2

Każdy ma coś do powiedzenia

„Każdy ma coś do powiedzenia” to pierwszy samodzielny zin w dorobku Marty Nieznayu (właśc. Marty Bystroń). Miał on swoja premierę 1 września ubiegłego roku podczas wernisażu Marty w Galerii Piksel w Warszawie, był również dystrybuowany w Łodzi w czasie 22. MFKiG. Autorki nie trzeba specjalnie przedstawiać, ponieważ od kilku lat regularnie publikuje swoje komiksy i ilustracje w rodzimych produktach DIY, przede wszystkim w „GTP”. Marta jest także byłą redaktorką zina „Nasze” oraz aktualną redaktorką „1 zine”.

Pierwsza rzecz na jaką zwraca się uwagę, trzymając albumik w rękach, to jego forma i format. Dominik Szczęśniak w swojej recenzji na łamach „Ziniola” zwraca uwagę, że jest to „pierwszy hardcover w dziejach xero”. Określenie to nie w pełni pasuje do hendmejdowej produkcji Marty, ponieważ eksperymentalny format tego zina polega na tym, iż zawiera on 21 kartek formatu A6, które zostały przynitowane do tekturowej podkładki.

„Każdy ma coś do powiedzenia” to albumik składający się z 40 ilustracji, na każdej stronie przedstawiono jedną osobę (łącznie jest ich 41, jeśli wliczymy również tytułową ilustrację z okładki), która wypowiada charakterystyczne dla niej, sentencjonalne zdanie. Większość postaci zostało narysowanych od głowy do ramion, tylko wypadku niektórych rysowniczka ukazała całe ciało. Jak w wypadku kobiety-sfinksa, która wypowiada zdanie: „Lenistwo sprawia, że nawet nie chce mi się odezwać”. Wszyscy mężczyźni występujący w tomiku, ukazani zostali fragmentarycznie. Autorce nie zależało na tym, aby przedstawić, narysować portrety znajomych, a raczej scharakteryzować typy ludzkie w szerszym kontekście. Co uzyskała poprzez  pocztówkowy charakter ilustracji, karykaturalność rysunków oraz sentencjonalność wypowiedzi bohaterów.

Mam wrażenie, że tomik Marty mówi również o tym, że ciągłe słuchanie ludzi, uczestniczenie w rozmowie, wytwarza swoiste zobowiązanie i zaangażowanie. Ta perspektywa, takie odczytanie przypomniało mi powieść „Twoja twarz jutro: Gorączka i włócznia” autorstwa Javiera Maríasa, z której kiedyś wynotowałem sobie taki cytat: „Nic na to nie można poradzić, prędzej czy później ludzie mówią wszystko, to co ciekawe i to co nieistotne, to co osobiste i to co publiczne, to co głębokie i to co błahe, (…). Ludzie mówią bezustannie i opowiadają, nie zdając sobie z tego sprawy, zupełnie nieświadomi uruchamianych przez siebie i nie poddających się kontroli mechanizmów intrygi, dwuznaczności i chaosu, które mogą się okazać fatalne, rozmawiają bez ustanku o innych i o sobie, a także o sobie, rozmawiając o innych. To ciągłe mówienie jest czasem postrzegane jak transakcja, chociaż chce się wydawać prezentem (w każdym przypadku ma w sobie coś z prezentu), a często jest raczej łapówką (…)”.

Marcin Zembrzuski w liście do mnie napisał o pracach Marty Nieznayu: „Niektóre jej rysunki mnie przerażają. Serio. Kubizm w wersji schizofrenicznej”. Mi osobiście połamana kreska, świadomie szpetna, chwilami kojarzy się z rysunkami Maxa Anderssona.

Zobacz także:

2 Comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *