11

Czarna Dziura

Dyskusja o komiksie kobiecym toczy się od lat w Polsce i na świecie. Bez zażenowania mówią i piszą o nim ludzie, którzy o komiksie w ogóle wiedzą prawdopodobnie więcej, niż wszyscy* tu obecni razem wzięci. Komiks kobiecy nie tylko że istnieje, ale zajął już ważną i zauważalną pozycję w świecie rysunkowych opowieści. Osoby poważnie zainteresowane tematem mogą bez trudu znaleźć teksty teoretyczne, różnego rodzaju publikacje, wywiady, zapisy spotkań, relacje z wydarzeń poświęconych w całości komiksowi kobiecemu. Wyrażane przez niektórych palące łaknienie definicji również może być zaspokojone, jeśli tylko ktoś zada sobie odrobinę trudu i poszuka choćby w zasobach internetu. Comix Grrrlz, z oczywistych powodów, nie może w jednej chwili zrelacjonować wszystkiego, co dzieje się na kobiecej scenie komiksowej. Nie miałoby to zresztą wielkiego sensu, skoro, jak już zostało powiedziane wyżej, każdy szczerze poruszony tematem miłośnik komiksu może do interesujących go materiałów dotrzeć. Znajdzie wśród nich także różne definicje samego pojęcia.

Cieszymy się, że wiele osób odwiedzających tę stronę interesuje nasze stanowisko i nasza własna definicja. Sęk w tym, że my… nie potrzebujemy ścisłej, raz na zawsze zamkniętej definicji. Parafrazując (bardzo dowolnie, przyznam) Emily Dickinson: „Komiks kobiecy istnieje, to wszystko, co o nim wiemy / dopasujmy ciężar wozu, do głębokości kolein”.

Na stronie Comix Grrrlz już wkrótce ukaże się tekst rzucający kolejny snop światła wgłąb tej Czarnej Dziury, która zdaje się tak niepokoić niektórych i niektóre…

* Uprzedzam pełne pretensji pytanie: tak, wszyscy to także Redakcja.

Zobacz także:

11 Comments

  1. To, że coś jest trudno bądź niedefiniowalne oznacza, że definicji przybliżających powinno być co najmniej pięć, aby chociaż przybliżyć zjawisko. Rozumiem, że nie znacie same dokładnej definicji i nie potraficie jej z głowy recytować, ale naprawdę kuriozalnym wydaje mi się zaszczepianie dyskusji na polski grunt bez słowa wyjaśnienia, próby przybliżenia i określenia zjawiska, a potem zbywania tekstem „Znajdźcie w Internecie”.

  2. Skoro link cię zadowala to sam możesz wyszukać przecież ;) A tak na poważnie to przypuszczam, że cokolwiek opublikujemy na CG (link, tekst, sama definicja) to i tak dla niektórych nie będzie wystarczający materiał.
    Swoją drogą dziwię się, że osoby, które mają jakikolwiek pojęcie o komiksie, nigdy wcześniej same nie poszukiwały informacji na temat komiksu kobiecego. To zjawisko nie powinno im być obce, bo nie narodziło się wczoraj.
    Bardzo jestem ciekawa czy za pół roku, gdy ukaże się praca naukowa o polskim komiksie kobiecym również cały fandom będzie tym żył.
    Afera goni aferę. Najpierw lesbijki w komiksach, teraz kobiety. Co następne? Żydówki?

  3. aferą nie są kobiety w komiksach, aferą jest tworzenie szumu wobec tego co naturalne : )
    A odpowiedź – sam sobie poszukaj… no cóż. Jeżeli uważacie się za specjalistki w tej dziedzinie, to nas nauczcie.

  4. „poszukaj se sam” – i potem się dziwicie, że niektórzy nie traktują Was poważnie. Ja, na ten przykład, byłbym niezwykle wdzięczny za tekst czy chociażby sam link do niego. Bo ja, w odróżnieniu od Was, nie jestem biegły w temacie. Nie wiem, które teksty reprezentują główny nurt zagadnienia, które są uznawane za wartościowe, a które nie. Chciałbym wreszcie przeczytać coś, z czym mógłbym sensownie polemizować, ba, może nawet mógłbym się zgodzić. Ale zamiast tego, Sylwio, wolisz niskie wykręty.

    Swoją drogą, dzięki za wrzucenie mnie i wielu innych do jednego wora z homofobami i antysemitami (:

  5. Wykręty? Przecież wyraźnie jest napisane w newsie, że tekst się pojawi. Termin jego opublikowania nie do końca zależy od Redakcji.

  6. Przez wykręty rozumiałem między innymi sprowadzanie dyskusji do poziomu „cokolwiek nie zrobimy, powiedzą, że jest źle”. Brzmi jak upupianie polemiki przed pojawieniem się tekstu.

  7. A jak inaczej mam reagować na malkontenctwo? Ponad 40 minut dyskusji w Warszawie – źle. Teksty w pismach – źle. News na CG – też źle…

  8. Szukałem!
    Wpisałem w google najpierw „komiks kobiecy”, potem „komiks kobiecy definicja” a na końcu „definicja komiksu kobiecego”. No i niestety – czarna dziura! Wyniki kierują mnie do portalu comixgrrrlz, gdzie pada pytanie – prośba o podanie definicji komiksu kobiecego. Czyli kręcimy się w kółko.
    Znalazłem definicję komiksu feministycznego, ale znałem ją wcześniej i nie miałem z nią problemów. Tyle, że to chyba nie to samo co „komiks kobiecy”?
    Na wikipedia.pl brak info o „komiks kobiecy”.
    Sorry – nie znalazłem definicji komiksu kobiecego, a zatem ona nie istnieje.

    Aha – Sylwio – „Ponad 40 minut dyskusji w Warszawie – źle. Teksty w pismach – źle. News na CG – też źle…”
    Kto mówi, że źle?
    Ja mówię tylko, że przez te 40 minut na FKW definicja nie padła, bo jej nie ma.

    Uprzejmie proszę o wyprowadzenie mnie z błędu. Może jednak jakiś LINK?

  9. Afera z żydowkami juz jest. Obecna N. jest żydowską rysowniczką komiksów. Co jednak, w przeciwieństwie do zarzutu ze jest kobieta, sensu zbytnio nie ma.

    Ja rowniez, jak Kingpin udalem sie na poszukiwania. Nawet zapuścilem sie na odmęty anglojęzycznego internetu i tego tłumaczonego przy uzyciu translatora. I jedyna ciekawa rzecza byla dyskusja o zmianie postrzegania kobiet w „przemysle komiksowym”, czyli glownie o tym ze głowni gracze dalej uwazja aze kobiety powinny rysowac kawaii i szczeniaczki. Oraz wazne, według mnie, zdanie: „Czerpie dumę z tego ze jestem twórca a nie kobietą”.

  10. Japon, nie mów głupot, nie ejstem Żydówką, jeszcze jakiś vichan weźmie to bardziej na serio.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *