0

Śmierć

Tekst opublikowany pierwotnie na Motywie Drogi

death1
Wydawałoby się, że czytanie spin-offów Sandmana Neila Gaimana, przed lekturą tegoż, nie ma zbytniego sensu. Ta świadomość nie przeszkodziła mi jednak wciągnąć się w Lucyfera, który bez trudu obronił się samodzielnie. Chociaż nie wątpię, że dopiero po lekturze macierzystego tekstu, odnajdę dodatkowe sensy. Ponieważ jednak zbieranie Sandmana jest długie i żmudne, w międzyczasie zabrałem się za Śmierć.

Przede wszystkim urzekła mnie gaimanowska koncepcja śmierci – a może raczej Śmierci, wszak o osobie mowa. Nie mam wprawdzie pewności, czy to jego własny pomysł, czy też kolejna inspiracja licznymi religiami, podaniami i wierzeniami, od których kipią jego komiksy. Dla niektórych to zresztą podstawowa ich wartość. Jakby nie było – jego Śmierć to młoda atrakcyjna dziewczyna, lubująca się w gotyckim stylu. Jest starszą siostrą władcy snów. To chyba najoryginalniejsza kreacja, spotkana przeze mnie w literaturze popularnej. Wyprzedza nawet dotychczasowego lidera w tej kategorii: pratchettowskiego Śmierć i jego SPOSÓB MÓWIENIA. Pomyślelibyście, że Śmierć może się uśmiechać, bawić i flirtować? Może zabrzmieć to dziwnie, ale bez trudu da się ją polubić, co zresztą autor często sugeruje. Dbają o to także rysownicy: Chris Bachalo, Mark Buckingham, Dave McKean i Mark Pennington, rysując Śmierć jako całkiem sympatyczną osóbkę. Niestety takie nagromadzenie twórców sprawia, że każdy, niezbyt przecież długi, rozdział tworzy co najmniej dwóch – strasznie mieszają przy wyglądzie postaci.

death2

Skojarzenia z Pratchettem nie opuszczały mnie zresztą także przy lekturze pierwszej historii: Wysoka cena życia. Śmierć dopełnia tu odwiecznej tradycji i na jeden dzień wciela się w ciało śmiertelniczki, by lepiej poznać wagę życia, które dane jest jej odbierać. Mam jednak wrażenie, że poza tym wątkiem opowieści brakuje wyrazistej osi, czegoś co sprawiłoby, że z zaciekawieniem przewracamy kartki. Osi wyrazistego wątku przewodniego. Banalny jest wątek nastolatka o skłonnościach emo i myślach samobójczych, który musi spotkać Śmierć, by znaleźć sens życia. Z kolei wątek tajemniczego maga i jego ucznia pojawia się znikąd i równie donikąd zmierza, podobnie jak postać Szalonej Hettie, która szuka swego serca. Możliwe, że tu właśnie wychodzą moje braki w znajomości Sandmana Gaiman pisząc Śmierć, zakładał zapewne, że czytelnik zna już dzieło podstawowe. W pamięci najbardziej pozostały mi zabawne relacje Śmierci ze zwykłymi ludźmi i jej spostrzeżenia na temat życia – tu właśnie przypominała mi swego odpowiednika ze Świata Dysku. Wysoka cena życia zawiera też wątek, który będzie kontynuowany w drugiej historii w tym tomie – z tej racji sprawia wrażenie preludium i przedstawienia głównej postaci.

death3

Druga w tomie Pełnia życia to zgrabna opowieść, eksploatująca znany z literatury motyw układu ze Śmiercią, który nigdy nie będzie dla śmiertelników korzystny. Choć samo zachowanie Śmierci po raz kolejny ukazuje jej bardzo ludzkie cechy. Gaiman do końca trzyma czytelnika w niepewności, przeplatając retrospekcje z bieżącymi wydarzeniami. Większość komiksu wypełniają perypetie młodej piosenkarki, zmagającej się z show-biznesem i próbującej godzić go z życiem rodzinnym – zajmujące i nawet chwilami wzruszające. Mimo tego, nadal brakuje mi wyeksponowania głównej bohaterki. W tej historii mógłby równie dobrze wystąpić szkielet w płaszczu z kosą lub blady mężczyzna mający skłonności do grywania w szachy ze Skandynawami.

Śmierć to wbrew tytułowi komiks lekki i niezobowiązujący. Napisany w miarę sprawnie, z arcyciekawą bohaterką, ale jednocześnie nie wykorzystujący jej potencjału. Jednak chyba nieprędko po niego sięgnę ponownie. Być może zmienię zdanie po zapoznaniu się z Sandmanem – miło, że w obszernym posłowiu Neil Gaiman przybliżył genezę Śmierci i jej wystąpień w tej historii – w sam raz dla sandmanowych laików. Ciekawe są też wstępy uwielbianej przez Gaimana Tori Amos i aktorki Claire Danes. A jako bonus można znaleźć grafiki m.in. Moebiusa czy Billa Sienkiewicza. A jeśli ogólnie mierzi Was twórczość Neila Gaimana, to chociaż pożyczcie od kogoś ten komiks i przeczytajcie siedmiostronicową miniaturkę, w której Śmierć opowiada o odpowiedzialnym seksie i uczy się zabezpieczać. Z pomocą przychodzi jej zresztą sam John Constantine. Wyborne.

Zobacz także:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *