1

„Nie chciałabym się ograniczać do własnego doświadczenia” – rozmowa z Beatą Sosnowską

Beata Sosnowska, artystka multimedialna, której prace możemy znaleźć między innymi w magazynach „Furia” i „Replika”. Często podejmuje ona w swojej twórczości motywy homoerotyczne. Nam opowiada o inspiracjach, komiksach lesbijskich i odbiorze jej prac przez różne grupy czytelników.

Jaka jest według ciebie definicja komiksu lesbijskiego?

Chciałabym móc zdefiniować komiks lesbijski jako komiks, który dotyka problematyki kobiet w ogóle, czyli: to, co kobiece, jest też lesbijskie. Tematyka nie ograniczałaby się tylko do preferencji seksualnych, ale dotyczyłaby relacji, jakie zachodzą między kobietami. Gdy jednak popatrzę na nasz rynek komiksowy, uważam, że tak szerokie pojęcie lesbijskości rozmywa temat. W Polsce brak komiksów przełamujących tabu związanych z miłością i/lub z seksem między kobietami (nie wspomnę już o seksie i życiu emocjonalnym osób trans płciowych). Dlatego trzymałabym się definicji: komiksy lesbijskie to komiksy o kobietach nieheteronormatywnych w perspektywie seksualnej i społecznej.

Czy komiks lesbijski mogą tworzyć tylko kobiety?

I tak, i nie. Nie, bo w końcu nie odbierajmy mężczyznom ich kobiecej części osobowości. A zdecydowanie tak, ponieważ rysowniczki unikają bezpośredniej wypowiedzi artystycznej na temat lesbijskiej miłości i seksu. Nie został wypracowany język takiego komiksu ani nie uformowało się środowisko osób nim zainteresowanych.
Nie dość, że kobiety od niedawna mają głos w komiksie jako dziedzinie zdominowanej przez mężczyzn, to – w ogólniejszym planie – są na słabszej pozycji w mainstreamie sztuki.
Chodzi też o prawdę takiego głosu. Rysowane przez mężczyzn komiksy o tematyce lesbijskiej, jakie dotąd widziałam, to przesiąknięte z jednej strony lękiem i onieśmieleniem, z drugiej uprzedmiatawiająca fascynacje seksualne. Prezentujące męski punkt widzenia, skonwencjonalizowane przez istniejący język komiksu i sposób przedstawiania kobiety w komiksie. Nie jest to opowieść o różnych aspektach relacji między kobietami, problemach, z jakimi się stykają, namiętnościach, jakim ulegają. To są opowieści ze świata mężczyzn.
W chwili obecnej kobiety mają dużo do zrobienia i nadrobienia w komiksie, a w tym również w komiksie lesbijskim. Nie widzę na razie miejsca dla mężczyzn. Zakładam jednak twórczą polemikę i otwartość na poznanie innej niż własna perspektywy, narodziny konwencji w tym kręgu tematycznym, ewolucję języka i problemów. Na razie nie ma nic – dlatego trzeba spektakularnego gestu ze strony kobiet rysowniczek, nowego, świeżego spojrzenia. Komiks lesbijski jest sprawą kobiet, jest jednym z ważnych elementów budowania nowego języka opowiadania o kobietach.

Twój komiks na podstawie scenariusza Agnieszki Weseli opublikowany w antologii „Bostońskie małżeństwa” był twoim komiksowym debiutem, ale spotkał się z bardzo pozytywnym odzewem. Jak myślisz – dlaczego?

Może dlatego, że nie jest hermetyczny. Czytelniczka lub czytelnik może czytać komiks na innych płaszczyznach: na płaszczyźnie tekstu poetyckiego, dobrej grafiki, scenariusza, określonego klimatu. Może odwołać się do swoich nawyków odbiorczych i przy okazji spróbować czegoś zupełnie nowego.
Dzięki temu komiks jest według mnie przyswajalny nie tylko dla nieheteronormatywnego, ale również dla heteronormatywnego odbiorcy.
O „lesbijskości” w tym komiksie opowiada bardzo piękny, poetycki tekst. Co wcale nie oznacza, że tak trzeba zawsze, wręcz przeciwnie!

Swoimi pracami wypełniasz na rynku polskiego komiksu lesbijskiego lukę – i zajmujesz się erotyką w bardzo dosłownym znaczeniu. Czy dziewczyny lubią twoje prace? Jak odbierają je mężczyźni? Czy spotkałaś się już z krytyką ze strony „obrońców moralności”?

Dziewczyny je lubią, czekają na historie o nich i dla nich, co bardzo mnie motywuje do dalszego rysowania. Seks lubi większość ludzi, tylko nie każdy lubi o nim mówić otwarcie. Również dziewczyny lubią seks, chcą o nim mówić i czytać takie opowieści.
Trudno mi powiedzieć, jak odbierają moje komiksy mężczyźni: heteronormatywny mężczyzna nie jest moją grupą docelową. Z sygnałów, jakie do mnie docierały, wnioskuję, że różnie z tym odbiorem bywa. Bardziej wsłuchuję się w głos czytelniczek. Może problemem jest też to, że np. „Różne dziewczyny” drukuję w „Replice”, której zasięg ogranicza się do środowiska LGBT i nie znajdzie się jej na półkach Empików.

Jeśli chodzi o obrońców moralności, przeczytałam trochę dość smutnych i zabawnych równocześnie komentarzy do wywiadu, jakiego udzieliłam Agnieszce Adamek w programie Szok Kulturalny na Wirtualnej Polsce. To tylko uświadamia mi, jak wielkie są pewne bariery, ale też zdaję sobie sprawę, że przy tak skrajnych poglądach z pewnymi argumentami się nie dyskutuje. Robię swoje.

Co jest dla Ciebie w temacie „lesbijka” najbardziej pociągające jako dla artystki?

Kobieta.

Czego brakuje w polskim komiksie lesbijskim?

Nie wiem, czy można mówić o takim zjawisku, jak polski komiks lesbijski, to jest coś, co dopiero się tworzy. Chciałabym czytać historie profesjonalnie narysowane, świeżo, dobrą kreską, z dobrymi scenariuszami, z wieloma punktami widzenia, tworzone przez rysowniczki różnych pokoleń. Brak też zachęty do rysowania, brak publikacji – oprócz „Bostońskich małżeństw”. Jestem wielką fanką Kasi Szaulińskiej, dużą frajdę sprawia mi czytanie komiksów Agi z serii „Agi i Jul”. U obu rysowniczek ostrość spojrzenia, poczucie humoru i dar obserwacji wnoszą nową jakość do komiksu. Fascynuje mnie też świat sióstr Mei i Marty Nieznayu.

Co jest dla ciebie największą inspiracją artystyczną?

W komiksie: Enki Bilal, Frank Miller, Alison Bechdel, Rutu Modan, Kotha Hirano. W sztukach malarskich wciąż mnie inspiruje malarstwo Francisa Bacona, Hockneya, Fridy Kahlo, Luciana Freuda, w dziedzinie fotografii prace Nan Goldin, Cindy Sherman, Manuela Alvareza, Brassaia. Bardzo interesujacą i nośną formą przekazu są dla mnie performens i film eksperymentalny. W grafice warsztatowej niezmiennie fascynują mnie grafiki Francisca Goyi. Dalej wymieniać? W poezji T.S. Eliot, Miron Białoszewski, Agnieszka Weseli, Maria Cyranowicz, na literaturę piękną niestety nie starcza czasu. Jest za to miejsce na kino wszystkich gatunków oraz anime.

Czy uważasz, że twoje komiksy są polityczne? Dlaczego?

Zaczynam swoją przygodę z komiksem, szukam swojego „wielkiego tematu”, swojej formy ekspresji, w trakcie pracy budzi się moja świadomość i rodzą się refleksje. Zapytaj mnie za rok, za dwa lata, wtedy, kiedy będę miała na koncie więcej prac, odpowiem ci, jak bardzo wpłynęły one na społeczny odbiór komiksu lesbijskiego i lesbijek w ogóle.
Jeśli moje rysunki w jakikolwiek sposób wpłyną na którąś kobietę, aby zabrała głos w dyskusji i podjęła temat, to uznam swoje działanie komiksowe za polityczne.

Jak bardzo autobiograficzne są twoje prace?

Pół na pół, niektóre plansze odwołują się do moich własnych doświadczeń, niektóre są odpowiedzią na scenariusz. Nie chciałabym się ograniczać do własnego doświadczenia. Dlatego z wielką uwagą przyglądam się dziewczynom, kobietom, zapamiętuję je i ich doświadczenia, żeby opowiedzieć kawał prawdziwej historii.

Wolisz pracować ze scenarzystką czy sama układać historię?

Rysowanie do swojego scenariusza jest pasjonującą przygodą, podróżą w głąb siebie. Tym bardziej, że nie piszę scenariusza, tylko rysuje go, konstruuje się on w trakcie powstawania kolejnych plansz. Nie wiem, jak się skończy dana historia, właśnie tak rysuję odcinki „Różnych dziewczyn” dla „Repliki”. Rysowanie do scenariusza i praca z autorką czy autorem scenariusza też są wielkim wyzwaniem i wymagają innego podejścia, większej dyscypliny i dzielenia się swoją wizją ze scenarzystą. Uczą współpracy i pokory.
Szczególnym doświadczeniem było dla mnie rysowanie do tekstu Agnieszki Weseli: z jednej strony stałam przed wymagającym tekstem, który musiałam zinterpretować w porozumieniu z autorką, a równocześnie miałam pełną swobodę, jaką daje emocjonalny odbiór poezji.

Twoje „Cipkogramy” to prace mocne, łamiące tabu. Jakie są twoje plany na dalsze działania-będziesz ten temat kontynuować, czy zmieniasz obszar działania?

„Cipkogramy” wymagają jeszcze ostatecznego szlifu i po Dniach Cipki, organizowanych przez Boyówki Feministyczne i UFĘ, będę szukała kolejnych miejsc, żeby je zaprezentować. W założeniu są to rysunki różnych wagin, narysowane na niedużych formatach finezyjną kreską, dość tradycyjne i realistyczne. Takie małe portreciki.

Co do dalszych planów… w tej kwestii jestem dość nieprzewidywalna. Niedawno współpracowałam przy tworzeniu drugiego numeru „Furii”, nawiązałam współpracę z niezależnym sabatnikiem boginiczno-feministycznym „Trzy kolory”, który wydawany jest w formie elektronicznej (można go ściągnąć ze strony www.sabatnik.pl). Lada moment odbędzie się premiera wydanej przez Czarną Owcę „Małej książki o homofobii” Anny Laszuk, do której wykonałam ilustracje. Czekam na nową edycję antologii „Bloody strips”, wydawanej przez Comix Grrrlz, do której narysowałam trzyplanszowy komiks o pierwszej miesiączce. Obecnie pracuję nad całkiem sporą historią do tekstu Agnieszki Weseli „Anna płód” – rzecz dzieje się podczas powstania warszawskiego, bohaterką jest łączniczka Ania. Przystępując do pracy nad komiksem, skupiłam się na zdjęciowych materiałach archiwalnych, obejrzałam mnóstwo fotografii, do których chcę wprost nawiązać, reasumując: w archiwalny zapis tamtych dni wpisałam naszą historię o łączniczce Ani. Temu zamysłowi podporządkowałam koncepcję plastyczną, będzie więc to coś zupełnie innego niż „Martwe ptaszki”, będzie to również inne spojrzenie na naszą historię, stanowiące próbę przełamania kolejnego tabu. Reszty będzie można się dowiedzieć po ukazaniu się antologii kobiecego komiksu, nad którą pracuje Kinga Kuczyńska, autorka doktoratu o komiksie kobiecym w Polsce, którego ten zbiór będzie integralną częścią.

Jak już wspomniałam, szukam swojego „wielkiego tematu”. Nie wiem, dokąd mnie zaprowadzą te poszukiwania. Na pewno nie będę ciągnąć tematów, do których stracę serce. Na razie jestem na ścieżce, która wydaje mi się ważna. Na pewno temat kobiecej erotyki będę chciała przenieść do innych mediów poza grafiką i komiksem.

Z Beatą rozmawiała Kasia Szaulińska

Zobacz także:

One Comment

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *