0

A.D. 2005 czyli rzecz o fandomie i yuri

Wielkimi krokami zbliża się koniec 2005 roku, a więc należałoby dokonać małego podsumowania tego, co ważnego stało się na japońskim rynku wydawniczym yuri i czy przy okazji nastąpiła jakaś zmiana w mentalności fanów tego gatunku, zwłaszcza w porównaniu z latami ubiegłymi. Zamierzam skoncentrować się jedynie na polskim fandomie mangowym w kontekście yuri, bowiem pisanie o światowym to temat na tyle rozległy, że nadaje się na osobny tekst.

Na sam początek chciałabym napisać kilka słów o nowościach wydawniczych 2005 roku. Niestety o ile poprzednie lata były w miarę płodne, tak w tym byłam raczej zawiedzona brakiem pozycji dla mnie interesujących. Można odczuwać spory niedosyt zwłaszcza po wydanym w 2004 roku Free Soul Yamaji Ebine. 2005 to era telewizyjnych anime z les wątkami. Serii będących kontynuacją tych rozpoczętych w roku ubiegłym (Mai Hime i inne), jak i zupełnie nowych (Loveless). Spośród masy tytułów „wychodzących” na rynek zachodni, trafiło się kilka pozycji, gdzie wątek lesbijski jest rzeczywiście wyraźnie nakreślony. Pojawia się jednak pytanie, czy oglądać dane anime tylko dlatego, że jest yuri, pomimo, że fabuła i kreska nie zachwyca? Czy może lepiej zaczekać na coś bardziej zachęcającego do oglądania? Trzeba wziąć też poprawkę na fakt, że w większości były to seriale skierowane do miłośników shoujo-ai. A co z fanami yuri? Ja od dawna czekam na anime będące godnym następcą Uteny.

Z drugiej strony nie mogę tak do końca narzekać. Zawieszone Yuri Shimai, zostało przemianowane na Yuri Hime i wznowione. Zachowując formę antologii komiksowej uzupełnionej o opowiadania i krótkie recenzje, skierowało się w stronę nieco starszego odbiorcy. Pod nowym szyldem otrzymaliśmy komiksy tych samych autorek lecz w nieco „ostrzejszej” formie niż w Shimai. Skoro już jestem przy antologiach komiksowych to muszę tu nadmienić też o ES~Eternal Sisters. Co prawda w tym roku ukazał się drugi numer tej pozycji, jednak oba zachowują poziom starego i nie wydawanego już Yuri Tengoku. Nie ma się więc co dziwić, że spektakularnego sukcesu tytulik ten nie osiągnął. Co oprócz tego? Kolejne tomy nowelki plus cała masa nowych doujinshi do Marimite i równie duża ich liczba do Mai Hime. Większość z nich to niestety jedynie shoujo-ai, do tego nie najwyższych lotów i dlatego bardzo odczuwam brak nowych mang Yamaji Ebine czy Eriko Tadeno. I chyba przyjdzie mi na nie jeszcze poczekać… Nie zmienia to jednak faktu, że w poszukiwaniu les historii lepiej sięgnąć do komiksu niż animacji.

Teraz kilka słów o miłośnikach yuri, a właściwie o fanach i „fanach”. Tak, to rozgraniczenie jest tu niezbędne. Tych pierwszych mamy bowiem zaledwie garstkę. Miłośników F/F wątków, wspomagających japoński rynek wydawniczy, walczących ze stereotypami o yuri krążącymi w polskim fandomie, rozwijających swoją wiedzę o gatunku. A co z resztą? Reszcie wydaje się, że fanami są. Niestety, ale zbyt często spotykam się z pewnymi krzywdzącymi obiegowymi opiniami o tym gatunku, a rozpowszechnianymi właśnie przez nich. Pytanie, czy jest to wynik ich nieznajomości tytułów, podstawowych pojęć i podziałów obecnych w yuri czy może awersji do wszelkich les motywów, ukrytej pod płaszczykiem fana tego co…hmmm…modne? nietypowe? Niezależnie od przyczyny, jeśli już mają wypisywać kolejne nieprawdziwe zdania to może najpierw zaznajomiliby się z gatunkiem, za znawców którego się uważają.

Pisząc ten felieton chciałabym zwrócić uwagę na jeszcze jedno zjawisko, a mianowicie „strategię wypierania” przyjmowaną przez sporo osób względem wszelkich przejawów yuri i shoujo-ai w anime, zwłaszcza w przypadku par kanonicznych. Analizując środowisko polskich fanów mangi, zjawisko to zostało nasilone w ciągu tego roku na kilku mangowych forach i serwisach. Co dziwne, odwrotnie niż cztery czy pięć lat temu, odmawia się bohaterkom prawa bycia parą. I nie mówię tu bynajmniej o postaciach z Marimite, które swoją bliskość ograniczają do „nachylania się” nad sobą, lecz o wyraźnie nakreślonej parze z Mai Hime (Kuga&Shizuru) czy starej ale wciąż przywoływanej Haruce i Michiru. O traktowaniu Uteny i Anthy jako przyjaciółek już się rozpisywać nie będę, bo takie stanowisko uważam po prostu za kompromitujące. Zastanawiające co wywołało takie zmiany. Niegdyś wielbionej i uważanej za ideał Haruce, dziś przypisuje się transpłciowość, a jej związkowi z Michiru heteroseksualny charakter!? Z Uteny movie „robi się” anime shoujo, z wątkami yaoi (swoją drogą ciekawa jestem gdzie?). Czyżby taki obrót spraw był wynikiem nadmiernej liczby anime z les motywami wkraczających na rynek zachodni? Czy to zjawisko właśnie wywołuje w odbiorcach reakcje obronną i negację wszystkiego co niesie w sobie pierwiastek yuri czy shoujo-ai? Można takie elementy lubić, bądź nie, ale nie da się udawać, że ich nie ma. Zwłaszcza tam, gdzie relacje między bohaterkami są oczywiste. Najwyraźniej jednak niektórzy recenzenci i forumowicze wypierają wątki yuri z pamięci, bo inaczej burzyło by to ich porządek świata, w którym kobiety kochają tylko mężczyzn.

Co przyniesie rok 2006? Wolę się nad tym nie zastanawiać. Na zachodzie będzie się pojawiać coraz więcej anime, które co prawda będą zawierały damsko-damskie wątki, ale za to niekoniecznie wysokich lotów fabułę czy kreskę. Najwyraźniej mentalność mangowców zmianie nie ulegnie. Stereotypy i krzywdzące opinie o gatunku yuri nadal będą zakorzenione wśród fandomu. A miłośnikom shoujo yuri pozostanie przegrzebywanie się przez stos mang w poszukiwaniu atrakcyjnego dla nich tytułu.

Zobacz także:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *