1

Kobiety

Yoshihiro Tatsumi jest fenomenalny. Jego nazwisko jako jedno z nielicznych sprawia, że w zaawansowanym procesie klonowania coraz bardziej tandetnych mang z powtarzalnymi schematami o wojowniczkach z I klasy liceum, które ratują świat miedzy jednym a drugim lunchboxem, można głębiej odetchnąć. Starszy pan, urodzony w 1935 roku, właściciel sklepiku z komiksami w Tokio, wprowadził do japońskiego rysownictwa styl „GEKIGA”, czyli „dramat w obrazkach”. Po nim podchwyciło ten motyw wielu, którzy nie chcieli być kojarzeni bądź to ze wspomnianymi mangami z gatunku rozczarowujących pościelowek, bądź z rysowaniem bez konkretnego przekazu, „nieodpowiedzialnymi rysunkami”. To taka analogia jak z Willem Eisnerem, który wprowadził termin „powieść graficzna’ zamiast „komiksu”, który wielokrotnie uważał za uwłaczający w wypadku niektórych prac.

Tatsumi komiksami zajmuje się od 1957 roku, i od samego początku był tak daleko jak się da od przyjętej konwencji rysowania, wystrzegając się mang, które były wtedy kierowane do największej i zarazem najmniej wymagającej grupy czytelników – czyli do dzieci. Tatsumi po pierwsze nie chciał rysować „dla samego rysowania”, po drugie nie zależało mu na mainstreamie.. Wychodził z założenia, że dobre rysunki obronią się same. I tak nowy prąd wyciekł z bibliotek Osaki, nie z gigantycznych wydawnictw z Osamo Tezuką na czele. W tamtych czasach przemysł tzw.„płatnych bibliotek” preferował właśnie eksperymentalne i ofensywne twory niż te z komercyjnego „Obozu Tezuki”.

Koniec lat 60-tych i początek 70-tych przypadł na dorastanie tych dzieci, które wyrastając z mangi, „dążyły” do tego, żeby jako „przeintelektualizowani” młodzi ludzie czytać to, co celuje w ambitnych czytelników i sugeruje w nienachalny sposób, że ten, kto czyta, jest poza nurtem. Wtedy „gekiga” na czele z Tatsumi wpasowała się idealnie w tę niszę. Młodzi Japończycy czytający Tatsumiego byli ekwiwalentem ruchu hipisowskiego w Stanach. Jednocześnie brali udział w protestach przeciw porozumieniom Japonia – USA, a uczestnicy studenckich zamieszek tamtego okresu do dziś nazywani sa w Japonii „manga generation”.

Kilkanaście lat później magazyny shonen zostały tak skomercjalizowane, że nawet ideologia gekiga utraciła swoje pierwotne znaczenie i influencję. Z moich ostatnich obserwacji wynika, że rysunki w takim stylu znaleźć można wyłącznie w naprawdę offowych i multialternatywnych publikacjach., jak choćby magazyny seinen. Co więcej, przewroty artystyczne i alt-komiksowe prądy skupiły się głównie w alternatywnej mandze i w środowisku artystów tworzących wokół kultowego magazynu Garo (pisałam o nim w kontekście komiksu „Red Coloured Elegy” Haysahiego”) Po gekiga w Kraju Kwitnącej Wiśni nastał czas tzw. Nouvelle Manga.

Jakkolwiek dobrze czy źle by to nie wyglądało w Japonii, fakt, że Kultura Gniewu wydala 6 komiksów Tatsumiego w antologii, do tego z kobietami w roli protagonistek jest naprawdę godzien uwagi. Poza językiem polskim, Tatsumiego tłumaczono na angielski, hiszpański, francuski, czyli języki zdecydowanie popularne. Wydanie „Kobiet” może zaowocować większą ilością wydań z tego nurtu i warto, by ktoś się nad nimi pochylił.. „Kobiety” to nie tylko komiks o płci żeńskiej. To komiks o rozpadzie świata, precyzyjny zarys rozkładu. Rozpadają się więzi rodzinne, mit matki-Japonki leży w gruzach. Kobiety kradną, oszukują, wykorzystują mężczyzn. Przykładna pani domu to równie dobrze tania dziwka, dziewczyna o twarzy anioła szuka tylko perfidnej zemsty, wszystkie liczą na łatwy zarobek i łatwe życie, tak samo jak na łatwą śmierć. Tatsumi nie ocenia – takie one są i my takie jesteśmy, bo taki jest świat. Społeczeństwo nie jest przedłużeniem natury, ale jej rozkładem. To nowy gmach, zbudowany z gruzów poprzedniego. Tokio w „Kobietach” to nie multikulturowa i rozświetlona królowa miast. Z bohaterkami wchodzimy w zaułki ulic, brudne szyldy, łóżka burdeli, zadymione bary, mroczne tajemnice małych mieszkań. Wszystko w czarno-bialym kolorze i w surrealistycznej atmosferze cmentarzyska słoni, na pohybel duchom z japońskich horrorów użytego w „Kobiecie zbyt wrażliwej.” Tym cmentarzyskiem Tatsumi udowadnia, że nic nie jest straszniejsze od przegniłej ludzkiej duszy.

Zobacz także:

One Comment

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *