1

Peach, Pit and Tokyo

Kinokuniya – największa, kilkukondygnacyjna księgarnia w dzielnicy Shinjuku. Światło odbija się na fasadach wieżowców, monochromatyczny beton, metaliczne szkło – czuję się 20 lat starsza, miasto przyszłości porwało mnie na chwilę, ale zaraz wypuści, zaraz się obudzę. Próbuję wejść, morze pieszych wpływa i wypływa, od razu gubię się miedzy stoiskami z albumami Miki Ninagawy a kalendarzami bogato ilustrowanymi Nowym Jorkiem. Uprzejma Japonka wyjaśnia, że komiksy i mangi są 3 piętra wyżej. Sensacyjna perspektywa w tym tłumie, kilkanaście minut marszu w poszukiwaniu schodów ruchomych i jestem. Rzuca mi się w oczy ekskluzywne wydanie „300” Millera, po japońsku oczywiście. To, co uderza jednak przede wszystkim, to masa dzieciaków w szkolnych mundurkach, okupująca półki, sofy, pufy i wszelkie wolne skrawki podłogi. Śmieją się, piszczą, komentują, brzęcząc kolorowymi kamykami i łańcuszkami przyczepionymi do komórek.

Większość tytułów, na które się natykam, jest kompletnie nieznana w naszym kraju, a jeśli już to w wersji animowanej, nie papierowej. Wchłaniając szybko wyrzucane przez małych japońskich znawców tematu opinie, robię szybko w głowie ranking tego, co jest choo kawaii i tego, co jest już Biblią dla mangowców, oczywiście tylko w tym miesiącu. Popularność danej mangi jest zazwyczaj bardziej zmienna niż letni pogoda w Tokyo. Dlatego decyduję się na sprawdzony tytuł, znany mi choćby poprzez serie anime, jak i lalki z kolekcji Pullip, produkowane seryjnie w limitowanej edycji na podstawie bohaterek tego komiksu – „Rozen Maiden”.

Jest to jedna z najlepszych mang bishojo, w Polsce dostępna w angielskim lub niemieckim przekładzie z wydawnictwa TOKYO POP, w Japonii publikuje ją w wielotomowej edycji BIRZ Comics, bezsprzecznie mangowy gigant najbardziej chłonnego rynku na świecie. Autorkami Rozen Maiden są oczywiście dwie dziewczyny tworzące kolektyw Peach-Pit (jest to nazwa baru z popularnego także w Polsce serialu BH 90210, emitowanego w poprzednim wieku;) – Banri Sendo i Shibuko Ebara. Maja one na kocie oprócz „Różyczek…”, między innymi „DearS”, „Zombie Loan”, i ilustracje do scenariuszy Makoto Sandy i Kazuykiego Takami.

Główny bohater, Jun Sakurada, to młody hikkikomori, odmawiający chodzenia do szkoły z powodu przeżytej tam traumy. Cały czas przebywa w domu, surfuje po necie i z każdym dniem cienka linia łącząca go ze światem, który znajduje się wokół, znika. W wyniku swojego złośliwego i bezczelnego zachowania w sieci otrzymuje pewnego dnia magiczny list, a potem wszystko toczy się jak w bajce z inteligentnym humorem i błyskotliwym pomysłem: w pokoju Sakury materializuje się pudełko, a tkwiąca w nim dziewczynka – lalka, w stroju francuskiej arystokratki, stylizowana na Gothic Lolitę, przedstawia się jako „Shinku, piąta lalka z Rozen Maiden”. Nietrudno się domyślić, że pojawienie się Shinku w życiu chłopca nie tylko zmienia jego podjecie do świata, ale także doda mu magiczności, kolorów i niebezpieczeństw. Ale przed wszystkim nauczy go przyjaźni i wiary w siebie, a także odpowiedzialności z druga osobę, co w mangach jest chwytliwym i powtarzanym motywem, aczkolwiek zawsze aktualnym. Kiedy Jun Sakura zdaje sobie sprawę, ze ma chronić Shinku, wtajemnicza go ona w świat lalek Rozen Maiden i zasady gry o tytuł „Alice”. W walkę tę ona i pozostałe Rozen Maiden są od wieków zaangażowane. Ta, która zwycięży pozna Ojca, czyli pana Rozen, który niczym Gepetto stworzył wszystkie lalki. Mimo tego, że maja odmienne osobowości, zdolności i cele, a także duchy prowadzące, dopełniają się tworząc prawdziwą konstelację – gdyby istniał teatr, w którym na pianinie grałby Liszt, kostiumy projektowałaby Anna Sui, całości patronowaliby Alicja z Krainy Czarów i Biały Królik, a nad wszystkim unosiłby się duch Hansa Bellmera i jego magicznej wizji dzieciństwa, to ten zespół nazywałby się Rozen Maiden.

Peach-Pit należy się szacunek nie tylko za świetny pomysł i skonstruowanie długiej, zawikłanej i wciągającej historii, ale i świetny warsztat. Kreska – detale w oddaniu ekspresji, strojów, refleksów światła, – co w anime jest standardem, ale w czarno-białych mangach rzadkością. W Japonii znakomita większość mang wydawana jest na papierze znanym polskim czytelnikom z publikacji literatury fantasy – szarawym i cienkim, co jednak w kraju kwitnącej wiśni nikomu nie przeszkadza. W całodobowych kafejkach internetowych nawet o 5 rano większość gości czyta komiksy miast surfować.

Warto jeszcze dodać, że Rozen Maiden cieszą się ogromną popularnością – w 2006 roku zarówno manga, jak i ścieżka dźwiękowa z animowanej wersji znalazły się wśród 100 najpopularniejszych według rankingu Japończyków, nie tylko wśród dziewczyn, ale i chłopaków, – bo to właśnie młodzi Japończycy przede wszystkim okupują sklepy z lalkami – bohaterkami anime i mang, które wyrastają w Tokio jak grzyby po deszczu. Posiadanie w swojej kolekcji Suigintou lub Suiseiseki, czyli Różyczek, to wręcz obowiązek. Rozen Maiden nie tylko zostały wymyślone i narysowane przez dwie rysowniczki, ale przez swoja surrealną atmosferę, zadziorność, koronkowe sukienki i zadarte noski sa bardzo, w cudownie japoński, ale i bajkowy sposób, dziewczyńskie. I może dlatego tak popularne wśród chłopaków.

Zobacz także:

One Comment

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *