0

Stworzyłam „Ricę” dla zabawy… – wywiad z Ricą Takashimą

Wywiad pierwotnie opublikowany w 6. numerze zina Komikz. Z Ricą rozmawiała Sylwia Kaźmierczak

image001Sylwia Kaźmierczak: Co cię inspiruje?

Rica Takashima: W przeszłości byłam prowokowana pytaniami wyrastającymi na sprawach takich jak struktura rodziny, system edukacji i dyskryminacja w Japonii i to znajdowało odzwierciedlenie w moich pracach.
Potem myślałam o dylematach ludzi, którzy nie mogą uwolnić się od swojego dziedzictwa kulturowego czy zwyczajów, ponieważ byli oni automatycznie poddawani “praniu mózgu” lub innej kontroli przez różne instytucje istniejące w państwie. I właśnie te dylematy coraz bardziej eksploatuję w mojej twórczości.

S.K.: Opowiedz nam o swoich początkach jako artystka.

R.T.:Po ukończeniu Projektowania na Tokyo National University of Fine Art and Music, pracowałam przez jakiś czas w reklamie. Rysowałam ilustracje dla komercyjnych magazynów i programów telewizyjnych oraz kilka prac dla teatru.
W 1994 roku po raz pierwszy rozpoczęłam prezentację prac jako profesjonalna artystka. Temat brzmiał “Co definiuje rodzinę?”. To było studium wszystkich typów rodzin, takich jak te złożone z rodziców i rodzeństwa, jak i jednopłciowych.
Po tym, w 1995 roku zaczęłam rysować mangę. “Rica tte Kanji” była moją debiutancką pracą. Obecnie porzuciłam pracę w reklamie i realizuję się jako visual artist i manga-ka. Prowadzę teraz 4-panelowy strip komiksowy ukazujący się w nowojorskim tygodniku.

S.K.: Dlaczego o safistkach? Nie obawiałaś się podejmować tego tematu?

R.T.: Jestem biseksualistką z przeważającymi skłonnościami homoseksualnymi. Kiedy byłam młodsza chciałam czytać mangi i powieści poruszające taką tematykę, ale istniało zaledwie kilka prac, które przeczytałam i które były dla mnie odpowiednie.
To dlatego, że miłość do tej samej płci była traktowana jako perwersja, jako pornografia skierowana do mężczyzn czy jako historie kończące się tragicznie; lub zupełnie odwrotnie, bardzo akademickie niezależnie czy w artystycznym czy literackim stylu i nie mogłam traktować ich jako bardzo realistycznych i interesujących.
I tak oto napisałam całkiem życiową historię o zwyczajnej lesbijce żyjącej zwykłym życiem i zakochującej się w zwyczajny sposób, historię taką jaką zawsze chciałam przeczytać. W skrócie, chciałam mieć coś czego lektura będzie mi sprawiać przyjemność.
Nie było nic szczególnego z czym miałabym problem lub co by mnie martwiło. Było wręcz odwrotnie: napisałam historię podekscytowana, myśląc o sobie “zamierzam narysować mangę, którą chcę przeczytać”.

S.K.: Czy kiedykolwiek miałaś problemy z cenzurą?

R.T.: Nie. Na tyle na ile się orientuję, w tych czasach nie istnieje cenzura w Japonii. Konstytucja daje wolność ekspresji w każdej formie. Jedynym wymogiem jest oznaczanie materiałów erotycznych jako “tylko dla dorosłych”. Mimo to nie istnieje żadne szczególne tabu przeciw wyrażaniu homoseksualności.

S.K.: Na ile “Rica tte Kanji” to autobiograficzny komiks? Czy postacie mają swoje odpowiedniki w prawdziwym życiu (może twoi znajomi)? Dlaczego tytuł mangi to twoje imię?

R.T.: Sporo z moich osobistych doświadczeń jest w niej zawartych, ale nie jest to historia krok po kroku opowiadająca moje życie. Pomyśl o tym bardziej jak o czymś pomiędzy fikcją i rzeczywistością, np. nie jestem już z moją dziewczyną. Mimo to, oddałam wygląd sklepów, restauracji, które się tam pojawiają, sąsiedzką atmosferę a nawet pewne wydarzenia z prawdziwego życia w Tokio. Wielu ze znajomych Rici jest opartych na prawdziwych ludziach, którzy byli wtedy powiązani ze mną i z moją pracą. Niektóre postacie oparłam nawet o znajomych znajomych.
Drugie pytanie: dlaczego Rica i ja nosimy to samo imię? W celu odpowiedzenia na to pytanie muszę ci opowiedzieć odrobinę o tym, jak Rica powstała.
Na początku spotkałam się z paczką znajomych w celu przedstawienia pomysłów i zebrania fabuły w całość. Potem narysowałam przybliżony szkic i każdy pomógł go poprawić i skończyć.
Imię głównej postaci, podobnie jak mój pseudonim artystyczny, nie było jeszcze wybrane, nawet tuż przed tym, kiedy musiałam zgłosić mój skrypt. Powodem była spora liczba osób włączonych w powstawanie Rici i wszyscy próbowaliśmy myśleć nad imieniem, a więc wymknęło się to nieco spod kontroli.
Zaczęliśmy się obawiać, że w ten sposób nie będziemy w stanie zadebiutować z komiksem, więc najpierw w oparciu o numerologię wybraliśmy imiona, które “gwarantują szczęśliwe życie”.
A więc miałam pseudonim, ale wciąż nie miałam imienia dla mojej głównej bohaterki. Deadline się zbliżał. Nawet po całonocnej dyskusji nie mogliśmy się zdecydować. Tak więc pozbawiona wyboru, podjęłam ostateczną decyzję: ”Dobrze, wiecie co, po prostu użyjmy tego samego imienia co mój pseudonim”. I tak oto skończyła z tym samym imieniem co autorka.
W każdym razie, na początku Rica Takashima odnosiło się do całej ekipy Rici, ale od momentu gdy liczba osób pracujących nad nią stopniowo malała, Rica Takashima została mną.
Zdałam sobie sprawę, że po tym jak ja stałam się wyłączną autorką, zaczęłam coraz bardziej obrazować siebie w Rice i Miho. Poczułam jak sprawy o których myślałam codziennie, jak konflikty między rodzicami a dziećmi, coming out, niepewna przyszłość, zmartwienia finansowe itd., także zaczęły pojawiać się w mojej mandze.
Nawet teraz, długo po tym jak serializacja w magazynie się skończyła, wciąż jest wiele rzeczy o Rice, które chciałabym narysować, np.: jak kochająca dzieci Rica-chan zostaje nauczycielką w szkole pielęgniarskiej, podczas gdy Miho wciąż próbuje zostać artystką. Jak ta dwójka będzie kontynuować wspólne życie, sytuacja w której nie mogą mieć dzieci, ich interakcja ze społeczeństwem jako dorosłych i pracujących indywidualności itd.

S.K.: Czy fakt, że profesor Luis Kerridwen z Uniwersytetu Brandeisa Wybrał “Rica tte Kanji” jako lekturę miał jakieś znaczenie dla twojej kariery?

R.T.: Przede wszystkim byłam w szoku. Jak już wspomniałam wcześniej, naprawdę stworzyłam “Ricę” dla zabawy, dla zabawy z grupą znajomych, więc nigdy nie przypuszczałam, że może być rozważana jako tekst akademicki. Jestem naprawdę zaszczycona. Ponieważ czuję, że historia Rici jest tą, która może podobać się nawet tym, którzy nie są mniejszością seksualną jak lesbijki i geje, jestem wdzięczna za danie możliwości przeczytania jej dla tych z ogółu studentów, którzy wybiorą jego klasę.

S.K.: Poza “Rica tte Kanji” i “Tatakai Cutey Beret” stworzyłaś także “Obenkyo Shinsai”. Czy kiedykolwiek myślałaś o wydłużeniu historii i wydaniu jej w tomiku?

R.T.: A, to. To był fragment twórczości, którym chciałam sprawdzić siebie, ponieważ zastanawiałam się czy mogę narysować erotyczną mangę. Odkryłam przez to doświadczenie, że nie jestem stworzona do rysowania pornografii. To było naprawdę trudne do rysowania. Dlatego też, przepraszam że zawiodę, ale stworzenie serii nie jest możliwe. Mam nadzieję, że nikt nie myśli, że wszystko w tej pracy opiera się na moich osobistych doświadczeniach!?

S.K.: Czy rywalizacja między autorkami kobiecych homoerotycznych komiksów jest duża w Japonii?

R.T.: Nigdy nie słyszałam o takich przypadkach i nie bardzo spotykam się z innymi autorkami czy komiksowymi rysowniczkami, które znam, by dyskutować o pracach każdej. Kiedy się zdzwonimy, wychodzimy zjeść coś dobrego i poplotkować. Nie różnimy się od innych.
Tylko dlatego, że jesteśmy lesbijskimi autorkami nie znaczy, że pasjonuje nas dyskutowanie na te tematy. Naprawdę nie rozmawiamy o naszych pracach, a nawet jeśli to robimy to w celu pogratulowania lub chwalenia.
Myślę, że bardziej chodzi o czytelników. Oni są tymi, których pasjonuje debatowanie o wszystkich typach lesbijskich, yuri czy nawet innych tematów internetowo na blogach i forach. Nie za bardzo interesują mnie tego typu debaty, więc ich nie czytam.

S.K.: Czy interesuje cię, jak twoje prace są odbierane przez czytelników? Czy identyfikują się z postaciami?

R.T.: Tak. Czasem używam wyszukiwarek Google czy Yahoo aby sprawdzić jacy ludzie czytają moją twórczość i zerkam na ich spisane odczucia.
To co czyni mnie szczęśliwą to fanowskie ilustracje. Zwłaszcza te nie-japońskich fanów. Ale jestem też szczęśliwa, gdy otrzymuję maila od fana. Czytam je i odpisuję na każdego.
Wygląda na to, że wielu z moich czytelników identyfikuje się z Miho. Zastanawiam się czy łatwiej jest ją lubić bo ma problemy i wady, podczas gdy Rica jest szczęśliwą i pilną studentką z głową w chmurach.

S.K.: Jesteś bardzo popularna w USA. Czy jesteś oddana japońskim czytelnikom mniej czy bardziej niż japońskim? A może kraj nie ma dla ciebie znaczenia?

R.T.: Chcę aby czytelnicy z różnych krajów czytali “Ricę”. Na razie została opublikowana po japońsku i angielsku, ale mam nadzieję, że zostanie przetłumaczona także na wiele innych języków. I naprawdę chciałabym, żeby była czytana przez wszystkich wielbicieli komiksów, a nie tylko czytelników homoerotycznych mang.

S.K.: Ilustrowałaś okładki, plakaty itd. Czy na równi traktujesz rysowanie komiksów i ilustrowanie?

R.T.: Nie. To co rysowałam podczas mojej pracy w reklamie było wyłącznie dyktowane życzeniami klientów, podczas gdy praca manga-ki i visual artist odzwierciedla tylko moją perspektywę. W ostatnim przypadku prawie nie było na mnie wpływu z zewnątrz.
Nie wiem które uważać za ważniejsze, a które mniej, jeśli już posługujemy się taką terminologią, ale proces myślowy jest zupełnie inny. Natomiast motywacja jest taka sama dla obu. Uwielbiam obie te prace.

S.K.: Czy masz ulubionego artystę lub scenarzystę komiksowego?

R.T.: Osamu Tezuka i wszystkie jego prace.

S.K.:Czy interesujesz się tematyką kobiecą w innych mediach, np. literatura, film?

R.T.: Tak. Zawsze gdy jestem w Nowym Jorku udaję się na seanse filmów Nowego Festiwalu. W przypadku powieści, często czytam prace Natsuko Mori.

S.K.: Na koniec kilka słów do czytelników Komikzu?

R.T.: Istnieje krótki film, który opisuje moje życie gdy miałam 20-30 lat, wraz z miłością i narodzinami dziecka. To dokument, który zawiera fotografie i animację. Tytuł to “Talking about Amy”. Jest opowiedziany z perspektywy reżyserki. Byłabym szczęśliwa, jeśli każdy wyniesie z niego przesłanie, że nawet w tym strasznie opresyjnym świecie, choćby jedna pozytywnie nastawiona osoba może zmienić czyjąś perspektywę. Ten film był pokazywany na kilku międzynarodowych festiwalach filmowych. Jeżeli macie możliwość jego obejrzenia, proszę zróbcie to.
Odwiedźcie także Japonię. Będzie mi miło, jeśli w najbliższym czasie będziemy mogli iść na spacer po Nichome i odbyć podróż po Japonii z Rica Takashimą. Ale będę czekała na spotkanie z każdym, niekoniecznie w Japonii, ale gdzieś na świecie. Jeśli gdzieś mnie zobaczycie, nie obawiajcie się zawołać. Dla każdego kto będzie mnie szpiegował na rogu ulicy gdziekolwiek na świecie, będę miała specjalny prezent.

(Dziękuję Mari Morimoto za pomoc w przeprowadzeniu wywiadu. – S.K.)

Zobacz także:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *