0

Anna chce skoczyć (II recenzja)

Tekst opublikowany pierwotnie na Aleji Komiksu

image0171Zin Zin Press przyzwyczaił nas do serwowania przepełnionych patosem komiksów historycznych. Wydany w ramach Biblioteki Centrali Alois Nebel nieco zmienił tę politykę wydawniczą. Zwrócił bowiem uwagę na działalność artystyczną Europy środkowowschodniej, do tej pory niespecjalnie eksploatowanej na polskim rynku. Kolejną wydaną w ramach Biblioteki Centrali powieścią jest Anna chce skoczyć Lucie Lomovej; rysowniczki i scenarzystki nieznanej szerszemu gronu czytelniczemu.

Komiks rozpoczyna się niczym klasyczna obyczajówka. Mamy główną bohaterkę – Annę, wiodącą monotonne miejskie życie. Jej dzień wypełnia praca i domowe obowiązki. Zdenek, mężczyzna z którym jest związana od dwóch lat, to typowy „couch potato”, tyle że w europejskim wydaniu. Kobieta nawet nie zauważyła kiedy ich relacja uległa wypaleniu. Pewnego wieczoru udaje się na spacer podczas którego spotyka bezdomną wróżbistkę. To niecodzienne zdarzenie już na zawsze odmieni nudną egzystencję Anny. Po tym spokojnym wstępie następuje ciąg nieprawdopodobnych zdarzeń. Bohaterka zostaje przypadkowo wplątana w porachunki rosyjskiej mafii, poznając przy tym amerykańskiego muzyka Alana, dowiaduje się o swojej zaginionej siostrze bliźniaczce i ma okazję osobiście poznać Vaclava Havla. Ucieczka bohaterów przez kraj stała się pretekstem do ukazania różnych miejsc i ludności je zamieszkującej (blokowiska, góry, osiedle Romów, miejsce spotkań bezdomnych).

Z założenia Biblioteka Centrali miała prezentować komiksy dokumentujące różne społeczne i polityczne przemiany. Anna chce skoczyć wypada pod tym względem słabo. Przede wszystkim brak tu rozrachunku z przeszłością. Historia naszych południowych sąsiadów przewija się gdzieś w tle, głównie za sprawą ojca bohaterki i związanego z nim motywu emigracji. Można wręcz odnieść wrażenie, że jest to element fabuły umieszczony na doczepkę. Czeskie realia przedstawione są tu ewidentnie w formie dla obcokrajowców, ale nawet korzystając z popularnej wyszukiwarki dowiemy się o nich znacznie więcej niż z mocno okrojonej wersji Lucie Lomovej.

Powieść Lomovej ukazał się pierwotnie na rynku frankofońskim, dopiero później w jej rodzinnych Czechach. Nic w tym dziwnego. Sposób opowiadania o swoim kraju przyjęty przez twórczynię może zainteresować Francuzów zdolnych przyjąć mocno naciągany obraz Europejczyków, co widać choćby po sukcesie Marzi. Nie jest on jednak zbyt przekonujący dla rodzimego czytelnika.

Po zapowiedziach i po lekturze pierwszych kilku stron można było oczekiwać, że będziemy mieć do czynienia z całkiem przyzwoitym komiksem obyczajowym. Niestety Lomova postanowiła połączyć masę wątków i gatunków w efekcie czego otrzymaliśmy miszmasz niepodobny do niczego. Anna chce skoczyć jest obyczajówką, wymieszaną z komedią sensacyjną i komiksem drogi. W tym połączeniu widoczne są wszelkie niedoskonałości warsztatu pisarskiego autorki: bohaterowie obcy czytelnikowi i „wyprani” z jakichkolwiek emocji, nieumiejętność budowania napięcia, pościgi i strzelaniny niczym z niskobudżetowych filmów akcji, scenki komediowe nie śmieszne, a pojawienie się Havla wywołuje czytelnicze „ale o co chodzi?”. Sama puenta z końcówki, komiksu nie ratuje. Jednym słowem, jak w czeskim filmie.

W zasadzie jedynym mocnym punktem albumu jest jego warstwa graficzna. Lomova połączyła tu dwie stylistyki kadrów: rysunki wykonane miękkim ołówkiem obrazujące sny lub wspomnienia oraz ascetyczne linearne ilustracje pociągnięte tuszem w scenach rzeczywistych. Kreska jest prosta i realistyczna. Całość choć nie wywołuje fajerwerków, pokazuje, że autorka dobrze zna komiksowe medium.

Lektura opowieści nie wzbogaca nas ani w wiedzę o czeskich realiach lat 90-tych, ani nie przynosi zapadających w pamięć bohaterów. Czy więc Anna chce skoczyć stała się synonimem czeskiego komiksu jako kiepskiego komiksu? Odpowiedź na to pytanie każdy czytelnik musi zweryfikować sam.

Zobacz także:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *