2

Czarno-biało

Komiks „Dziewczyna i Murzyn” autorstwa belgijskiej rysowniczki Judith Vanistendael, mimo, że utrzymany w konwencji humorystycznej, porusza poważną kwestię traktowania emigrantów z Afryki w Europie. Scenariusz został oparty na związku autorki z uchodźcą politycznym.

„Jest to opowieść o miłości”, jak zaznacza sama autorka, i to zdanie należy traktować jako punkt wyjścia. Imigranci nie są tu zredukowani do statystycznych figur z raportów – centrum historii stanowi Abou, czarnoskóry ukochany Sophie, głównej bohaterki i alter ego Vanistendael, cała druga część komiksu to jego intymny portret.

Sophie pracuje jako wolontariuszka w schronisku dla ubiegających się o azyl i tam poznaje Abou, Togijczyka, księcia i uchodźcę politycznego w jednej osobie. Młodzi mieszkańcy dwóch różnych światów zakochują się w sobie i usiłują stworzyć wspólny. Komiks opowiada o trudnym związku, który nie może rozwijać się w oderwaniu od problemów Abou jako imigranta oraz negatywnych postaw Belgów wobec przybyszy. I tak np. postawa rodziców Sophie daje się określić jako „jesteśmy tolerancyjni, bo w dobrym tonie jest bycie tolerancyjnym”. Ojciec, choć dziennikarz, nie ma jednak pojęcia o faktycznej sytuacji i nastrojach imigrantów. Początkowo myślenie i matki, i ojca determinują stereotypy. Z czasem weryfikują oni swoje sądy, jednak chyba nigdy nie zdobywają się na pełną akceptację Abou.

Pierwsza część komiksu jest relacją przebiegu związku z ojcowskiego punktu widzenia. Ilustruje ona obawy i ewolucję postaw rodziców Sophie w stosunku do narzeczonego córki, przedstawia nieprzyjazne prawo, które wygnanemu odbiera nadzieję na godne życie, labirynt biurokracyjny, w którym gubi się uchodźca, absurdalne rozwiązania, do których musi się uciekać, aby pozostać w Belgii, jak ślub z osobą z tamtejszym obywatelstwem. Z drugą częścią następuje zmiana systemu narracji, tym razem poznajemy optykę samej Sophie po dziesięciu latach od rozstania z Abou, kiedy opowiada o nim córce z drugiego małżeństwa i wspomina z przyjaciółką czasy wolontariatu w schronisku i romansów z „afrykańskimi książętami”.

Taka kompozycja wyraźnie podkreśla fakt, że relacja „tubylec – imigrant” dotyczy dwóch płaszczyzn: ogólnej, czyli postawy jako przedstawiciela Pierwszego Świata z jego potencjałem niesienia pomocy, a także Europejczyka z historycznym poczuciem winy i próbami kompensacji za kolonizację z niewolnictwem itd. oraz jednostkowej, czyli postawy wobec realnych imigrantów – stosunków i interakcji międzyludzkich.

Autorka dokonuje rozliczenia ze wszystkimi: piętnuje postawy zarówno urzędników, własnych rodziców, jak i samych imigrantów (m. in. traktujących wolontariuszki jako obiekty seksualne). Poddaje ocenie również własną postawę – ciekawe, że podczas rozmowy z przyjaciółką obie kobiety przyznają, że wówczas były za młode, aby podołać takim związkom, jednak jednocześnie są przekonane, że nie powtórzyłyby już tego typu relacji.

W tym wieloaspektowym komiksie z kolejnych kart wyłania się także obraz alter ego autorki jako silnej kobiety: angażującej się w pomoc imigrantom, walczącej o związek z Abou z negatywnie nastawionymi do niego rodzicami, wybierającej się w samotną podróż do Afryki, aby prowadzić badania naukowe dotyczące sytuacji tamtejszych kobiet na czarnym rynku, proponującej ukochanemu małżeństwo, aby nie stracił prawa do przebywania na terenie Belgii (znacząca scena opanowanej paniki na basenie) czy wreszcie – decydującej się na rozstanie, kiedy stwierdza, że nie jest w stanie poradzić sobie z demonami z przeszłości Abou i mu pomóc.

Dramatycznej akcji odpowiada dynamiczna, plastyczna kreska.

Zwłaszcza z drugiej cześci wyraźnie wynika, że rozdzielność światów przybyszy i tubylców wyklucza możliwość ich współistnienia, a europejska tolerancja polega w głównej mierze na mniej lub bardziej udanym dostosowaniu się do imperatywu tolerancji pod presją współczesnej etyki.

Zobacz także:

2 Comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *