2

Rica tte Kanji

Tekst pierwotnie opublikowany w Komikz nr 6

image041W świecie muzyki powszechne jest pojęcie tzw. “artysty jednego utworu”. Okazuje się jednak, że i wśród twórców komiksowych taki przydomek nie jest rzadkością. Trzeba jednak pamiętać, że nie zawsze jest to ocena uzasadniona i sprawiedliwa. Pośród nazwisk znajdujących się na liście autorów jednego hitu znajdziemy m.in. Ricę Takashimę (nie jest to prawdziwe nazwisko lecz pseudonim artystyczny). Jest to artystka wszechstronna, która poza komiksami tworzyła także ilustracje i projekty dla teatru. Światowy rozgłos zdobyła jednak za sprawą mangi Rica tte Kanji i tylko z nią jest kojarzona.
Takashima rozpoczęła przygodę z komiksem w 1995 roku, kiedy jej Rica tte Kanji (tytuł w wolnym tłumaczeniu oznacza po prostu Rica) zadebiutowała na łamach Phryne – pisma skierowanego do safistek. Rok później historia została przeniesiona do magazynu Anise a Takashimę wybrano na główną ilustratorkę. Artystka znana była jednak wyłącznie w Japonii, a jako komiksowa rysowniczka i scenarzystka przede wszystkim wśród czytelniczek pisma. Dopiero w 2003 roku za sprawą amerykańskiej edycji jej mangi, o Takashimie zaczęto na Zachodzie mówić i pisać nader często. Mało kto jednak wspomina o innych komiksach, które wyszły spod jej ręki. Mowa tu o Tatakai Cutey Beret oraz Obenkyo Shinsai, który, paradoksalnie, również ukazał się w Ameryce nakładem wydawnictwa odpowiedzialnego za jej wcześniejszy projekt. Wydawnictwem tym jest ALC Publishing, które za cel obrało sobie przedstawianie amerykańskim (głównie) czytelnikom komiksów pochodzących z Japonii i prezentujących motyw miłości między kobietami, czyli należących do gatunku yuri. Poza Works i właśnie Ricą, ALC wydaje coroczną antologię w której także znaleźć można twórczość Takashimy.

Czytelnik sięgający po amerykańskie wydanie Rica tte Kanji musi przygotować się na sporo niedociągnięć edytorskich. Przede wszystkim pikseloza, która widoczna jest już na okładce a także na kolejnych stronach komiksu. Dodatkowo nie brak tu rozmycia druku, przez co strony są niewyraźne. Wydanie nie obyło się także bez fatalnego letteringu, który momentami utrudnia czytanie. Czcionka jest zbyt duża w efekcie czego kilkakrotnie tekst nie mieści się w dymkach. Wyraźnie odczuwa się też brak zaznaczanego zwykle w tekście akcentowania konkretnych wyrazów. Te błędy powodują, że czytelnik “płynie” przez tekst nie specjalnie zwracając uwagę na charakter wypowiedzi postaci. Kolejnym mankamentem są źle poprzycinane strony, co sprawia wrażenie jak gdyby drukowanie “na spad” w przypadku ALC rządziło się własnymi prawami. Brak też w mandze tłumaczenia notek odautorskich. Odbiera to czytelnikowi nie znającemu języka japońskiego pewną dozę informacji przekazywanych przez komiks. Jeśli jednak będziemy w stanie przeboleć te liczne wady natury technicznej, czeka na nas doskonała lektura.

Czym więc jest Rica? To zawierająca elementy autobiograficzne opowieść o życiu tytułowej dziewczyny, studentki pierwszego roku, która przeprowadza się z małej mieściny do Tokio, gdzie poznaje smak niezależności i pierwszej miłości. Jednym z obliczy wolności jest możliwość prowadzenia życia zgodnie z własnymi upodobaniami. Stąd Rica poza studiowaniem, zaczyna aktywnie uczestniczyć w życiu tokijskiej gejowskiej dzielnicy – Nichoume. Otwartość i entuzjazm bohaterki spotykają się z pozytywnym przyjęciem w klubie, którego staje się bywalczynią. Rica zostaje przyjęta do wyidealizowanej przez nią społeczności, co nie zawsze ma jednak dla niej pozytywne konsekwencje. Bohaterka zaprzyjaźnia się z Miho – starszą od siebie studentką grafiki. Nowo poznana dziewczyna staje się jej przewodnikiem po Nichoume. Obie pomagają sobie także w przyziemnych sprawach. Wraz z rozwojem historii dziewczyny zbliżają się do siebie, ale o ile Rica traktuje Miho jak przyjaciółkę, ta druga zaczyna odczuwać coś więcej. Kiedy nieco beztroska Rica wreszcie angażuje się w związek, przed dziewczynami kolejne wyzwania – pierwsza praca i decyzja o wspólnym zamieszkaniu. W kolejnych rozdziałach komiksu, opublikowanych już poza głównym tomikiem czytelnik uczestniczy we wspólnym życiu bohaterek oraz poznaje między innymi historię coming-outu protagonistki.

Styl rysunku prezentowany przez Takashimę można nazwać ”cartoonowym”. Za pomocą specyficznej kreski autorce idealnie udało się uchwycić punkt widzenia Rici na Nichoume jako tokijską “bajkową krainę”. Stosując prostą technikę, Takashima przedstawiła też całą gamę emocji wypisanych na twarzach bohaterek. Autorka nie pominęła kilku charakterystycznych dla Japończyków kiczowatych elementów ubioru – np. buty na ogromnych koturnach czy niezbyt gustowny dobór strojów. Należy jednak pamiętać, że manga powstała na początku lat 90-tych, a co za tym idzie świat mody rządził się wówczas innymi prawami. Tło części z kadrów zostało wypełnione typowymi dla mang shoujo kwiatami czy sercami. Dziwi to o tyle, że komiks skierowany jest do kobiet a nie nastolatek. Technika wykonania ilustracji nie jest spektakularna ale w przypadku komiksu pokroju Ricia idealnie komponuje się z ciepłą historią.

Ci, którzy po lekturze Rica oczekiwać będą skomplikowanych i tragicznych relacji międzyludzkich poczują się zawiedzeni. Drobne przeciwności losu spotykające bohaterki są naturalnym następstwem wkraczania w dorosłe życie. Wszystko to ukazane jest jednak w sposób humorystyczny.

Rica tte Kanji to klasyczny przykład komiksu z “nowej fali yuri”. Takashima mówi o safizmie w sposób zwyczajny i pozbawiony nachalności. Nie ma tu politycznie zaangażowanych i wojujących kobiet, są za to zwykłe ludzkie marzenia o miłości i szczęściu. Bohaterki uczestniczą w klubowym życiu środowiska, co obrazuje młodą generację japońskiej społeczności homoseksualnej wraz z jej ciemnymi i jasnymi stronami. Nie brak w mandze także informacji o klubach czy imprezach związanych z “tęczową” problematyką, ale są one umieszczone głównie w charakterze notek odautorskich. Queerowy wątek nie czyni jednak z Rica komiksu dla jednej tylko grupy odbiorców. Takashima zawarła w nim bowiem uniwersalną prawdę o rozpoczynających wspólne życie partnerach, niezależnie od ich płci. Tak więc mamy tu i kolejne randki i poszukiwania mieszkania i próby zaakceptowania często irytujących przyzwyczajeń drugiej osoby. W pozornie prostych kadrach prezentujących zwykłe życie jest coś magnetycznego, niesamowitego, co czyni z lektury Rica doskonałe studium własnych doświadczeń.

Zobacz także:

2 Comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *