0

Between the Sheets

Tekst pierwotnie opublikowany w KZ nr 58

ob04Aktualnie borykające się z problemami licencyjnymi wydawnictwo TokyoPop było prawdopodobnie pierwszym prezentującym amerykańskim czytelnikom mangi z gatunku josei. Rysowane odmienną kreską, skierowane do nieco starszego czytelnika, zdobyły pewne miejsce na księgarnianych półkach.

Jedną z autorek, której nazwisko najczęściej gościło na okładkach wydań TokyPop była Erica Sakurazawa. W 2003 roku na rynku pojawiło się kilka jej komiksów. Pierwszym z nich stało się „Between the Sheets”, którego główne bohaterki Minako i Saki łączy ni to przyjaźń, ni miłość (jednostronna) przeradzająca się z czasem w nienawiść. Wszystko za sprawą jednego zajścia, gdy w ramach ratunku przed natrętnym imprezowiczem, kobiety obdarowują się namiętnym pocałunkiem. Ten z pozoru niewinny całus, budzi w Minako uczucie, którego do tej pory nie była świadoma. Za cel wyznacza sobie zdobycie serca swojej przyjaciółki. Kiedy jednak napotyka na zdecydowane odrzucenie, zdesperowana postanawia zbliżyć się do Saki, do tego, co czuje i co daje innym, poprzez kontakty fizyczne z jej partnerem. Nie będzie to jednak łatwe, gdyż jej najlepsza przyjaciółka preferuje luźne związki z kilkoma mężczyznami. Gdy zdrady wychodzą na jaw, rozpoczyna się wzajemna rywalizacja między kobietami, a w centrum wydarzeń zostają wplątani także ich towarzysze.

„Between the sheets” rozpatrywane jako opowieść o młodych, wolnych i wyzwolonych kobietach, korzystających z uroków życia, sprawdza się całkiem przyzwoicie. Bohaterki są niezależne finansowo, lubią się dobrze bawić, nie przejmują się schematami i robią dokładnie to, na co mają ochotę. I nawet wątek lesbijski nie byłby tu czymś niezwykłym, bo przecież ile kobiet preferuje zupełnie różnorodne kontakty seksualne, jednak nie w takiej formie, w jakiej przedstawiła to Sakurazawa. O ile do kreacji Saki zastrzeżeń mieć nie można, tak postępowanie Minako jest zupełnie irracjonalne. Uczucie do osoby, niezależnie jakiej płci, objawiająca się przez fizyczne kontakty z jej partnerami? Zupełny brak logiki. Dlatego dziwi ogromna popularność, jaką „Between the Sheets” zdobyło na Zachodzie nie jako josei, ale jako komiks zaliczany stricte do gatunku yuri, czyli opowiadającego o damsko-damskiej miłości. Brak tutaj seksualnych i emocjonalnych kontaktów bohaterek, a sam domniemany safizm nie stanowi głównej osi fabularnej. Oczywiście początkowo czytelnik zostaje powiadomiony, że Minako kieruje się w swoich poczynaniach „miłością” do Saki, lecz w miarę kolejnych stron zapomina się o rzekomym uczuciu, cały wątek gdzieś znika i pozostaje jedynie wzajemna rywalizacja o mężczyzn sterująca poczynaniami obu kobiet. Prawdopodobnie nigdy nie dowiemy się, czy ów motyw, sprawiający wrażenie poruszonego na doczepkę, był jedynie chwytem marketingowym, czy może celowym zabiegiem wpasowanym w charakterystyczny dla mang yuri z lat 90-tych model „one will walk or die”, ostatecznie niwelujący błędne (bo skierowane do tej samej płci) wybory kobiet.

Umiejętności graficzne Sakurazawy, podobnie jak wielu innych rysowniczek nurtu josei, każą zastanowić się nad jego wizualną kondycją. Niestety niemal każda z nich kalkuje jeden styl, do tego cierpiący na pewne niedoskonałości. Charakterystyczne dla niego są puste tła, częste ujęcia na twarze bohaterów lub martwą naturę i nieproporcjonalne sylwetki postaci. W przypadku Sakurazawy ta nieproporcjonalność objawia się zbyt krótkimi lub za długimi nogami, za dużymi stopami oraz kolanami wyglądającymi niczym połamane. Sama maniera rysowania dłoni i ust bohaterów czyni kreskę Sakurazawy zbliżoną do tej Kahori Onoduki. Szkoda, że w przypadku „Between the Sheets” niezachwycająca fabuła nie została chociaż w minimalnym stopniu zrekompensowana oprawą wizualną.

Impreza w klubie, seks, kłótnia, seks; tak można by w kilku słowach opisać fabułę „Between the Sheets”. Myli się jednak ten, kto oczekuje po mandze odważnej erotyki, została ona ukazana tu w sposób dość subtelny, ale na tyle klarowny, aby nikt nie miał wątpliwości, czym bohaterowie najchętniej zajmują się w czasie wolnym. Nie jest to komiks ambitny i chyba taki też nie miał być. To zachodni fani uczynili z mangi Sakurazawy sztandarową pozycję gatunku yuri. A jest to nic więcej jak japońska mocno okrojona wersja „Seksu w wielkim mieście” z dwiema zamiast czterech głównych postaci i ze scenariuszem zamkniętym w jednym tomie.

Zobacz także:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *