0

Z sentymentem o przeszłości

Tekst opublikowany pierwontnie na serwisie Komiksomania

Japonia okresu Edo najczęściej kojarzy się z samurajami, wewnętrznymi konfliktami targającymi państwem, gejszami i rozkwitem kultury. Interesujące z punktu widzenia historycznego i kulturoznawczego zagadnienia. Niejednokrotnie na niwie komiksu pojawiały się wspomniane wątki, szczególnie w historiach akcji z sensacyjną fabułą.

Zastanówmy się, czy scenariusz głęboko zakorzeniony w japońskich mitach i japońskiej mentalności może wzbudzić zainteresowanie wśród czytelników z tak odległego państwa jak Polska.

Takim komiksem są „Dwie poduszki” Hinako Sugiury. Jest to zbiór ośmiu nowelek, z których każda traktuje o ludziach żyjących w tym azjatyckim państwie, w czasach Edo. Wszystkie z nich podejmują inna problematykę, zarazem mając wspólny mianownik jakim jest japońskie dziedzictwo kulturowe. Autorka przedstawiła nam i mityczne istoty i będących wytworem jej wyobraźni zwykłych ludzi, borykających się z własnymi problemami. W zbiorze znajdziemy między innymi opowieść o parze kochanków („Dzierzba”), niezdarnym samuraju („Sodemogi-san”), sztuce wojny („Przepaść”), krwawych zabawach („Bieg”) i tradycyjny dla azjatyckiego folkloru motyw z mnichem i lisem.

Choć całość składa się z kilku części, komiks czyta się bardzo leniwie, akcja każdej z nowelek biegnie niespiesznie do przodu. Sporo w „Dwóch poduszkach” symboliki, historie nie posiadają wyraźnej puenty, mają otwarte zakończenia. Zasiadając do lektury trzeba mieć na uwadze, iż autorka przyjęła założenie o jedności świata ludzi i bogów. To, co tajemne i nieznane mieszka tuż obok nas, czy tego chcemy czy nie aktywnie uczestniczy w naszym życiu, nawet gdy nie jesteśmy tego świadomi. Gdy mamy do czynienia ze zdarzeniami skoncentrowanymi wyłącznie na realnych postaciach, fabuła staje się czasem infantylna, czasem zabawna, ale zawsze zaopatrzona w dawkę dalekowschodniej mądrości.

Sugiura była jedną z nielicznych artystek, które swój rysunek stylizują na ukiyo-e czyli drzeworyty. Przyjęty przez nią układ elementów na poszczególnych stronach, upodabnia jej pracę do tak zwanych Kibyoshi, książeczek z obrazkami tworzonych we wczesnym XIX wieku. Większość stron stanowił tam rysunek wzbogacony o umieszczony w blokach tekst, wszystko w celu stworzenia ciągłej ilustrowanej opowieści. I rzeczywiście, porównując plansze z „Dwóch poduszek” do zamieszczonych w Internecie przykładów książeczek, podobieństwo jest ogromne. Niestety tym, co może przeszkadzać w oprawie graficznej omawianego zbiorku, jest dodanie charakterystycznych dla mangi elementów super-deformed, mających za zadanie ukazać silnie przesadzone emocje i nadać całości komediowych elementów. Wraz z kolejnymi nowelkami, takich zmiksowanych obrazów jest coraz więcej i tym sposobem intrygująca okładka i całkiem dobre wrażenie z początkowych stron, szybko umyka. Zdecydowanie nie pasuje to do rysunkowej konwencji jaką obrała sobie Sugiura. Łączenie najbardziej kiczowatych elementów mangowej kreski z klasycznym rysunkiem japońskim, spowodowało, że autorka stworzyła karykaturę własnego stylu. W porównaniu z innymi artystkami czerpiącymi z ukiyo-e (na przykład Jillian Tamaki, „Skim”), jej dokonania graficznie plasują się zdecydowanie niżej.

„Dwie poduszki” to zdawałoby się interesujące studium przypowieści, mitów i wiary Kraju Kwitnącej Wiśni. Autorka czerpała garściami z tego, co w nich najlepsze. Podczas lektury daje się odczuć sentyment Sugiury do tego co minione, tęsknotę za duchem epoki, który nie przetrwał rozwoju gospodarczego i na który brak już miejsca we współczesnej japońskiej obyczajowości. Z całym szacunkiem dla serca i pracy włożonej przez autorkę w stworzenie „Dwóch poduszek”, dla nas – Polaków – te opowieści są obce, zbyt odległe kulturowo, aby rozkoszować się nimi na równi z twórczynią.

Zobacz także:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *