4

Sylwetka Anke Feuchtenberger

Prace Anki Feuchtenberger  pierwszy raz zobaczyłam na wystawie niemieckiego komiksu w krakowskim Instytucie Geothe’go. To było ładnych parę lat temu. Wciąż pamiętam tę różnorodność  tytułów, nieregularnie ułożoną na stołach.  W słońcu nagrzany flamaster, na kartkach wyrwanych z zeszytu objaśnia:  tu komiksy historyczne, tam obyczajowe i manga, a w cieniu pod ścianą ?

Szufladki  są jak drogowskazy, istnieją po to aby było prościej, szybciej i łatwiej. Zainteresowany idzie jak po „swoje”.  Czasem trzeba przegrzebać te szuwary, czekać w zimnie, ale zawsze coś oko przykuje i…trach! zwierzyna upolowana.
Ja swoją zwierzynę upolowałam pod ścianą, w szufladzie pt. „awangarda”. Słowo dość kłopotliwe. Awangardowe czyli jakie? Skomplikowane? Nowoczesne? Nietypowe? Może wprowadza jakieś nowe rozwiązania? Burzy konwencje,  tworzy nowe reguły? ale o tym później…

 Anke Feuchtenberger urodziła się w Berlinie Wschodnim w 1963 roku,  gdzie ukończyła studia graficzne. Wraz z Heinigiem Wagenbrethem (i dwoma innymi artystami) tworzyła grupę opozycyjną „Gluhende Zukunft”/ „Świetlana Przyszłość”, która działała w przestrzeni publicznej, tworzącą antyrządowe murale. Po upadku muru berlińskiego grupa się rozpadła.
Na początku była prawdziwą „indie” artystką. Warunki współpracy z wydawcami jej nie odpowiadały, czuła zamach na swoją niezależność. To też zaraz po studiach, będąc w ciąży,  zajęła się  gotowaniem obiadów dla różnych instytucji. Potem nastąpiły zlecenia na plakaty.
Na początku jej prace były bardzo linearne, czerń i biel, kolory płaskie, duża ekspresja, przypominały drzeworyty. Trochę dziecięcy rysunek, czasami ekspresyjnie nierówny. Już wtedy miała próby komiksowe. Jej pierwsza książka nosiła tytuł „Herzhaft lebenslanglich”, która ukazała się w 1993 roku. Obecnie do rysunku używa tylko węgla. Jak sama mówi, zaciemnia całe kartki aby potem wydobyć z nich światło. Jej najnowsza książka „Grano blu” ma już nakład wyczerpany.
Od 1997 roku pracuje jako profesorka w Hochschule fur Angewandte Wissenschaften w Hamburgu, prowadzi pracownie ilustracji i komiksu. Warto nadmienić, że w tej szkole są cztery różne pracownie ilustracji (np. ilustracja informacyjna), a malarstwo i rysunek są podporządkowane kierunkowi tj. ilustracji. Jej wychowankami byli m.in. Sascha Hommer i Arne Belstrof, którzy wydali swoje komiksy w Kulturze Gniewu. Razem ze swoim przyjacielem i artystą Stefano Ricci prowadzą swoje własne wydawnictwo Mami Verlag.
Współpracuje z izraelską grupą Actus Tragicus.  Miała wystawy indywidualne nie tylko w Niemczech, również w Paryżu, Nowym  Jorku, Helsinkach, Kyoto, Ravennie czy St. Petersburgu. Jest również współwydawczynią jedynej kobiecej antologii komiksu „Echolot/ 2001”.

Publikowała w DIE ZEIT (Hamburg), FRANKFURTER ALLGEMEINE ZEITUNG (Frankfurt), Strapazin (Zürich), SÜDDEUTSCHE ZEITUNG (München), w antologiach komiksowych w Finlandii, Francji, Porugalii, Hiszpanii, Szwecji, Włoszech, Izraelu, USA  czy Japoni. Realizuje również filmy animowane.
Stały duet tworzy także z pisarką Katrin de Vries. Razem zrealizowały kilka albumów jak „Die kleine Dame” / „Mała dama” (1997), „Die Hure H” / P”rostytutka P” (1996), „Die Hure H ziegt ihre Bahnen” / „Prostytutka P wskazuje swoje drogi” (2003) i „Die Hure H wirft dan Handschuh” / „Prostytutka P rzuca rękawiczką” (2007).
Jej książki i filmy można było zobaczyć na spotkaniu organizowanym przez pracownię ilustracji w warszawskiej ASP, 18-go listopada tego roku. Jest to niesamowicie ciepła i spokojna osoba, pełna uśmiechu, inspirująca. Na moje pytanie czy uważa swoją sztukę za feministyczną, odpowiada, że nie. Nie chce ograniczać i zamykać siebie w tym słowie. Jest po prostu sobą.

Gdybym miała zawęzić jej twórczość do kilku słów użyłabym „cielesność”, „metafora” i „instynkt”. Jej koncepcje bazują na instynkcie. To ważne słowo w jej twórczości. Realizując komiksy lub prace nie robi szkiców wstępnych czy storyboardów. Przesiaduje w ulubionym ogrodzie koło swojego domu (a mieszka w miejscowości gdzie liczba mieszkańców nie przekracza 90) i pozwala sobie na czysty akt kreacji. Historia tworzy się sama, tu i teraz, kadr po kadrze. Przychodzi to naturalnie, jak śpiewanie. Jeśli coś nie wyjdzie, kartka ląduje w koszu i próba zostaje ponowiona.  Porównałabym to z bajkami, podaniami ludowymi.  Odwołuje się do podświadomości. Historie są surrealistyczne, interpretacja nie jest jednoznaczna, można je odczytać na wiele sposobów. Bawi się również słowami, zestawia je w różnych kompozycjach, co z samym komiksem tworzy niepowtarzalną grę.

W tomie „Somnambule” (Jochen enterprises 1998) w historii pt. „Marz kommt ins Museum” („Do muzeum przybywa wiosna / marzec”) pokazuje dziewczynę, która wyczekuje kogoś lub czegoś na balkonie  swojego ogromnego domu. Widać że budynki są z innej epoki, miejscowość jak z obrazów Boscha. Kiedy zapada zmierzch dziewczyna kładzie się spać.  Budzi ją niepokój.  Wychodzi na klatkę schodową, kieruje się w dół. Zaniepokojona zauważa, że drzwi od domu są otwarte. Przerażona, natychmiast je zamyka. Po chwili drzwi znowu się otwierają. Tym razem je przytrzymuje. One ponawiają czynność. W końcu całym ciałem do nich przylega. Kiedy myśli, że nareszcie się zamknęły i wraca spokojnie na górę, drzwi ponownie się otwierają.  Z początku widać przerażenie dziewczyny, po czym następuje spokój, odwraca się i z pochyloną głową udaje się schodami do góry. Pogodziła się z faktem otwartych drzwi. Ostatni kadr to czerń z przestrzeni za progiem.
Jak widać historia nie jest skonkretyzowana, bazuje na odczuciach i atmosferze. To do czytelnika/czytelniczki należy interpretacja. Równie dobrze można  zostawić zasiane wrażenie w umyśle bez dopisywania własnej wersji.

Jej historie są krótkie ale również w postaci albumów, bez słów i z tekstem, śmieszne, przerażające, pouczające. Czytając je miałam przed oczami książkę Pinkoli Estes  „Biegnąca z wilkami”. Ku mojemu miłemu zaskoczeniu znalazłam książeczkę pod tytułem  „Die Skelettfrau” („Kobieta-szkielet”) autorstwa Anki F. gdzie zilustrowała jedną z eskimoskich legend, która została zawarta w tej książce.
Dla mnie Anke Feuchtenberger jest trochę jak Pinkola Estes, jak Meredith Monk, czy Pina, a nawet Wim Wenders (do którego też się odwołuje). Nie tylko kobieta, przede wszystkim człowiek.

 A zatem ponawiam pytanie: awangardowe czyli jakie? Skomplikowane? Nowoczesne? Nietypowe?  Burzy konwencje,  tworzy nowe reguły?
Nic z tego. Feuchtenbergerowa nie łamie porządku wszechrzeczy, nie wymyśliła nowej formy ani język a- jest, po prostu, rozkosznie SOBĄ. Przywołuje język  zapomniany ale istniejący od zawsze. Kobieta nie pojawiła się nagle w XX wieku. Anke F. interpretuje świat przez swój emocjonalny filtr, który każda z nas posiada od początku istnienia człowieka.
Jeśli dla kogoś kobieta jest zjawiskiem nieznanym i rewolucyjnym w swej istocie to faktycznie ma do czynienia z awangardą.
Mam nadzieję, że dożyję  takich czasów, kiedy kobieta zostanie „odkryta” i nie będzie potrzebowała już żadnego dodatkowego oświetlenia i wskazywania palcem.

*tłumaczenie tytułów własne/ nie profesjonalne

link do strony z pracami Anke F.: http://www.comicstills.com/gallery.php?author=feuchtenberger

Gorąco zachęcam do przeczytania jej komiksów. Zamieszczam  bibliografię dla zainteresowanych:

„Herzhaft Lebenslänglich”, Verlag Martin Barber, Berlin 1993
„Pas de pitie pour les poupees.b.” ,Syros, Paris, 1994
„Mutterkuchen”, Jochen Enterprises, Berlin 1995
„Die Hure H” (z Katrin de Vries), Jochen Enterprises, Berlin , 1996
„La petite dame”, L´association, Paris, 1996
„Die kleine Dame”, Jochen Enterprises, Berlin , 1997
„Somnambule”, Jochen Enterprises, Berlin 1998
„Die Biographie der Frau Trockenthal”, Jochen Enterprises, Berlin , 1999
„La putain P”, L´association, Paris 1999
„Der Palast”, Jochen Enterprises, Berlin 2000
„Das Haus”, Reprodukt, Berlin 2001
„W the Whore”, Bries, Antwerpen, 2001
„Die Skelettfrau”, Büchergilde, Frankfurt, 2002
„Die Hure H zieht ihre Bahnen”, Edition Moderne, Zürich, 2003
„Hero und Leander”, Edition Moderne, Zürich, 2003
„Anke Feuchtenberger”( Monography), Hunan Fine Arts Publishing House, Shen Zhen,China
„King of the bees”, Stripburger, Ljubljana, 2005
„Quando muore il mio cane, mi faccio una giacca”, Coconino, Milano, 2005
„Die Hure H wirft den Handschuh”, Reprodukt, Berlin 2007
„La Puttana P getta il guanto”, Logos, Modena 2007
„wehwehweh.supertraene.de”, MamiVerlag 2008
„Superlacrimella”, Logos, Modena 2011
„Grano Blu”, Canicola, Bologna 2011
„Die hollandische Schachtel”, książeczka dla dzieci, MamiVerlag Quilow 2011

 

Zobacz także:

4 Comments

  1. Jest również współwydawczynią jedynej kobiecej antologii komiksu „Echolot/ 2001″.

    Jedynej gdzie? :)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *