1

Suppli #2

image067aaDrugi tom mangi Mari Okazaki rozpoczyna się od słów „Czerwony kapturku, nie zbaczaj z drogi”. Okazaki nie porzuca swojego charakterystycznego stylu samplowania zdarzeń i myśli, przeszłości i przyszłości, izolowania prawdziwych uczuć bohaterów od rzeczywistych ich przemyśleń, postaw, dystansu do życia albo wręcz przeciwnie, jego braku. Mimo to drugi tom Suppli jest bardziej dynamiczny niż pierwszy, pojawiają się nowe wątki, a stare zaś są umiejętnie kontynuowane, zapętlając się coraz bardziej. Pojawiają się nowi bohaterowie, kobiety oczywiście ciągle są w roli protagonistek.

Zdanie „praca czyni wolnym” w przypadku japońskiego boomu ekonomicznego jest ironicznym status constructus, złączeniem słów bez podstaw, nie sprawdza się w rzeczywistości monochromatycznych wieżowców, kilometrach korytarzy, setkach projektów, morzu obcych twarzy i niekończącego się dnia pracy. Główna bohaterka, Fuji Minami, izoluje się coraz bardziej od swojego normalnego życia, śpiąc w biurze i realizując coraz to nowe zadania, wymagające kreatywności większej niż Tokio Government Building i cierpliwości indyjskiego fakira. Oczywiście ucieka od rzeczy najistotniejszych, związanych z niejakim Odawarą. Pozornie dobrze rokujący związek okazuje się torem wypełnionym przeszkodami, personifikacją kłopotów jest zaś Tanaka Mizuho, nowa pracownica zespołu, w którym działa także Fuji. Relacje między pracownikami stają się coraz bardziej skomplikowane, znaczenia i uczucia przemieszczają się, a zakończenie przynosi kolejna porcję pytań.

Suppli 2 skonstruowana jest według tego samego schematu, co poprzedni tom. Podzielona na sekwencje, w tym wypadku na sześć, tworzy okruchowe obrazy konkretnych dni i rozmów Minami, jej próby, mniej lub bardziej udane, potwierdzenia własnej kobiecości, relacje z szefową, która kiedyś wiedziała jak pracować, żeby żyć, a teraz nie wie ani jednego, ani drugiego; spotkania z mężczyznami, próby nawiązania bliższego kontaktu z kimkolwiek. Właśnie poprzez to w drugiej części jako rodzaj fastrygi łączącej do tej pory niedające sie połatać fragmenty pojawia się przyjaciółka Minami. Freelancer copywriter, Yugi, która ma pozornie ogromny dystans do wszystkiego i wszystkich, jednak czasem otwiera się coraz bardziej i okazuje potencjalnie najbardziej interesującą postacią.

Zasady, jakimi rządzi się konformacja Suppli, czyli język, niekiedy klasycznie japoński z elementami tradycyjnymi, a w drugim tomie także popkulturowymi, razem z elementami strumienia świadomości, pozostały niezachwiane. Także charakterystyczna grafika, falista kreska i dokładność detali wyglądu postaci, japońskich wnętrz, elementów mieszkania Fuji Minami, pozostały bez zmian. Mnie osobiście najbardziej cieszy fakt, że komiks a jednocześnie momentami nie-komiks, pozostał w takiej formie jak tom pierwszy. Pozostaje nam czekać na dalszy ciąg wydarzeń w japońskiej agencji reklamowej, czyli przygód pracowników w ubraniach od comme des garcons drwiących czasem z wzorowych pracowych uczennic, a jednocześnie nocujących w pracy, żeby oszukać czas i sprostać własnej wyniszczającej ambicji. A czasem uciekających pociągiem Shinkansen z Tokio do Kioto. Kolejny tom Suppli zapowiada się obiecująco.

Zobacz także:

One Comment

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *