nie poczuwam się też do bycia nestorką „sprawy kobiecej w komiksie”, może temat sprowokowałam, ale zaraz po tym pojawiło się wiele głosów ze strony innych dziewczyn […].

Tytuł nestorki raczej Kindze Kuczyńskiej (jeszcze długo) nie grozi. Ale rzeczniczki „sprawy kobiecej w komiksie” już jak najbardziej. Jeśli chciała go uniknąć, powinna była pomyśleć, zanim zdecydowała się na publikację „Polskiego komiksu kobiecego”. Teraz już jest na szczęście za późno.

*Cytaty pochodzą z „Polskiego komiksu kobiecego” oraz wywiadu, którego Kinga Kuczyńska udzieliła serwisowi Comix Grrrlz.

Zobacz także:

One Comment

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *