4

Trudny żywot czarodziejki

Rynek mangowy w Polsce ma się dobrze, o czym może świadczyć pojawianie się kolejnych wydawnictw i publikacji. Jedną z tegorocznych, nowych oficyn jest poznańska Yumegari, której nakładem ukazał się 1. tom mangi „Carciphona” Shilin Huang.

Wyobraźmy sobie świat bez magii, w którym użycie czarów jest objęte zakazem. Czarodziejka Veloce została spod niego wyjęta lecz okupuje to koniecznością życia w ukryciu. Do czasu. Jej spokój zakłóci Blackbird – zabójczyni będąca jedną z tych, które spowodowały wprowadzenie zakazu. Moce Veloce pozostają w uśpieniu, mimo to dziewczyna będzie musiała stawić czoła asasynce. Nie będzie jednak osamotniona w swojej walce. Zakaz zostaje złamany, a władca Kronzel, królestwa w którym rozgrywa się akcja, postanawia zgładzić niepokorną bohaterkę. Tak w skrócie prezentuje się fabuła recenzowanego tomu. Można go traktować bardziej jako wprowadzenie do historii, niż zawiązanie właściwej akcji. Jedynka przynosi więcej pytań niż odpowiedzi.

„Carciphona” miała swój początek w formie komiksu sieciowego, którego pierwsze plansze zaczęły być publikowane w 2005 roku. Potem autorka zdecydowała się przerysować komiks i zmienić tytuł na potrzeby wydania zbiorczego. Obecnie Huang pracuje nad dziewiątym rozdziałem.

Kreska w mandze jest miękka i bogata w detale, zwłaszcza w przypadku wyszukanych krojów i ozdób ubioru postaci. Niestety twórczyni miewa problemy w oddaniu właściwych proporcji, a sceny walk bywają nieczytelne.

Na witrynie internetowej wydawnictwa Yumegari, manga została przyporządkowana do gatunku shoujo-ai (przedstawiającego romantyczne uczucie między kobietami). Aby czytelnicy oczekujący takich właśnie rozwiązań fabularnych nie poczuli się zawiedzeni, należy im się sprostowanie. Shoujo-ai to pojemny termin ale w tym przypadku niewłaściwy. Reklamowanie mangi w ten sposób jest albo zwykłym chwytem marketingowym wydawcy, wymierzonym w zainteresowanych tą tematyką, albo efektem sugerowania się ilustracjami tworzonymi pobocznie przez Huang i nie mającymi związku z główną historią. Jak twierdzi sama autorka1, „Carciphona” nie reprezentuje gatunku shoujo-ai.

Album Huang jest kolejną mangą wykorzystującą motyw dzieciaków obdarzonych nadnaturalną mocą, tym razem rozgrywającą się w średniowieczu, wśród szlachetnie urodzonych. Scenariusz nie jest nowatorski, twórczyni póki co nie bawi się też konwencją. Irytują postaci wiecznie utrapionej protagonistki, natrętnego młodzieńca w okularach, który ma ewidentną słabość do głównej bohaterki oraz marnego władcy Kronzel. Zdecydowanie najbarwniejszą osobą w komiksie jest Blackbird i to ona stanowi o sile tytułu. Choć pojawia się rzadko, daje nadzieję na ciekawe rozwiązania fabularne. I to dla niej przede wszystkim warto sięgnąć po „Carciphonę”. Oby tylko autorka potrafiła wykorzystać potencjał tej postaci. O tym przekonamy się już we wrześniu, kiedy do sprzedaży trafi drugi tomik.

Przypisy:
1 Odpowiedź Huang na pytanie odnośnie przyporządkowania „Carciphony” do shoujo-ai http://shilin.deviantart.com/journal/Carciphona-in-Poland-308388302?offset=50#comments

Zobacz także:

4 Comments

  1. „Chwyt marketingowy” – ładne określenie oszustwa.

    Szkoda, że nie napisaliście również o skopanym tłumaczeniu, słabej jakości druku i papieru oraz poprzycinanych kadrach.
    Wydanie jest tak badziewne, że aż żal patrzeć. Zresztą wcale nie trzeba, ponieważ komiks jest dostępny w sieci bezpłatnie na stronie autorki.

    Jak dla mnie tym wydaniem strzelili sobie samobója.

  2. No ja się właśnie też zastanawiałam nad kupieniem tego tytułu, ale skoro tyle ma negatywnych opinii to chyba sobie daruję.

  3. Błędna kategoryzacja jako shoujo-ai, poczyniona przez wydawnictwo świadomie bądź nie, została w recenzji zaznaczona. Jestem daleka od rzucania oskarżeń o oszustwo.

    Manga nie jest ambitna, ale ma swoją mocną stronę w postaci Blackbird. Ja Carciphonie na pewno dam szansę i sięgnę po kolejny tom.

    To nie sztuka przeczytać komiks internetowy, sztuką jest wspomóc autorkę/wydawcę. Ja nie jestem zwolenniczką czytania na monitorze dlatego czekam na i wolę papierowe wydania.

    Acha i mój tomik nie miał wad drukarskich.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *