23

Jesteśmy sobą zainteresowane

Sylwia Kaźmierczak, Elżbieta Sokołowska

„Komiks kobiecy”, kość niezgody. Kiedy i dlaczego powstał, jakie komiksy do tego nurtu zaliczyć? Sprawa zdaje się oczywista dla wielu twórczyń, czytelniczek i ogólnie ludzi związanych w jakimś stopniu z komiksem – także tych płci męskiej.
Okazuje się jednak, że dla niektórych czytelników sformułowanie to jest wciąż niedopuszczalne, nieprawomocne, w najwyższym stopniu podejrzane, czemu dają wyraz, komentując kolejne artykuły na Comix Grrrlz. To z myślą o nich wracamy do fundamentów. Wywoływane non stop do odpowiedzi, postanowiłyśmy krótko i w kilku punktach odrobić lekcję podstaw z tymi, którzy nie mogą przejść spokojnie i bez palpitacji serca obok terminu „komiks kobiecy”.

„Us women are usually interested in women” – niech ta wypowiedź Triny Robbins będzie mottem.

* Komiks kobiecy – w dużym uproszczeniu można powiedzieć, że jest to komiks stworzony przez kobietę* i pokazujący świat z kobiecej perspektywy wynikającej z jej specyficznego doświadczania jako rezultatu społeczno-kulturowych uwarunkowań.
Kobieta* jako autorka to warunek sine qua non, aby można było mówić o kobiecej perspektywie.

* Do komiksu kobiecego można zaliczyć każdy wytwór, także tych artystek, które nie chcą być z tym nurtem utożsamiane. Klasyfikacja, kategoryzacja i interpretacja to domeny czytelnika i recenzenta.

*Charakteryzując komiks kobiecy, należy nadmienić, że choć istniał już od dawna, na dobre zaczęto o nim mówić w latach 70. ubiegłego wieku za sprawą rozwoju w USA ruchu kobiecego oraz kolektywów twórczyń. Poruszana wówczas tematyka różniła się od tej obecnej na łamach komiksów kobiecych dziś. W latach 70. przeważały tematy oscylujące wokół feminizmu, dziś jest to przede wszystkim real-life (miłość, podróże, problemy zdrowotne, itd.).

* W jakim celu powstał komiks kobiecy:
– Jak w każdej innej dziedzinie sztuki, a także życia społecznego, polityki itd. zaczęto głosić, że to co „męskie” nie znaczy „uniwersalne”. Gdy mówi się o mężczyźnie, nie znaczy to od razu, że mówi się o człowieku w ogóle. Kobiety potrzebowały miejsca, w którym mogą zaistnieć, wyrazić siebie.
– Komiksy kobiece zaczęły powstawać w opozycji do masy tytułów dla mężczyzn (chłopców), utworów, które nie spełniały oczekiwań kobiet jako czytelniczek (a pamiętajmy, że czytelniczka może być też autorką; zarazem autorki nie muszą być głuche na głosy czytelniczek).
– Aby podjąć zagadnienia zakłamywane, błędnie przedstawiane bądź pomijane przez mężczyzn.
– Aby przełamać stereotypy dotyczące płci, seksualności, kulturowo przypisanych ról.
– Jako remedium pozwalające wyrzucić z siebie pewne emocje za pomocą rysunków.
– Aby podejmować kwestie feministyczne i tematykę osobistych cierpień. Jak wspomniałyśmy powyżej, z czasem tematyka komiksów kobiecych stała się bardzo różnorodna, nie dotyczyła już tylko zagadnień queer i gender czy feminizmu, lecz także zwykłych codziennych spraw, miłości, pracy, pasji, itp.
– Last but not least komiks kobiecy narodził się także dlatego, że kobiety chciały robić coś same, we własnym kobiecym gronie, poza środowiskiem twórców mężczyzn.

* Komiks kobiecy to nie tylko amerykański underground, to bardzo szerokie zjawisko o światowym zasięgu. To masa tytułów, wystawy, konferencje, organizacje. To także Europa z jej dziewczyńskimi kolektywami i Japonia z shoujo i josei. Komiks lesbijski, podejmujący specyficznie kobiecą tematykę, to wisienka na torcie kobiecego komiksu.

* Czy mężczyzna może pisać o kobiecych sprawach (takich, jak np. wielokrotnie przywoływane na Comix Grrrlz menstruacja czy miłość lesbijska), wykorzystując do tego poczynione obserwacje? Może, któż mu tego zabrania? Rzadko, ale zdarza się, że zrobi to nawet dobrze. Być może będzie to rzetelna praca wszechstronnego scenarzysty, którego obserwacje mogą być dla kogoś przydatne. Nigdy jednak nie będzie to komiks kobiecy sensu stricto.

Lekcja zakończona, podstawy podstaw przedstawione. Po więcej szczegółów odsyłamy do odpowiednich opracowań naukowych, szczególnie Triny Robbins, która wiele lat swojej działalności poświęciła na badanie obecności kobiet w komiksach oraz kobiecej twórczości.

I pamiętajcie: nikt nie wie o kobiecie więcej niż ona sama.

*osobę trans, queer lub inną nienormatywną identyfikującą się jako kobieta

Zobacz także:

23 Comments

  1. Wszystko co było do powiedzenia, zostało z naszej strony powiedziane. Tyle w temacie definicji. Redakcja nie będzie już do tego wracać, zajmując się bieżącymi publikacjami, wydarzeniami i kwestiami.

  2. „Nie ma takiej dziedziny życia, która byłaby kobiecie tak bliska i jednocześnie tak obca, jak ona sama” – to z podręcznika medycznego z 1908 roku

    ;)

    A ogólnie, dzięki za ustosunkowanie się do naszych oczekiwań: teraz przynajmniej wiemy, jakie kryteria omawiać. Natomiast wojownicze i konfrontacyjne tony zupełnie zbędne – kurde, dziewczyny, to, że my, faceci, i część wątpiących dziewczyn coś kwestionujemy, nie znaczy, że z tym walczymy.

    Równie nieostre jest użycie pojęcia mainstream.

    Ja bym poszedł w dyskusję, nie w starcie – ale będę jak mantrę powtarzał swoje wątpliwości i pytania, które będą zbywane ogólnikami, zamiast wyjaśniane.

    TO jest dobry przyczynek do dyskusji o komiksie kobiecy. Niech się zacznie toczyć na tym poziomie.

  3. No, coś się ruszyło. Przychylam posta Bartkowi.

    „* Komiks kobiecy – w dużym uproszczeniu można powiedzieć, że jest to komiks stworzony przez kobietę, o kobietach (dziewczynkach, dorosłych, trans) i do nich skierowany.”

    Najbardziej w tej uproszczonej definicji razi mnie „stworzony przez kobietę”, a w drugiej kolejności „do nich (kobiet) skierowany”.

    Pytanie – a jeśli komiks jest podpisany pseudonimem artystycznym, jeśli nie wiem przez kogo został stworzony? Jeśli nie interesuje mnie osoba autora? Jeśli to stworzył facet podający się za kobietę albo kobieta po operacji zmiany płci?
    Co wtedy?
    No i wreszcie – co z komiksem damsko-męskim? Czy Olga i Daniel albo Alan Moore i Melinda Gebbie tworzą inny rodzaj komiksu?
    Po co w ogóle dzielić sztukę w oparciu o osobę autora?
    Czy jest komiks niepełnosprawny – tworzony przez osoby niepełnosprawne, opowiadający o problemach tych osób i do nich skierowany?

    „skierowany do kobiet”
    Skąd mam wiedzieć, że komiks, który właśnie czytam jest skierowany do kobiet? Na okładce oznaczenia ktoś robi? Faceci – nie czytajcie, to nie dla was?
    Czy przed rozpoczęciem pracy nad komiksem artystka (bo nie artysta – ten komiksu kobiecego nie zrobi) ma się zadeklarować: „to będzie dla kobiet”, albo „akurat ten komiks będzie dla wszystkich”?

    Rozumiem podział komiksu ze względu na tematykę: „superbohaterski”, „sensacyjny”, „erotyczny”, „feministyczny”, „lesbijski”, „horror”, „western”, „obyczajowy” i kurcze sto innych gatunków, podgatunków, mieszanek etc.
    tylko wiecie, komiks superbohaterski może zrobić nie-superbohater, a western – Rosjanin,
    dlaczego facet nie może zrobić komiksu kobiecego?

    a jeśli facet zrobi kolor, albo liternictwo w komiksie napisanym i narysowanym przez kobietę, czy komiks może wtedy załapać się do „komiksu kobiecego”? czy to musi być „czystej krwi komiks 100% przez kobietę robiony”?

    czy facet może być wydawcą komiksu kobiecego?
    no i co się stanie, gdy komiks skierowany do kobiet nie zaintersuje ich i przeczytają go tylko 3 kobiety, ale za to 1253 panów? czy przestanie być kobiecym?

    takie pytania na gorąco w związku z próbą definicji mi się nasuwają…

  4. „Nikt nie wie o kobiecie więcej niż ona sama.” – Najlepsze wyjaśnienie. Sedno komiksu kobiecego.

    Nie dziwi mnie ‚niezgoda’ facetów na komiks kobiecy. To taka pozostałość po niezgodzie na to, by kobiety miały własne zdanie i mówiły otwarcie o sobie, zamiast – co już zostało napisane w „Jesteśmy sobą zainteresowane” – być jedynie czytelniczkami bardzo często nieadekwatnych do rzeczywistości przedstawień kobiet przez autorów w ich komiksach. Autor nie jest Autorką. :D

  5. Dziękuję za to wprowadzenie do dyskusji. Jak zauważył Bartek, nie ma sensu demonizować żadnego z pytających o definicję, bo to sprawa podstawowa – „kość niezgody” to w tym wypadku przesada, to żadnej niezgody dojść nie mogło, skoro nie wiedzieliśmy, o czym mówimy, a Ci, którzy wiedzieli, nie chcieli powiedzieć.

    Niemniej, dysponujemy już wyjaśnieniem, za co podziękowania dla Sylwii. Tylko że w takim wypadku wprowadzenie kategorii komiksu kobiecego… cóż, kończy dyskusję. Przynajmniej dla mnie, mężczyzny. Komiks ten nie może być przeze mnie stworzony, nie jest do mnie skierowany, nie jestem obiektem jego zainteresowania i mnie nie dotyczy (wedle definicji). Zatem jak mogę się do niego ustosunkować? Podobnie jak do innych rzeczy, których targetem nie jestem – filmów instruktażowe o zastrzykach insulinowych, gum do żucia zmniejszających cellulit , magazynu o hodowli mangust w warunkach domowych. Istnieją wyłącznie w kategorii ciekawostki, lecz jako niezainteresowany bezpośrednio tematem, nie mam do nich dostępu, bo nie są kierowane do mnie.

    I teraz warto by się zastanowić, czy obawa o zasadność tworzenia nowej „szufladki”, zwłaszcza na naszym małym, polskim ryneczku jest zupełnie bezpodstawna i pozbawiona sensu.

  6. A mnie zastanawia jedna rzecz

    ” Aby przełamać stereotypy dotyczące płci, seksualności, kulturowo przypisanych ról.”

    Czy przypadkiem robienie podziału „komiks kobiecy, komiks męski” nie przyczynia się do pogłębiania stereotypów? Zwykły czytelnik nie będzie szukał definicji komiksu kobiecego, nie będzie grzebał w bibliotekach by się dowiedziec co to, tlyko gdy usłyszy „komiks kobeicy” od razu dopisze sobie stereotypowe problemy kobiet. Teraz nie wiem, kobiety walcza o równe traktowanie czy o szufladki? Bo w szarym społeczeństwie stereotypy funkcjonuja i będę funkcjonować, a takowenazewnictwo nic nie zmieni. To tak jak z „kinem kobiecym” – szary Kowalski od razu pomyśli o komedii romantycznej.
    Jest sens?

  7. Spojrzenie na świat 50% procent jego populacji – czyli kobiet – to nie jest „szufladka”.

  8. No, to skoro to jest 50%, to musimy mieć także „komiks męski”. Bo to równie duże zjawisko. No i, cholera, MUSI być równouprawnienie, nie ma tak, że jest „komiks kobiecy” a o męskim ani słowa.

    Żadna z was nie odda dobrze w komiksie tego dyskomfortu, kiedy sobie człowiek suwakiem przycina poranny wzwód. ŻADNA!

  9. o, godai trafnie to ujał. Jak jest i komiks kobiecy, to i jest męski, prawda? To o cyzm jest komiks męski? I czy w ogóle teraz jest miejsce na komiks jako komiks? Czy naprawdę potrzebne nam kategorie?
    I tak, Angera, to ejst szufladka. Jeżeli dla 80% społeczeństwa określenie „kobiecy” będzie sie kojarzyło stereotypowo to jest to szufladka. chcecie z tym walczyć a zapędzacie się w kozi róg.

  10. LOL Żaden z was nie odda dobrze w komiksie rozkoszy wielokrotnych orgazmów łechtaczkowych! ŻADEN! :D

    „Musi być równouprawnienie” – No, Amerykę odkryłeś. Fiu fiu… ;)

    A poważniej: Nie twórczynie, a twórcy komiksów traktują swój punkt widzenia jako uniwersalny ( co jest bzdurą ). Wszędzie gnaty, erekcje i manekiny z silikonowymi cyckami do uratowania przez super-duper-bohaterków – tak rozumianego „komiksu męskiego” jest pełno. …I nagle strach i niezgoda na żeński punkt widzenia. A nawet problem wielu z samą nazwą: „komiks kobiecy”. …Co jest na rzeczy? M. in. możliwość poruszania przez kobiety bardzo wielu niewygodnych dla facetów spraw. I nie tylko…

    Czytam komiksy tworzone zarówno przez twórczynie, jak i twórców. Obecnie ci drudzy rzadko mają do zaoferowania coś więcej, poza nieadekwatnymi do rzeczywistości schematami, jeśli chodzi o kobiety. Signum temporis.

  11. @Angera:
    Jak się tworzy getto artystyczne, przewodnik praktyczny:
    1. Formujemy grupę, do której dostęp mają wybrani.
    2. Razem z grupą robimy coś, co jest tylko dla wybranych.
    3. Cieszymy się, że jesteśmy wybrani, i że to, co zrobiliśmy, jest dla nas, wybranych.
    4. Żyjemy sobie w grupie i dalej robimy coś dla siebie od siebie, jest fajnie, bo nadal jesteśmy wybrani.
    5. Poza grupą coś się niby dzieje, ale to nieważne, bo oni nie są wybrani.

    Spojrzenie na świat 50% jego populacji. Znakomicie. Tylko czemu ma to być do kobiet skierowane? (Ciekawy pomysł z zaznaczeniem tego faktu na okładce, aby Boże broń mężczyzna się nie pomylił i nie kupił komiksu nie dla niego) Facet owszem, nie zrozumie pełni napięcia przedmiesiączkowego, uczucia rodzenia itd itp, ale założenie, że to komiks od kobiet dla kobiet, nie od kobiet i facetów dla facetów i kobiet i odwrotnie w rozmaitych kombinacjach, zamyka go w szufladce. Tak po prostu jest.

  12. Z jednej strony piszecie

    „Komiks kobiecy – w dużym uproszczeniu można powiedzieć, że jest to komiks stworzony przez kobietę, o kobietach (dziewczynkach, dorosłych, trans) i do nich skierowany.”

    A z drugiej uważacie, że kategoria ta powinna obejmować wszystkie twórczynie (żeby nie patrzeć daleko – posty Angery). I odpowiedzcie sobie szczerze – czy to nie jest tworzenie szuflady? Nie uważacie, że w przyszłości, gdy kobieta zrobi komiks obyczajowy skierowany do ogółu odbiorców, nie zaś do samych kobiet, będzie miała spory problem żeby pokonać stereotyp, który same właśnie tworzycie? Stereotyp mówiący, że komiks obyczajowy narysowany przez kobietę to komiks kobiecy – czyli skierowany do samych tylko kobiet (bo w końcu mężczyźni takiego komiksu nie zrozumieją). Nie mówiąc już o paniach, które będą chciały spróbować sił w innych gatunkach.

    Swoją drogą, chyba gubicie się w dyskursach. Z jednej strony proponujecie pełen postmodernizm – autorowi wara od narzucania interpretacji, a z drugiej same innym czytelnikom(czkom) taką interpretacje narzucacie – że komiks narysowany przez kobietę to komiks kobiecy. To jak to jest w końcu? Bo pachnie to lekką hipokryzją.

    Na koniec, Angero – zdajesz sobie sprawę jak bardzo śmieszna jesteś? Twierdzisz, że nie jesteśmy w stanie zrozumieć kobiet, a jednocześnie piszesz posty, z których wynika, że doskonale poznałaś męski sposób rozumowania.
    Ja na ten przykład jestem feministą. I co teraz? Wciąż pasuję do obrazka jaki zarysowałaś w pierwszym poście?

  13. @Angera – zaraz zaraz. „Strach i niezgoda na żeński punkt widzenia” to wg. Ciebie to samo, co najprostsze zabiegi zwiększające atrakcyjność komiksu superhero dla jego targetu, czyli pryszczatych nastolatków, którzy lubią, gdy jest dużo rozpierduchy, strzelania i kobiet w opiętym lateksie, o których rozbieraniu mogą pofantazjować podczas bezsennych nocy z rękami pod kołdrą (tego też żadna z Was nie odda dobrze!)? To tak,jakby powiedzieć, że reklama telewizyjna chleba białego, pokazująca, że jest wypieczony, puszysty i pachnący to strach i niezgoda na chleb grahama. Jeśli wierzysz, że po wprowadzeniu szufladki „komiks kobiecy” w tytułach z superherosami i heroiniami zostaną poruszone problemy wielokrotnego orgazmu łechtaczkowego czy dyskusje o depilacji nóg, prowadzone pomiędzy bohaterkami, to ja gratuluję fantazji.
    Akcyjniaki rządzą się swoimi prawami,bo są kręcone dla młodzieży i wewnętrznego dziecka każdego faceta, a ich kobiecymi odpowiednikami są (tak, tak!) melodramaty i komedie romantyczne (w kinie, of corz). I ja jako mężczyzna czuję się zagrożony punktem widzenia komedii romantycznej jako uniwersalnym – faceci w nich to przystojne, umięśnione i wyrzeźbione do granic szarmanckie bestie, zawsze gotowe do pomocy/seksu/ugotowania obiadu. Obowiązkowo bogate albo przynajmniej zamożne, by obsypywać dziewczynę prezentami, kwiatami i kolacjami w drogich lokalach, a po mieście rozbijają się furami z rocznika bieżącego. Dlaczego my, mężczyźni, nie mamy w tym gatunku możliwości poruszania bardzo wielu niewygodnych dla kobiet spraw?

  14. „I nagle strach i niezgoda na żeński punkt widzenia”

    Słucham? Gdzie? W którym zdaniu?
    Boimy się właśnie o to, że same zamkniecie się w gettcie, z którego trudno będzie Wam potem wyjść. Że upupicie komiksy tworzone przez wszystkie pozostałe kobiety.

    Bo inna płciowa łatka – „męska” – też nie jest nobilitująca. Zazwyczaj oznacza, tak jak piszesz, gnaty, wybuchy i kobiety z nienaturalnym biustem. Takie rzeczy można odnaleźć w książkach reklamowanych jako „męska literatura” i jej podobne. Czy zatem komiksy Jasona Lutesa są komiksami męskimi? Jeśli czytałaś chociażby Berlin albo Karulezę Głupców, wiesz, że są możliwie jak najbardziej dalekie od nazwania ich „męską” rozrywką. To są po prostu dobre historie obyczajowe.

  15. ok. dziewczyny!
    pierwszy krok zrobiony, ale żeby nie były to slogany z hasłami, to poproszę teraz do każdej tezy uzasadnienie. przemyślane i sensowne.
    bo wygląda na to, że po prostu patrzycie na świat przez pryzmat swoich wąskich poglądów. nie dostrzegając, że jest multipolary, a nie zero jedynkowy.

  16. A Blankets? Ani cycków, ani gnatów… Kurna, nawet przemocy mało… A stanowczo nie kobiecy komiks, o nie! Autor ma fiuta, a komiks nie jest skierowany do kobiet – heretycko komiks ten skierowany jest do każdego, nieważne, jakiej płci jest.

    Skąd taka obawa i niezgoda na to, że może istnieć komiks uniseks? Że facet może napisać coś, co się kobiecie może spodobać? Bo to, Angera, wyziera z twoich postów. W dodatku mam wrażenie, że lecisz śmiesznymi tekstami zawierającymi „teraz się będzie działo, o kurwa, teraz zobaczycie, będziecie mieli za swoje, jak komiks kobiecy podbije świat, skończą się wam cycki i giwery” – taka wojująca niezgoda na to, że coś istnieje i bunt na poziomie liceum w stylu zmieniania świata. Tak to odbieram, sorry. Nie jako poważne rozmowy.

  17. A co też Ty mówisz, Bartku, przecież gdyby tylko Thompson nie pochodził ze średnio zamożnej rodziny katolickiej, na pewno już dawno uzbierałby na operację zmiany płci. To mentalna kobieta, a fiuta (jak zresztą doskonale widać w podanym przez Ciebie przykładzie) używa wyłącznie do sikania. Gdyby był mężczyzną sensu stricte, na pewno w komiksie jego umięśnione, wysportowane alter ego wymachiwałoby spluwą bądź dwiema, a droga ze szkoły do domu upływałaby mu na odgryzaniu szyjek od butelek z whisky, odklejaniu półnagich, bogato obdarzonych kobiet od swojego torsu i gaszeniu cygar na ich plecach. Ale że facetem nie jest, tylko kobietą uwięzioną w ułomnym męskim ciele, a finanse z rysowania nie pozwalają mu na terapię hormonalną i całą resztę, przynajmniej czerpie radość z tworzenia komiksów w nadziei, że zostanie zaakceptowany przez swoje mentalne siostry. Ot.

    A teraz żarty na bok. Angera – powiedz mi, bo inne koleżanki nie chcą lub nie potrafią – po co taki podział na komiks kobiecy i inne ma istnieć. Trzy argumenty. Proszę. Nawet jeśli już padły, nawet jeśli uznasz mnie za głąba i ograniczonego półgłówka – chciałbym wiedzieć ( i inni zapewne też) po co to wszystko jest.

  18. Argument o niedopuszczaniu kobiet średni, od razu mówię.

    Podniesiony na panelu tekst, że naczelni w Polsce w zinach odrzucają kobiety można potraktować jedynie jako urojenia. Ja przez trzy lata odrzuciłem z 8-10 komiksów kobiet i ok. 40-50 komiksów mężczyzn. Z tego co widzę po publikacjach w innych zinach jest podobnie.

  19. Od prośby, sformułowanej przeze mnie i t. mijają dwie doby. Angera dołącza do grona milczących obrończych komiksu kobiecego. Gratuluję konsekwencji.

  20. Istnieje wolność tworzenia akcji i tym podobnych, więc jak chcą, to czemu by nie. Choćby dla własnej przyjemności. Nikt nie jest do niczego zmuszany, więc równie dobrze nie musi to stać się popularne i wyjść poza krąg kobiet. Poza tym każdy wie, że są sprawy dotyczące tylko jednej płci. Jeśli chcą je omawiać w swoim gronie i później dzielić się swoimi przemyśleniami, poglądami i twórczością (lub nie), to droga wolna i nikt nie może jej zatarasować (różne wolności i inne prawne i konstytucyjne sprawy, nie znam się dokładnie).
    Uważam, że nie zawadza to nikomu, a racja leży, jak zwykle, po dwóch stronach i każda z nich wytacza mocne argumenty.

  21. Komiks kierowany do kobiet ma nie być przejawem, nazwijmy to, dyskryminacji? A gdybym skierował komiks do białych? Chyba mam prawo, bo jestem białasem. Bo ciapaty albo czarnuch nigdy nie zrozumie mojego punktu widzenia.

    (rasistowska etymologia użyta wyłącznie w celach sarkastycznych)

    Myślałem, że przekaz kieruje się do LUDZI, a dokładniej do CZŁOWIEKA, który jest odbiorcą przekazu, a to, czy mu się spodoba, być może ze względu na jego płeć, to już jego sprawa.

    Skoro „klasyfikacja, kategoryzacja i interpretacja to domeny czytelnika i recenzenta”, to dlaczego czynnikiem warunkującym jest płeć autorów?

    BULLSHIT, drogie panie. Popierdoliło was, i to równo. Uprawiacie chorą genologię, która jak rak zaraża kolejne gałęzie kultury (chyba nie muszę nikomu tłumaczę ile sztucznych podziałów można znaleźć w muzyce elektronicznej, albo gitarowej). W dodatku podkreślając wagę takich czynników, jak płeć autora, albo płeć docelowego odbiorcy, wpisujecie się w komercyjną filozofię demograficznego uogólniania i targetowania wszystkiego co tylko się produkuje i tworzy.

    Czy widział ktoś „komiks męski”? To pewnie taki o przygodach Supermana. Napisany przez mężczyzn dla mężczyzn. Bo kobiecość to czytanie o „real life” (w przeciwieństwie do „nie-real life”, czyli życiu poza fikcją komiksu, haha!), a męskość wręcz przeciwnie. A mężczyzna nigdy nie zrozumie kobiety.

    Takie z was feministki, jak ze mnie ksiądz-matematyk.

  22. „Do komiksu kobiecego można zaliczyć każdy wytwór, także tych artystek, które nie chcą być z tym nurtem utożsamiane. Klasyfikacja, kategoryzacja i interpretacja to domeny czytelnika i recenzenta.”

    Jako transseksualistę FtM zaciekawił mnie niesamowicie ten fragment. Jak, Drogie Panie, definiujecie kobietę?
    Czy gdybym opublikował komiks, zanim moje dane osobowe zostaną oficjalnie zmienione i, dodajmy ten niezbyt prawdopodobny warunek, nie użyłbym żadnego pseudonimu, zaklasyfikowałybyście go jako „komiks kobiecy” (stanowczo wbrew mojej woli)? A może, jaką mam nadzieję, nie jestem w stanie robić komiksów kobiecych, chociaż doświadczyłem na sobie, jak to jest mieć okres (btw miesiączka jest dokładnie tak samo porywającym tematem na komiks, jak wyciskanie pryszczy)? A może jeszcze inaczej – istnieje jakaś magiczna granica, kiedy mój potencjalny komiks przestałby być „kobiecy”, a zaczął szowinistycznie, mizoginistycznie i patriarchalnie męski – i jeśli zacząłbym go rysować przed przejsciem tejże granicy, a skończył po, to czy byłby, powiedzmy, w 50% kobiecy?

    Swoją drogą znam kobiety, które lubią „męskie” komiksy – czy wszystkie one są tak naprawde transgerystami, czy tylko poddają się okrutnemu patriarchalnemu uciskowi?

    Pozdrawiam

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *