1

Złudne nadzieje

tekst opublikowany pierwotnie na serwisie Komiksomania.pl

Pierwszy tom spin-offu „Kriss de Valnor” był przyzwoitym średniakiem. Ponad rok czekaliśmy z rozbudzonymi nadziejami na ciąg dalszy, na odkrywanie przez Yvesa Sente kart z przeszłości czarnowłosej wojowniczki, scharakteryzowanie jej w intrygujący i inny niż na kartach „Thorgala” sposób. Jaki jest efekt końcowy?

Cóż, Kriss rzeczywiście została pokazana od innej strony, głównie tej z dekoltem, a lektura drugiego albumu pozostawia spory niesmak.

W „Wyroku Walkirii” Kriss kontynuuje swoją opowieść przed Trybunałem, próbując oddalić wiszące nad nią widmo wiecznego potępienia w Niflheimie. Sprawa z Opal z Alhardu zostaje rozwiązana, po czym akcja rusza błyskawicznie do przodu. Sente w dużym skrócie przedstawia kilka szaleńczych lat spędzonych przez wojowniczkę i Sigwalda Poparzeńca na nauce żonglerki, wspólnych występach i licznych grabieżach. Jeśli tak miała wyglądać młodość Kriss, to monotonne miała ona życie. Zdawkowo potraktowany scenariusz zatrzymuje się na kilka stron jedynie po to, by dać wojowniczce możliwość dokonania zemsty na znienawidzonej przez nią wiosce Welgrund i jej mieszkańcach, przy okazji wrzucając ją w kolejne tarapaty. Ostatecznie akcja zmierza ku scenie znanej z „Łuczników”, a więc spotkania protagonistki z Thorgalem.

Ten album pokazuje, że źle się dzieje w thorgalowym uniwersum. Otoczka narosła wokół osoby Kriss po pierwszym tomie, dawała nadzieję na interesujący origin. Niestety Sente skorzystał z najbardziej wyświechtanych schematów. Brutalność, nienawiść do ludzi i żądza krwi, jaką pała Kriss, mają przyczynę w krzywdach wyrządzonych jej za młodu. Zamiast kobiety przebiegłej i cynicznej, otrzymaliśmy portret psychopatki, którą odróżnia od Opal jedynie to, że zamiast „kolekcjonować” ludzi dla zabawy, kolekcjonuje pieniądze zabijając ludzi. Sente uczynił więc z Kriss jedną z tych, których sama nienawidziła. Degeneratkę. Nadając bohaterce tak mało oryginalny wizerunek, podparty dziecięcą traumą, scenarzysta sam odebrał sobie pole do popisu.

Kompletnym nieporozumieniem jest sposób w jaki Sente podszedł do problematyki dotykającej najdelikatniejszych sfer kobiecej cielesności i psychiki. Przemoc fizyczna doświadczona przez bohaterkę i związana z nią decyzja, być może rzutująca na całe jej dalsze życie, była dla Kriss jedynie kiwnięciem palcem, pozbawionym emocji gestem. Kilka miesięcy brzemienia pozostało zupełnie bez komentarza, jakby było codziennością. Zawstydzenie, poczucie fizycznego „brudu”, wiktymizacja, czy jakiekolwiek inne negatywne odczucia w tym przypadku nie istnieją.  Można jedynie domniemywać czy wynika to z przyjętej przez scenarzystę  kulturowej konstrukcji męskości, dającej przyzwolenie na takie zachowania, a więc nie wymagającej zgłębienia; czy może stwierdził on, że to zbyt trudny/nudny temat dla czytelnika by go eksplorować. Czarę goryczy przelewa kilka seksistowskich scen z udziałem łuczniczki.

Jest jeszcze jeden problem ze scenariuszem, drugoplanowa postać kradnie spektakl. To Sigwald Poparzeniec staje się gwiazdą tego komiksu. Jawi się jako osoba wyrazista, charyzmatyczna i bogata w emocje. Jego przemiana, po stracie bliskiej osoby, choć nie całkowita, zdaje się autentyczna. I to jego przygody ma się ochotę śledzić na kolejnych stronach.

Rozczarowanie tym tomem wzmaga nie najlepsza praca rysownika. O ile w „Nie zapominam o niczym” kreacja dorosłej Kriss była niemal kalką stworzonej przez Rosińskiego, tak w „Wyroku Walkirii” albo de Vita rysował w wielkim pośpiechu albo brakowało mu jednej spójnej koncepcji wyglądu bohaterki. W efekcie czego zdarza się, że jej rysy istotnie różnią się nawet na sąsiadujących kadrach.

Spin-off „Kriss de Valnor” lepiej sprawdziłby się w postaci kilku one-shotów opowiadających o wybranych epizodach z życia heroiny, przed poznaniem Thorgala Aegrissona. Pod warunkiem oczywiście, że Sente potraktowałby czytelników poważnie. Jeśli kolejne komiksy z Kriss w roli głównej mają prezentować się jak „Wyrok Walkirii”, to może lepiej by było, gdyby w ogóle nie powstały. Chyba, że zamiast pannicy z łukiem, jako protagonista serii wystąpi kuglarz Sigwald.

Zobacz także:

One Comment

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *