0

Żyjąc życiem pistoletów i komiksów – Jennie One

image102Oficjalna strona Betty Cloonan wita właśnie takim podsumowaniem jej artystycznej działalności – komiksy i pistolety. W przypadku tej rysowniczki jest to jednak spore uproszczenie. Do 2003 roku, czyli do momentu współpracy z Brianem Woodem, znana była jako członkini kolektywu Meathaus, który współtworzyli absolwenci New York City’s School of Visual Arts. Meathaus był wyjątkowym tworem – niewiarygodna ilość antologii i dokumentacji, od dużych publikacji po mini-komiksy, internetowa galeria i ogromna sława niektórych członków – chociażby nominacja Tomera Hanuki do nagrody Harvey’a.

Niecierpliwie czekam na polskie wydania komiksów Cloonan. Właśnie rysowaniu poświęca ona cały wolny czas, mieszkając na Brooklynie i stamtąd czerpie inspiracje. Urodzona w Pizie we Włoszech, 27 – letnia artystka ma w swojej komiksografii serię Wizard nominowaną do nagrody Eisnera, współpracę ze Stevenem Seagle przy serii American Virgin, oraz nominację do International Manga Award przyznawaną przez japoński rząd – wszystkie jej prace pozostają pod ogromnym wpływem jeszcze młodzieńczej fascynacji japońską kreską. Przyznaje się do tego zresztą często na swoim blogu inkandthunder.blogspot.com.

Channel Zero: Jennie One to efekt kolaboracji pisarskiej Briana Wooda i pracy rysunkowej Becky. I jej pierwszy projekt na własny rachunek, bez szyldu zblazowanych kolegów z Meathaus. Współpraca okazała się na tyle owocna, że nie poprzestali na tym i ciągle współpracują. Niemniej Jennie… to komiks wyjątkowy, bo mimo artystycznej wartości dodano tu wyjątkowy pamflet polityczny i, użyję tego określenia jako komplementu – kawałek dobrej literatury, czego zazwyczaj unikamy w opisywaniu komiksów, skupiając się na ochach i achach wobec grafiki czy koloru. Historia Wooda i Cloonan dotyczy Jennifer Havel i tego, co przemienia ją w ziejącą nienawiścią do mediów terrorystkę. Wyrzucona ze szkoły artystycznej, wybitnie utalentowana bohaterka z dnia na z dzień przechodzi transformację. Zaczyna budować własną, nową, społeczno – polityczną tożsamość – a wszystko to w czasie największych politycznych turbulencji, jakie można sobie wyobrazić w raju wolności za oceanem – czystki na wszystkich szczeblach i wstrzymanie wolności słowa, coś niewyobrażalnego w kraju, w którym nawet Ku Klux Klan ma własną stację telewizyjną i bombarduje swoimi rasistowskimi hasłami 24 godziny na dobę.

Ameryka boi się terroryzmu i jest to strach coraz bardziej niekontrolowany – każdy, kto nazywa siebie Amerykaninem, obawia się każdego, kto choć o milimetr wyłamuje się ze słownikowej definicji tego, co dziś znaczy być „Amerykaninem”. Stajesz się celem, obiektem dochodzenia i podejrzanym, a jedynym do tego pretekstem jest kolor twojej skóry, twoje niewygodne i niepoprawne politycznie poglądy lub buntownicza natura. Nowe metody w tłumieniu zamieszek, dobrze uzbrojony establishment i młoda, lecz totalnie niezorganizowana struktura opozycyjna – pośrodku tego kołowrotka Jenny nagle zdaje sobie sprawę, że dyplom prestiżowej uczelni, pieniądze i wylansowany artystyczny światek w nowym, niebezpiecznym pseudo ładzie nie znaczą już nic.
Jennie przejawia sporo cech przypisywanych Ulrike Meinhof, która ze słynnej dziennikarki weszła w rolę przywódczyni Frakcji Czerwonej Armii w Niemczech czasów podziału. Historie (prawdziwa) Ulrike i (komiksowa) Jenny wpisują się w schemat, że pierwszą ofiarą wojny jest prawda.

Warsztat graficzny Becky Cloonan orbituje między mangowymi klasykami, a surowością Franka Millera. Autor Sin City i jego czarno-biały kosmos musiały być niewątpliwym wzorem w ubieraniu historii Jennie w obrazy. Nieodparte są także skojarzenia z Robertsonowskim Transmetropolitan. Cloonan świetnie oddaje młodość bohaterki, ale także jej stopniowe, emocjonalne dojrzewanie „na papierze”. Poszczególne sceny, jak strajki i tłumienie protestów przez policję przypominają obrazy, na które każdy z nas natyka się codziennie. Wystarczy włączyć wiadomości.

Komiks jest jak uderzenie obuchem, otwiera oczy, nie ma w nim zrozumienia i mydlenia oczu, – bo taki jest świat, w którym szanse na przetrwanie maja zawsze jednostki najsilniejsze i najinteligentniejsze, obdarzone zmysłem przewidywania. Dzięki temu, że odzierającą ze złudzeń historię narysowała dziewczyna, możemy spojrzeć na nią z feministycznego punktu widzenia. Wood jest bardziej historykiem współczesności, nie pisarzem, Cloonan na pewno przejdzie do historii komiksu, a Jennie pozostaje zostać Biblią politycznych aktywistów i eksploratorów miejskich przestrzeni.

Zobacz także:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *