2

Słowo na „L”

Od kilku lat wśród amerykańskich soap oper niepodzielnie rządzi serial „The L Word”. Tytuł w tłumaczeniu na polski oznacza „Słowo na L”. I niech to będzie również tytuł tego felietonu.

Zastanawiacie się zapewne w nawiązaniu do czego ma ów zwrot funkcjonować. Otóż mniej więcej w połowie czerwca Comix Grrrlz ogłosiło nabór do antologii stanowiącej kompilację komiksów o lesbijskiej tematyce. Przyznam szczerze, że nie spodziewałam się takiego szumu w rodzimym środowisku komiksowym, jaki wybuchł tuż po opublikowaniu na sieci tej informacji. Okazało się bowiem, że grupa polskich twórców (i twórczyń też!) z KRL-em na czele (nazwijmy ich KaeReLowcami), poczuła się wielce urażona tematem owej, jeszcze fikcyjnej publikacji.
Na hasło „lesby robią komiks” nastąpiło powszechne poruszenie, w następstwie którego posypała się garść niewybrednych epitetów pod adresem Comix Grrrlz i mnie.
Płacz, zgrzytanie zębów oraz potrzeba przeklinania KRLa i spółki nie robią na mnie wrażenia. Bawi mnie natomiast strach przed TYM słowem na „l”, negacja wszystkiego co z nim związane i przy okazji doszukiwanie się wielkiego spisku lobby homoseksualnego. A przecież mowa jest wyłącznie o komiksach. Czyżby więc obawy KaeReLowców wynikały z faktu, że za publikację zabrała się strona nie skumplowana z nimi, a tym samym nie błagająca ich na kolanach o materiały. Mało tego, debiutująca na rynku niedopuszczalną (oczywiście wyłącznie w polskich realiach) tematyką?

Powtarzajcie kilkakrotnie: les, lesba, lesbijka! Zaprawdę powiadam wam, to bardzo skuteczna i prosta terapia. Wasze teorie spiskowe i mania prześladowcza znikną błyskawicznie.

Pierwszym elementem kampanii Comix Grrrlz, jaki spotkał się z oporem KaeReLowców to plakat stanowiący uzupełnienie informacji o naborze. Plakat mocno nad interpretowany przez wspomnianych. Przede wszystkim o założeniach antologii mówiła treść ogłoszenia, bezosobowa, skierowana do wszystkich. Na plakacie, służącym za ilustrację do newsa zamieszczonego na portalach kobiecych, widniało zdanie skierowane do tworzących kobiet. Trudno bowiem za odbiorców ogłoszenia traktować facetów, skoro ponad 90% czytelników owych portali to babki. Zaczynam twierdzić, że KaeReLowcy jako komiksiarze widzą jedynie obrazki, natomiast tekstu czytanego nie rozumieją. Dopatrywanie się na podstawie jednego, wyrwanego z kontekstu zdania (bo pochodzącego z plakatu), dyskryminacji mężczyzn poprzez zaproszenie do antologii WYŁĄCZNIE rysujących lesbijek, jest mocnym nadużyciem. Nie wiem skąd ten pomysł, jedyne co mi przychodzi do głowy to chęć usprawiedliwienia swojej nieobecności w tej antologii i wrodzona fobia przed słowem na „l”. Ja nie mam w zwyczaju tworzyć sztucznych barier ze względu na płeć, orientację, kolor skóry, włosów, paznokci czy czego tam jeszcze.
Ale, żeby ową przypadłość nieco uzdrowić, usunęłam plakat i dodałam jedno zdanie. A niech mają, może będą lepiej spać.

Powtarzając terapię: les, lesba, lesbijka…

Drugą bolączką KRLa jest brak zaproszenia jego osoby do współpracy. Cóż, jako przyszły wydawca nie faworyzuję nikogo i daję równe szanse publikacji każdemu. Uważam wręcz, że twórca (twórczyni) działający na własnym podwórku lub rysujący do szuflady, jest w stanie stworzyć ciekawszą wizualnie i fabularnie opowieść niż niejeden komiksiarz (i komiksiara też) publikujący w oficjalnym obiegu. Nie otwieram bankietu lecz prowadzę nabór do antologii. Zainteresowani zgłaszają się sami.

Les, lesba, lesbijka…

No i ostatnia przyprawiająca o palpitację serca KRLa i spółkę myśl – temat przewodni antologii i jakość historii. Tutaj automatycznie dopuszczono jedynie dwie ewentualności – albo powstanie zbiór erotyczny (sorry KRL, że cię zawiodę ale les porno może innym razem) albo będzie to propaganda homoseksualnego lobby. Tak, to bardzo ostatnio popularne stwierdzenie. Tutaj też niestety muszę was zmartwić drodzy moi KaeReLowcy, ale celem antologii nie jest propagowanie czegokolwiek, a jedynie ukazanie nowego, innego spojrzenia na zagadnienia do tej pory poruszane wyłącznie z heteronormatywnej perspektywy, bądź też nieznanych osobom spoza środowiska LGBT. To ma być publikacja tematyczna, taka sama jak antologia piłkarska z Kultury Gniewu czy Niewinne Dzieci od Timofa. Czemu wtedy nie zakładaliście, że dla KG rysują wyłącznie sprzedajni piłkarze, a dla Timofa pedofile i matki znęcające się nad dziećmi. Ach zapomniałam, bo tam rysowali wasi koledzy i koleżanki, a wydawały to „wielkie” nazwiska.
Łatwo przychodzi wam ocenianie jeszcze nie powstałych historii. Życzę więc powodzenia z własną twórczością. Stwierdzam wszem i wobec, że każdy wasz kolejny komiks będzie szmirą. Bozia rączki dała, ale niekoniecznie wiecie, jak trzymać w nich ołówek. Widzicie, ja też tak umiem, oceniać coś co jeszcze nie powstało.

Les, lesba, lesbijka…

W ostatecznym rozrachunku afera wywołana prze KRLa napędziła mi dwa razy większą koniunkturę niż się spodziewałam. I uzyskałam nowego nicka – Naczelna Lesba Komiksowej RP. Od dziś będę się tak podpisywać.

Zobacz także:

2 Comments

  1. Że niby komiks jest własnością konserwatywnych heteryków? :P

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *