0

Batwoman facetem?

Sporo ostatnio miejsca w mediach zajmuje informacja o uczynieniu z Batwoman wiodącej postaci w uniwersum DC. Będzie ona główną bohaterką rozpoczynającej się od czerwca nowej mini serii Detective Comics. Nigdy nie byłam specjalną wielbicielką Batwoman i jej alter-ego Kathy Kane. A pomysł jej związku z Renee Montoya uważam za kiepski i służący jako zapchajdziura. Dzięki temu bowiem u boku Montoyi pojawiła się osoba, którą można by z czasem obsadzić w nowej historii i tym samym nabić sobie kabzę. Ale nie o moim stosunku do Kathy Kane chciałam pisać.

Zainteresowało mnie inne zjawisko. Otóż, kilka dni temu na jednym z polskich gejowskich serwisów plotkarskich natknęłam się na ciekawy komentarz pod wiadomym artykułem. Internautka (nazwijmy ją I.) opierając swoją opinię o załączoną do tekstu ilustrację (made by Alex Ross) stwierdziła jakoby Batwoman była „otyła i zbyt męska”. O ile co do pierwszego zarzutu mogę się zgodzić i przyznać, że Ross nadał Batwoman zbytnią tuszę, tak drugiemu stanowczo zaprzeczam. Nie wiem, być może mój lesbijski gust jest wypaczony, ale najwyraźniej mam zupełnie odmienne rozumienie kobiecości niż I.
Czy rzeczywiście Batwoman nie jest kobieca? Co traktować jako ów wyznacznik mając do czynienia z komiksowymi bohaterkami? Czy przyjmować takie same kryteria jak w realu czy nie?

Specjalnie przyjrzałam się postaci Kane bliżej. Nawet dla lepszego porównania uwzględniłam nie tylko rysunek Rossa, ale także plansze z Crime Bible i 52. Zaczynając od góry: twarz – kobieca z makijażem, długie (najczęściej nieupięte) włosy, biust normalny, długie nogi zazwyczaj w szpilkach. Mięśnie – a i owszem, są. Typowe dla wysportowanej kobiety, dbającej o swoją kondycję. A że Batwoman musi czasem przyłożyć łotrom, to ma je bardziej uwydatnione. Szczerze wątpię, aby I. w swojej ocenie aż tak dokładnie przeanalizowała załączony do tekstu rysunek.

Ale to nie jedyny zarzut. Okazało się bowiem, że zdaniem I. Kathy Kane utrwala obraz lesbijki jako „tomboya w szpilkach”!? W skrócie tomboy to dziewczyna, która przejmuje zachowania przypisane mężczyznom. Może się to przejawiać między innymi poprzez noszenie męskich ubrań i preferowanie męskiego stylu bycia, uprawianie zawodów zarezerwowanych dla mężczyzn i peferowanie męskiego towarzystwa, jako kolegów. Zdaje się, że postaci Batwoman daleko do tego wizerunku. Wygląda na to, że I. tak bardzo obawia się skojarzeń lesbijka=babochłop, że każdej żywej bądź fikcyjnej kobiecie, która nie jest zwiewna i kruchutka niczym lód na wiosnę, odmawia kobiecości. Nie godzi się to bowiem z jej wyidealizowanym obrazem tego co właściwe i kobiece.

Dla mnie nie ma znaczenia czy oceniam postać komiksową czy rzeczywistą. Pewne cechy nie podlegają dyskusji. Pozostaję zdania, że Batwoman jest stuprocentową kobietą i żaden z rysowników jej tego nie ujmuje, a swoim wyglądem powielać stereotypów o lesbijkach nie może. Jednak zażartość komentarza i przekonania I., którymi zapewne dzieli się z innymi, może kiedyś przemówią i do mnie. A wtedy z przerażeniem stwierdzę, że jest inaczej i więcej niż połowa komiksowych bohaterek to tak naprawdę babochłopy, transwestyci lub transseksualiści, jedynie zarostu im brak… Kto wie…

Zobacz także:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *