28

„Dziewczyny rysują”

Inicjatywą grupy kobiet powstał blog Dziewczyny rysują. Jest to odpowiedź na potrzebę stworzenia przestrzeni gwarantującej wolność twórczości artystycznej. Miejsce w którym kobiety, osoby trans i queer mogą swobodnie publikować swoje prace (komiksy, ilustracje), bez obawy, że zostaną one ocenzurowane bądź odrzucone ze względu na treść (inną, zakazaną, nienormatywną). Przestrzeń w której za pomocą rysunków można toczyć ze sobą dialog. Na blogu nie ocenia się walorów estetycznych prac ani ich treści, ważna jest promocja twórczości, eksponowanie jej szerokiemu gronu odbiorców.

Blog Dziewczyny rysują ma otwartą formułę, zainteresowane osoby mogą przesyłać swoje prace na adres: dziewczynyrysuja@gmail.com. Pod tym adresem można także skontaktować się z autorkami projektu.

Blog jest wciąż w fazie tworzenia. Rozważane jest również wydanie zina nawiązującego do treści bloga.

Zobacz także:

28 Comments

  1. Ale zdajecie sobie sprawę z tego, że możliwa jest teoretycznie taka sytuacja, że komiks odrzucany jest dlatego, że jest kiepski, an ie dlatego, że autorem dzieła jest półelf, słoń czy bodhisattwa? Bo mam wrażenie, że tu mamy do czynienia z syndromem murzyna – cokolwiek murzynowi źle zrobisz to dlatego, że jesteś rasistą. Nigdy dlatego, że być może muszyn bucem jest i mu się należy.

  2. Odnośnie Studia JG, pochwały dla wydawnictwa za działalność. Rynek mangowy ogólnie rządzi się innymi prawami, tam łatwiej zaistnieć tworzącym dziewczynom i nie ma problemu z zaakceptowaniem faktu istnienia komiksów kobiecych.
    Szkoda, że komiksiarze, którzy zawsze podkreślają iż manga=komiks, nie biorą przykładu ze swoich kolegów mangowców, tylko ograniczają się do wyszydzania i kwestionowania gdy mowa o kobiecej twórczości. Przykre to, dwulicowe i żenujące.

  3. Chyba nikt nie wyszydza i nie kwestionuje kobiecej twórczości. Z tego co czytałam na blogach i facebookach – chodzi raczej o poziom tych komiksów, nie zaś o płeć autorów. Tak jak pod notką Osy – nikogo nie oburzała płeć autorki, zaś pompatyczne obrażenie się na cały świat z powodu niedocenienia jej komiksu, a takie rzeczy spotykają też rysujących chłopaków. I ja do tej pory nie przeczytałam jeszcze żadnego podobnego, męskiego, samobiczującego się tekstu z tego powodu.

    Myślę, że takie podejście do swojej twórczości, a nie płeć jej autorów/autorek wywołało i te burzę i całe zamieszanie dookoła rysujących dziewczyn. Na swój sposób nam zaszkodziłyście. Mam nadzieję, że nigdy nie odbije się to echem na mojej twórczości, która mogłaby automatycznie być kojarzona z Waszą stroną – bo przecież też uprawiana jest przez kobietę.

    Niemniej życzę powodzenia – zarówno z serwisem jak i blogiem (choć kilka prac na nim jest co najmniej poniżej przeciętnego poziomu).

  4. Mogłabym wymienić co najmniej kilkanaście prac facetów, które nigdy nie powinny ukazać się drukiem, choć stało się inaczej. Mogłabym też wskazać nazwiska dziewczyn, które ze względu na podejmowaną tematykę czy awangardowy styl nie mogąc znaleźć miejsca do wydania lub bojąc się odrzucenia ich twórczości, w efekcie albo marnują swój talent, albo wolą publikować za granicą. Ale po co te wyliczanki? Przecież i tak zawsze znajdzie się jakiś „znawca”, który/a sprowadzi wszystko do stwierdzenia „nie wydają bo rysują szmiry” albo „nie znam jej to na pewno rysuje jak pierwszoklasista”.
    Wy dajecie sobie jedyne prawo wyboru kto może tworzyć, a kto nie. Nie piszę tu tylko o wydawcach, ale nawet o zwykłej przestrzeni w Internecie. To, że coś nie trafia w wasz subiektywny gust nie oznacza, że należy skazywać twórcę na niebyt i bombardować każdy projekt, który wam nie odpowiada.

    To odróżnia blog „Dziewczyny rysują” czy warsztaty Arterii od np. postawy Agaty (vide uwaga o poziomie prac). My nie oceniamy walorów estetycznych czy fabuły, lecz dajemy szansę każdemu do pokazania tego co robi. Bo niby dlaczego miałybyśmy robić inaczej? W przeciwieństwie do was, nie dajemy sobie jedynego prawa do decydowania o tym, kto zasługuje na miano artysty, a kto nie.

    Nie uważam, aby jakikolwiek z projektów, a już trochę ich było, zaszkodził tworzącym kobietom. Gdyby tak było, nie miałybyśmy większej rzeszy zwolenniczek właśnie wśród kobiet. Zainteresowanie jest duże i między innymi to zachęca nas do kolejnych inicjatyw.

    Myślę, że dziewczyny, które zarzucają nam szkodliwą działalność, kiedy robimy zupełnie odwrotnie, bo promujemy kobiecą twórczość, mają problem z tym co tworzą. Szukają więc winnych we własnej grupie, bo tak wygodniej i łatwiej.

    My nie zgadzamy się na panujący porządek świata, że sztuka nie ma płci i że jest uniwersalna. Nie prawda. Uniwersalne = męskie. Faceci mają cały świat, a my mamy nasze projekty. My chcemy pokazać, że sztuka kobieca jest bardzo różnorodna, że dotyka różnych tematów, czasem zupełnie prozaicznych (czyli takich, które wam odpowiadają), a czasem wręcz odwrotnie, wynikających ze sposobu życia kobiet, socjalizacji, uwarunkowań społeczno-kulturowych (czyli takich, których nie akceptujecie).

    Tyle ode mnie.

  5. Sylwia, ale najlepiej wiesz, że można się samemu wydać. My w DP wydajemy kumpli, zasadniczo, kumpele także, możesz zapytać np. Katarzynę, czemu wyleciały jej niektóre projekty, albo Myszę, dlaczego poleciał jej komiks do mega słabego scenara Dema.

    Masz dwa tysiące złotych, masz wydawnictwo – tylko potem to sprzedać jeszcze trzeba. Ale to inna bajka.

    A dziewczynom, które nie chcą robić „komiksów kobiecych” pozwól ich nie robić. Jak nie chcą łatki, to nie przylepiaj. No na boga. Nic tak bardzo mnie nie wkurwiło, jak wrzucenie w jednej antologii do działu „american manga”. Ani to manga, ani tym bardziej amerykańska nie była. Nic na siłę.

  6. Poza tym, sorry, nie miej do mnie pretensji, że jako wydawca płacący z własnej kieszeni wybieram co chcę publikować. Tomek Kleszcz nie ma z nami problemu, a odrzuciliśmy mu już chyba ze trzy komiksy. A ma fiuta i nie jest czarny, więc nie ma żadnego pozakomikoswego powodu, żebyśmy to robili, prócz tego, że nie widzieliśmy tych projektów jako materiału dla naszego odbiorcy.

    Nie wolno zmuszać Naszego Dziennika, żeby drukował lewackie teksty…

  7. @Sylwia
    Też mógłbym wymienić kilku(NASTU) polskich komiksiarzy, których prace są odrzucane z różnych głupich powodów.
    Albo po których to autorach anonimowe anonimy napierdalają na forkach „za brzydkie rysunki i złą treść”.
    Ta licytacja niczemu nie służy.
    Blog fajny, obserwuję.

    Zresztą, w ostatnim ziniolu w przeglądzie zinów (zima-wiosna), na ile się dało przybliżyliśmy zinową twórczość kobiecą.
    Czyli warsztaty zinowe Arterii, Bostońskie Małżeństwa ( z opóźnieniem, sorry) i zinka Szaulińskiej.
    Jeśli w ostatnim czasie było więcej, to niestety nie wyłapaliśmy. Przy okazji, zinków ostatnio pojawia się sporo. W sumie, nie ma szans aby to wszystko ogarnąć. Jeśli masz ochotę coś zasugerować, zwrócić na coś uwagę lub o tym napisać, to ja ze swojej strony zapraszam.

  8. przepraszam bardzo, Sylwio. To, zę się z Tobą i twoimi zwolenniczkami nie zgadzam, nie znaczy, zę wyładowuje frustrację. Ja akurat jestem zadowolona z tego jak psotępuje moja kariera. A idzie mi całkiem nieźle, naprawdę. jestem zadowolona, w środowisku komiksowym nie jestem dyskryminowana, na równi traktowana. To raczej wy, wszystkie tu trąbiące o komiksie kobiecym jakbyście nie były zadowolone z siebie samych i teog co robicie i musicie się jakos usprawiedliwiać.
    Wygodniej powiedzieć „odrzucają nas bo mamy cycki” niż „odrzucają nas bo robimy kiepską robotę”, prawda?

  9. Zaaaraz zaaraaaz.

    „Myślę, że dziewczyny, które zarzucają nam szkodliwą działalność, kiedy robimy zupełnie odwrotnie, bo promujemy kobiecą twórczość, mają problem z tym co tworzą. Szukają więc winnych we własnej grupie, bo tak wygodniej i łatwiej.”

    I wypowiedź ŚGMA ktora podsumowac można „szukanie winnych innych niz one bo tak wygodniej i łatwiej”.

    Poza tym, kto zarzuca szkodliwą działalność poprzez istnienie „dziewczyny rysuja” czy „bostońskie małżeństwa”? Bo jak na razie spotkalem sie tylko z zarzutami „produkt słaby merytorycznie jak i wizualnie” oraz „to ze jestem kobieta nie czyni z mojej tworczosci <>”.
    I to ten drugi zarzut odnosci sie tez do tworzacych kobiet. Bo czesc z nich nie chce byc wrzucana do wspolnego wora z „riot grrrl” tylko dlatego ze wszystkie maja owolacje. Sledziu jest w tym samym kotle co rysownicy komiksow „nazi white pride”?

    Posluze sie kulinarnym porownaniem. Pieke swietne babeczki. I robie super ryz z curry. Ale nie podaje ich na jednym talerzu.

  10. Hej, do ostatniego kolektywu mój komiks został odrzucony… Czy to oznacza ,że jestem kobietą ?

  11. @godai
    „Poza tym, sorry, nie miej do mnie pretensji, że jako wydawca płacący z własnej kieszeni wybieram co chcę publikować. ”

    A więc odbiję piłeczkę, ty nie miej do mnie pretensji, że chcę robić stronę, antologię menstruacyjną, że współtworzę artbloga, że pisze o komiksie kobiecym zgodnie z moimi zainteresowaniami. Albo, że ktoś robi warsztaty dla dziewczyn czy wystawę komiksu kobiecego. Mamy prawo decydować o profilu działalności i tym, kto w tej działalności uczestniczy.

    „A dziewczynom, które nie chcą robić „komiksów kobiecych” pozwól ich nie robić. Jak nie chcą łatki, to nie przylepiaj.”

    Wyszczególniłyśmy jakimi względami się kierujemy przy definiowaniu komiksu kobiecego. Jeśli te warunki są spełnione to będzie to komiks kobiecy. Jeśli warunków nie będzie, no to oczywiście nie.
    A że komuś te zagadnienia, które dla nas są wyznacznikiem, są obce, nie dostrzega ich bądź nie rozumie, to już nie nasza wina. Taki profil strony, takie nasze zainteresowania i pod tym kątem spoglądamy na kobiece prace. Każda osoba odwiedzająca CG powinna być świadoma, że strona jest ukierunkowana genderowo. To widać choćby po zawartości witryny czy naszej pozakomiksowej działalności. Trudno, żebyśmy miały szczegółowo tłumaczyć na czym to polega, dostosowując się do poziomu (nie)wiedzy niektórych czytelników.

    Jeśli dziewczyny nie chcą to niech nie robią takich komiksów, ale też niech się tak nie bulwersują jeśli jakiś recenzent czy czytelnik ma ochotę zaliczyć je do nurtu twórczości kobiecej. Ma do tego prawo tak samo jak ty do decydowania kogo wydasz czy ja do decydowania jaką stronę robię. A my (jako ekipa CG) za takich recenzentów i ich kryteria wyboru nie odpowiadamy. My mamy swoje, oni mogą mieć swoje.
    Inna sprawa, że autorka powinna brać odpowiedzialność za to co tworzy. Jeśli komiks spełnia kryteria, to opór z jej strony, przed nazywaniem utworu kobiecym, jest dość sztuczny.

    @Maciej
    Sporo się dzieje na poziomie kobiecej twórczości offowej. Jako strona staramy się to jakoś ogarniać bądź w postaci newsów/tekstów bądź w postaci publikacji. Oczywiście nam też zdarza się o czymś nie wiedzieć, do czegoś nie dotrzeć. Nie zmienia to jednak faktu, że przynajmniej coś w tym kierunku robimy, promujemy. I między innymi za to stałyśmy się „tymi złymi”. Ciekawe zjawisko, off jako wytwór passe bądź jako ewentualne zagrożenie dla twórczości komercyjnej.
    Wspominasz o Ziniolu, no i fajnie, że był artykuł (czytałam go, nie ustrzegliście się paru błędów, ale mniejsza o to). Przymierzam się do napisania kilku tekstów o podziemnej twórczości kobiecej z Polski i nie tylko, ale nie wiem czy mój materiał byłby mile widziany w Ziniolu ;)

    @Piotrek
    Nudzisz się? To zajrzyj na Pudelka

    @N.
    Kilka komentarzy już tu napisałaś i świadczą one o czymś zupełnie przeciwnym. Do frustracji doprowadza cię fakt robienia komiksów o menstruacji, lesbach, promowanie prac awangardowych czy offowych. No i jest jeszcze komiks kobiecy, tak bardzo bolesna dla ciebie sprawa. Wow, no popatrz, jakoś ani razu twoje nazwisko nie pojawiło się w materiałach na stronie CG (która przecież słynie z komiksu kobiecego). Chandryczysz dla zasady.

    @Japonfan
    Patrz odpowiedź do godai’a.

    Nie zamierzam dłużej podejmować wątku. Będziemy nasze projekty kontynuować, promować komiks kobiecy i pisać o twórczości kobiecej z takiej perspektywy jaka nas interesuje. A wam, zamiast tracić czas na pisanie komentarzy, radzę skupić się na własnej twórczości.

  12. @luise:

    „A więc odbiję piłeczkę, ty nie miej do mnie pretensji, że chcę robić stronę, antologię menstruacyjną, że współtworzę artbloga, że pisze o komiksie kobiecym zgodnie z moimi zainteresowaniami. Albo, że ktoś robi warsztaty dla dziewczyn czy wystawę komiksu kobiecego. Mamy prawo decydować o profilu działalności i tym, kto w tej działalności uczestniczy.”

    A od kiedy mam pretensję? Przestań tylko mówić, że wybór rzeczy do druku odbywa się w Polsce na podstawie płci. To są przypadki, a nie standard. U nas się nie odbywa w ten sposób. Przestańcie po prostu warunkować WSZYSTKO płcią, dopuśćcie do siebie, że istnieją też inne kryteria, niezwiązane z regularnym krwawieniem. Bo istnieją.

  13. walczcie dziewczyny o komiksowy parytet. nie ma dla Was widać innego wyjścia.

  14. Jejku, jej…

    Chyba po prostu należy zrozumieć, że mamy inny target, bo jesteśmy innymi ludźmi, zanurzonymi w innych środowiskach. Być może ktoś już zauważył, że komiksiarze oraz lesby/ew.anarchofeministki rzadko się spotykają wspólnie na piwie. Mimo, że łączy nas komiks, to strony konfliktu, który się tu odbywa, skupione są innych kryteriach.
    Dla mnie samej najważniejszy w komiksie jest temat i scenariusz. Finito. Mam swoje upodobania estetyczne, ale nie dyskwalifikuję prac za niski poziom grafiki. Rozumiem, że inni mają inaczej. Poza tym nie jestem wydawcą. Instynktownie rozumiem, co się sprzedaje, ale nie mam ochoty iść w tym kierunku.

    Wszyscy, którym się nie podobają pomysły kobieco-lesbowo-offowo-amatorskie: obserwujcie nas, proszę, bez kąśliwych komentarzy i nadmiernej krytyki. Póki co jesteśmy tylko w necie, który ścierpi jeszcze więcej niż papier. Dajcie nam szansę rozwinąć skrzydła według naszego pomysłu, a kto wie, może kiedyś to, co będziemy rysować spodoba się i Wam. Myślę, że Sylwii chodzi przede wszystkim o afirmację działań dziewczyn na polu komiksu, i pozwólcie nam na to. I my naszych działań tak naprawdę chyba nie kierujemy do Was. Inny target, jak już mówiłam.

  15. to ma sens. skąd w takim razie pretensje do patriarchalnego heteronormatywnego środowiska o to, że nie chce czytać i wydawać brzydkich i nieciekawych (niestety na urodzaj dobrych zbuntowanych scenariuszy feministycznych skarżyć się nie można) dzieł o lesbijkach czy rzeczonej menstruacji? Alison Bechdel ma u nas dobrą prasę, tylko że ona musiała po prostu zrobić dobry komiks.

  16. Ja takich pretensji nie mam. Ale to tylko moja własna opinia. Sęk chyba jest w tym, że alternatywne niepatriarchalne nieheteronormatywne środowisko związane z komiksem jest w powijakach, i to jesteśmy właśnie my. Patriarchalne heteronormatywne ma już za sobą kawał historii. My prosimy więc o czas. Bo wydaje mi się, że w naszym przypadku najpierw pojawia się temat, a potem pomysł na jego ekspresję. A potem osobom, które myślą, ze mają coś do powiedzenia, trzeba jeszcze dać czas, żeby nauczyły się rysować. I żeby się uczyły się na błędach w pozytywnej atmosferze, a nie słuchały cały czas, że no future i że wszystko, co robimy jest właśnie brzydkie i nieciekawe. Myślę, że istnieje potencjał. Myślę, że potencjał rozbudza publikacja, w takiej, czy innej formie.

    No i kurcze-przecież to, ze chcemy mieć swojego zina i swoją stronę chyba jest jasnym komunikatem, że przestajemy mieć pretensje i idziemy w swoją własną stronę, nie?

    Ja rozumiem, że Bechdel jest super i że spełnia kryteria obu grup odbiorców, bo jej Fun Home jest uniwersalne. Ale ona kiedyś też rysowała koszmarki-poszukaj sobie w necie. Ale to nie jest tak, że każda z nas chce być Bechdel-chodzi raczej o możliwość swobodnej ekspresji własnego doświadczenia.

  17. Komiks można podzielić na żeński i męski wg płci autorek/ów, jak i wg podejmowanej tematyki. Nie pisząc już o tym, że zbiorowe onanizowanie się w krytykowaniu wyodrębnienia „KOMIKS KOBIECY” jest z waszej strony kompletnie nielogiczne i po prostu śmieszne. Zupełnie jakbyście oburzali się na fakt, że płeć ma z a w s z e znaczenie i że nie jest ( choć powinna ) tak neutralną informacją, jak np. kolor oczu. GENDER się kłania, może by się towarzystwo malkotentek i malkotentów zapoznało z podstawami, żeby nie uchodzić na pierwsze naiwne i naiwnych.

    Btw „menscy tfurcy” z „patriarchalnego heteronormatywnego środowiska” wydają często szmiry o takiej fabule i jakości, że tylko się nimi podetrzeć. Nie mają monopolu na tworzenie dobrych rzeczy. Potraficie to zauważyć, a nie potraficie zauważyć schematów podejmowanych tematów i prezentowania płci w komiksach? Przynajmniej moglibyście, bo jak narazie pod niemal każdym artykułem piszecie to samo w styliku „alem ja siem nie zgadziam na komiks kobiecy, i juś!”.

  18. Przeczytałam cała dyskusję i podziele się kilkoma uwagami, tez aby wesprzeć głos Sylwii.
    oprócz tego, ze była to zwyczajnie przykra lekturato:
    szkoda, że w XXI wieku, w środku Europy, trzeba tłumaczyc tym, którzy w taki lub inny sposób
    chca komentowac swiat, że w wielości i różnorodności siła i rozwój.
    Bałabym się na miejscu wielu osób zabierających tu głos, głosić poglądy, zdradzające brak znajomości problematyki genderu, patriarchatu
    lub też wykazania woli dowiedzenia się czegoś więcej ponad to, co już ma się ładnie poukładane w głowie.
    Dziewczyny rysują i nie będą, nawet nie powinny, tłumaczyć się z tego:) Ja do tych dziewczyn należę.

  19. @szaulinska – nikt nikomu nie broni ekspresji. żeby być poważnie traktowanym trzeba jednak napierw zrobić coś co się do czegokolwiek nadaje, a nie wygłaszać manifesty.

    @DariaJ – czyli co, Pan Tadeusz to literatura męska, bo Mickiewicz i bo Tadeusz, a malarstwo Da Vinciego to malarstwo męskie a przy okazji gejowskie? nikt nie kwestionuje istnienia komiksów tworzonych przez kobiety, ale od razu ‚komiks kobiecy’? to raz. dwa – pewnie że faceci też tworzą szajs, ale niech środowisko zawzięcie lansujące termin ‚komiks kobiecy’ zrobi w końcu co nim nie jest, to pogadamy, bo jak na razie jedyne ciekawe komiksy autorstwa kobiet tworzą autorki nie identyfikujące się z hasłem i walką o lepsze jutro.

  20. @sosna – ale dziewczynom nikt nie broni rysować komiksów. I nigdy nie bronił. Niech rysują jak najwięcej. Tylko nie można mieć pretensji do wydawcy, że nie wydaje wszystkiego, co mu się podstawi pod nos.

  21. Ta dyskusja jest zabawna. Kręci się wokół tego, czy twórczość kobiet można nazwać kobiecą. ROTFL. Może kobieta to „mężczyzna inaczej”? :D
    Rzucę wnioski na koniec, bo istnienie KOMIKSU KOBIECEGO jest faktem nie do kwestionowania i po prostu szkoda czasu na pisanie o rzeczach oczywistych, a już na pewno na odgrywanie nauczycielki wiedzy powszechnie dostępnej.

    sosna – bardzo podoba mi się Twój komentarz. Od siebie dodam, że edukacja w Polsce na temat różnorodności jest na tak żenująco niskim poziomie, że na poważnie zastanowiłam się, czy nie zaproponować Autorce tej strony moderowania komentarzy. Ale jak widzę, już o tym zdecydowała. Dobre posunięcie. Mentalność ludzi zmienia się bardzo powoli, niestety. A krytykanctwo wobec najlepszych nawet inicjatyw to jakaś norma narodowa u nas. Zabija rozwój.

    W Polsce niemal wszystko, co jest opatrywane terminem „kobiece” – niezależnie o jakim rodzaju twórczości mówimy – jest atakowane i negowane jako rzekomo bezwartościowe. Tym bardziej, kiedy nie wpisuje się w heteronormę. Twórczynie, które nie tylko dotykają, a wręcz rozwalają stereotypy tworzone przez mężczyzn na temat kobiet, spotykają się obecnie z jeszcze większą krytyką.
    Patrząc na historię komiksu kobiecego w Europie i towarzyszące jego rozwojowi w Polsce komentarze, można przeżyć deja vu. Widać doskonale, że krytykującym wcale nie chodzi o FORMĘ twórczości kobiet, a o niewygodną dla nich TREŚĆ. A że otwarcie nie mogą przyczepić się do tej treści – ponieważ feminizm i gender odpowiada na wszelkie zarzuty, a istnienie stereotypów i wykluczeń ze względu na płeć jest powszechnie badanym faktem – atakują więc formę.
    I to dopiero jest śmieszne. Kompletna hipokryzja i podwójna norma – o ile chłopak rysujący koszmarki jest „jeszcze szlifującym swój talent”, o tyle dziewczyna rysująca koszmarki jest dla krytykujących „beztalenciem, które należy spalić na stosie razem z jej pracami”. ROTFL! Dziwię się dziewczynom, które nie zauważają, że ich koledzy poklepując po ramieniu swoich kolegów, dla nich zawsze mają jakąś dawkę krytykanckiego jadu.
    ______________________________________________

    Można napisać tylko jedno: „Nie przejmuj się, i rób swoje.”
    ______________________________________________

    Gonzio – mężczyźni często robią rzeczy, które się do niczego nie nadają, a mimo to wygłaszają manifesty. Zabroń im tego! ROTFL.
    I tak, KOMIKS KOBIECY. To raz.
    Twoje wyobrażenia o KOMIKSIE KOBIECYM są kompletnie nieadekwatne do rzeczywistości, ponieważ jesteś tak napakowany stereotypami, że fakty różnorodności twórczości kobiecej Ci umykają. Rozejrzyj się po Europie, może otworzą Ci się oczy. To dwa.
    Najciekawsze prace tworzą kobiety identyfikujące się z feminizmem, gender i właśnie walką o lepsze jutro, a nie – za nie przeproszeniem – fallolizuski. To trzy.
    Poczytaj sobie o seksizmie w twórczości mężczyzn, nie tylko polskich. Po Twoich komentarzach widać, że bardzo mało wiesz. To na początek, jeśli chcesz być brany serio przez znawczynie komiksu kobiecego. Bo na dzień dzisiejszy czuję się, jakbym czytała komentarze przedszkolaka. Wtedy pogadamy. EOT.

  22. Wskaż te prace. polskie. nie europejskie. Wskaż też wszystkie zajebiste komiksy które jakoś umykają zamkniętym na inność samcom. proszę wskaż chociaż jeden polski dobry KOMIKS KOBIECY, zamiast odwracać kota ogonem i zarzucać mi stereotypowość odpuszczając sobie w podobny sposób przykłady.

    JEDEN DOBRY POLSKI KOMIKS KOBIECY. poproszę link. z góry ostrzegam, jeśli to będzie SGMA to umrę pękając ze śmiechu.

  23. Ja chciałem tylko nadmienić że całe to zjawisko genderu które jest tak często powoływane jako argument obronny „komiksu kobiecego” raczej nie opiera się tylko na cipkach, lesbijkach i menstruacji. Czemu więc (w ramach wolności artystycznej, oczywiście…) jest ono, że się tak wyrażę, gwałcone wizerunkami cipek i zakrwawionych podpasek? Jeśli jednak okaże się że o to chodzi w komiksie kobiecym, gdzie w takim razie miejsce dla heteroseksualnych rysowniczek / scenarzystek, które nie mają ochoty na tworzenie historii o macankach w windzie?

  24. Może warto, żebyś pękł…?:)) listek mięty podać?

  25. „Komiks Kobiecy”? To jakby powiedzieć, że autorzy komiksów dzielą się na dobrych, złych i na kobiety. Jeśli chcecie uniknąć dyskryminacji, to twórzcie bez podziałów. Bo ta idea dyskryminuje. Czy my, kobiety jesteśmy gorsze lub lepsze i dlatego musimy być izolowane od innych? Nie sądzę. Kobieta to taki sam człowiek jak mężczyzna, więc kobieta może być tak samo dobrą autorką jak mężczyzna autorem. Jeśli nie potraficie tego zaakceptować, i twierdzicie że macie jakieś mniejsze zdolności czy coś w tym guście, może faktycznie jesteście innym gatunkiem. Innym także niż spełniające się w twórczości kobiety, innym niż ja, chociaż nie jestem sławna, nie twierdzę że mam na to z założenia mniejsze szanse niż facet o identycznych zdolnościach, umiejętnościach.

  26. i jeszcze jedno. komiks feministyczny nie oznacza od razu komiksu kobiecego. choćbyście go nie wiem ile razy tak nazwały.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *