1

Dynia z majonezem

„Dynia z majonezem” autorstwa Kiriko Nananan jest kolejną na rynku propozycją komiksową z gatunku josei, czyli powieści graficznej poruszającej obyczajową tematykę z perspektywy kobiecej bohaterki. Opowiada ona historię Miho, młodej, pracującej i całkowicie przeciętnej dziewczyny, która utrzymuje swojego partnera – Seiichi’ego – muzyka-idealistę nieudolnie próbującego rozpocząć karierę muzyczną.

Miho z trudem wiąże koniec z końcem pracując w butiku odzieżowym. Koleżanka z pracy, a zarazem szefowa, podsuwa jej pomysł rozpoczęcia pracy w tzw. „host clubie”, gdzie ubrana w kostium kąpielowy i szpilki zabawiałaby gości, flirtowała z nimi i namawiała do zakupu kolejnych drinków. Dziewczyna przystaje na tę pracę, chociaż początkowo nie może się w niej zupełnie odnaleźć. Oprócz tego dowiadujemy się, iż Miho nadal pielęgnuje bardzo intensywne uczucia względem mężczyzny imieniem Hagio, natomiast związek z Seiichim traktuje raczej jako przywiązanie i obowiązek niźli miłość. W międzyczasie pojawiają się wątki dotyczące prostytucji, aborcji, nieszczęśliwej miłości, zdrady.

Bohaterka wydaje się być niezadowolona ze swojego obecnego życia, ale także niewiele w nim zmienia. Podobnie zachowuje się Seiichi. Przez długi czas owego poświęcenia nie dostrzega, a ponadto w przeciwieństwie do swojej partnerki, nie potrafi zmobilizować się do wykonywania pracy, której nie lubi i która go nie cieszy. Wnosi też niewielką, sporadyczną pomoc w ich gospodarstwie domowym. Jawi się nam jako niespełniony idealista, człowiek o twardych zasadach dotyczących własnej twórczości, natomiast niewiele zważający na otaczającą ich codzienność. Miho również przejawia cechy idealizmu, jednak skierowanego w uczuciową stronę życia. Dość nieporadnie miota się pomiędzy swoimi pragnieniami i frustracjami, dokonuje samopoświęcenia ponad siły, nie znajdując ani racjonalnego, ani emocjonalnego wyjaśnienia dla tego zachowania.
Na tym jednak polega fenomen większości bohaterek Kiriko Nananan. W jednym z wywiadów wyznała, że tego właśnie nauczyła się od swojej ulubionej rysowniczki – Kyoko Okazaki – postacie nie muszą być nieomylne, idealne czy mądre. Autorka pozwala im nie być idealnymi, błądzą i cierpią, często na skutek własnych decyzji. Stanowią bardzo żywe i realistyczne wizerunki, współczesnych, japońskich, młodych kobiet i ich sytuacji zawieszenia pomiędzy niezależnością a osamotnieniem w życiu, w którym muszą lawirować pomiędzy tradycyjnymi, a nowoczesnymi wzorcami kobiecości. A wszystkie wydają się jakby narzucone.

Cała historia opowiedziana jest za pomocą czystych, minimalistycznych rysunków. Szarości pojawiają się rzadko, głównymi kolorami jest tutaj czerń i biel. Tła zrysowane z fotografii nadają komiksowi realistycznego wydźwięku. Kadry są statyczne, niewiele w nich ruchu czy gwałtownych zwrotów akcji. Wszystkie sceny rozgrywają się podczas codziennych czynności, zwykłych rozmów i spotkań. Dopiero zawarte w czarnych planszach przemyślenia Miho uzupełniają obraz o jej wewnętrzne rozterki. Nie wyjaśniają one jej stanu psychicznego, w żaden sposób nie są oczywiste, ale jednocześnie zawierają bardzo duży ładunek emocjonalny. Kiriko Nananan sprawnie posługuje się pustką i przemilczeniem w kadrach. Czasem tekst pojawia się w przestrzeni, refleksja wkomponowuje się nie tylko we wspomniane, czarne kadry, ale też w milczące „martwe natury” jak na przykład balkonowe wieszaki czy niepozmywane naczynia.

W tym momencie chciałabym wysnuć zarzut w stronę wydawcy, który te subtelne kompozycyjne kwestie potraktował po macoszemu. Frazy giną w rysunkach, tekst wydaje się być nieodpowiednio wkomponowany w kadry, a zastosowane liternictwo najzwyczajniej w świecie drażni. Dodatkowo kredowy papier przy tego typu grafice nie sprawdza się najlepiej ze względu na to, że błyszczy. Pomimo tych zastrzeżeń wydanie jest bardzo porządne, estetyczne, a okładka oddaje klimat historii.

Proces twórczy Kiriko Nananan opiera się całkowicie na samodzielnej pracy. Nie posiada asystentów, każdy panel i kadr traktuje jako osobną kompozycyjną całość. W jej historiach przewijają się wątki autobiograficzne, portretuje w nich siebie (np. „Blue”) czy też innych. Ze względu na to, iż sama snuje całą opowieść, chcąc przekazać towarzyszące jej przy tym emocje, nie zgadza się na żadną ingerencję. Dlatego też współpracuje z magazynem Garo, który nie stawia wobec rysowników odgórnych wymagań. Artystka ta jest zaliczana do współtwórców tzw. Nouvelle Manga, czyli ruchu mającego na celu odświeżyć wizerunek mangi o treści bardziej dorosłe, ambitne, o walorach artystycznych.
Nie zmienia to faktu, iż „Dynia z majonezem” nie jest najlepszym tytułem Kiriko Nananan. Wielbiciele oczekiwali raczej ukazania się najpierw „Blue”, albo chociaż serii nowelek komiksowych „Water”. „Dynia” nie ma w sobie tyle subtelności, co wspomniane tytuły, co nie zmienia faktu, iż jest kolejnym, bardzo ciekawym obrazem rzeczywistości japońskiej kobiety, a do tego stanowi wizualną ucztę dla wielbicielek i wielbicieli minimalizmu.

Zobacz także:

One Comment

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *